Współpracownik Nawrockiego o relacjach z Ukrainą: Na miejscu Kijowa zabiegałbym o Warszawę
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
– Unia Europejska nie jest w stanie w pełni zastąpić Stanów Zjednoczonych w pomocy Ukrainie – ocenił w piątek w RMF FM Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP. Zwrócił też uwagę między innymi na znaczenie amerykańskiego wywiadu i ostatnie zgrzyty między Wołodymyrem Zełenskim i Donaldem Trumpem.
Marcin Przydacz w piątek (16 października) został zapytany przez Tomasza Terlikowskiego w RMF FM, czy Unia Europejska jest w stanie zastąpić Stany Zjednoczone w pomocy Ukrainie. Szef Biura Polityki Międzynarodowej odpowiedział, że „nie w pełni”. – Ukraina otrzymuje też informacje wywiadowcze ze Stanów Zjednoczonych, których Europa na ten moment nie może zastąpić – podkreślił prezydencki minister.
Bliski współpracownik prezydenta Karola Nawrockiego zauważył, że z perspektywy bezpieczeństwa Europy Środkowej i Wschodniej potrzebne jest wsparcia i europejskie, i ze strony USA. – I na miejscu Kijowa zabiegałbym i o Brukselę, i o Waszyngton. Ale też zabiegałbym o Warszawę, bo mam wrażenie, że niektórym politykom w Kijowie wydaje się, że Warszawa to w zasadzie, jak by powiedzieli młodzi ludzie, „defaultowo” [standardowo, domyślnie – red.] popiera Kijów. I oczywiście w wielu aspektach tak, ale nigdy nie zaszkodzi zabiegać także i o te dobre relacje – stwierdził.
Przydacz o relacji Zełenskiego z Trumpem: Nie ma tam głębokiej chemii
Prezydent USA Donald Trump ocenił w czwartek w rozmowie z amerykańską stacją Newsmax, że nie jest „wielkim fanem Zełenskiego”. – Nie jest dobrym człowiekiem do prowadzenia z nami rozmów – stwierdził prezydent USA.
Odnosząc się do tej wypowiedzi, Marcin Przydacz powiedział, że „rozumie, że nie ma tam głębokiej chemii, ale jest przekonany, że amerykańska administracja doskonale wie, że w żaden sposób nie może wierzyć i ufać Putinowi”. – Jest to wyjątkowo cyniczny oszust – podkreślił.
Ukraina w centrum rozmów podczas unijnego szczytu w Brukseli
W czwartek w Brukseli rozpoczął się szczyt Unii Europejskiej. Piątek zdominuje temat Ukrainy i migracja. W posiedzeniu osobiście udział weźmie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który przedstawi unijnym liderom potrzeby Ukrainy przed nadchodzącą zimą, w tym konieczność wzmocnienia obrony przeciwlotniczej i potrzebę ochrony infrastruktury energetycznej.
Tematem będą też dalsze sankcje wobec Rosji. W ocenie prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy Unia Europejska powinna rozważyć zablokowanie eksportu rosyjskiego zboża przez bałtyckie porty. Przekonywał też, że należy przyspieszyć negocjacje akcesyjne z Kijowem. – Ukraina musi otrzymywać pozytywne sygnały, a w obecnej sytuacji tylko Europa może je wysłać. Jednym z najsilniejszych jest perspektywa integracji Ukrainy z Unią Europejską – podkreślił. Zełenski przybył w czwartek z wizytą roboczą do Brukseli, gdzie spotkał się między innymi z premierem Donaldem Tuskiem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Prezydent Ukrainy podkreślił, że wszyscy w Europie chcą zakończenia wojny, a aby do tego doszło, potrzebne są sygnały siły, w tym realna presja na Rosję oraz większe wsparcie obronne dla Ukrainy.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przed szczytem zaznaczała, że UE powinna wywierać presję na Rosję, aby zakończyła wojnę, zamiast zmuszać Ukrainę do kapitulacji. Wskazała, że to Rosja, a nie Ukraina, powinna być poddawana presji, aby doprowadzić do zakończenia konfliktu. Przypomniała, że w poniedziałek UE wpisała na swoją listę sankcyjną około 1,6 tys. nowych podmiotów i osób. Dodała, że trwają już prace nad 22. pakietem sankcji wobec Rosji.
Jak informowaliśmy w Gazeta.pl, podczas piątkowych spotkań unijni liderzy – według ustaleń „Financial Times” – zamierzają wezwać Wołodymyra Zełenskiego do powściągliwości w publicznej krytyce Donalda Trumpa. Zamierzają za zamkniętymi drzwiami stanowczo, choć z empatią, zaapelować do ukraińskiego prezydenta o złagodzenie retoryki.
Źródło: gazeta.pl
