Axios: Netanjahu zabiegał u Trumpa o poparcie przed wyborami do Knesetu. „Oznaki desperacji”
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zabiega o bardziej zdecydowane publiczne wsparcie prezydenta USA Donalda Trumpa dla swojej kampanii przed wyborami parlamentarnymi – podaje portal Axios.
Według jednego z rozmówców serwisu Axios, w Białym Domu działania Netanjahu odebrano jako „oznaki desperacji” oraz sygnał, że izraelski przywódca obawia się przegranej. Wybory do 120-osobowego Knesetu odbędą się 27 października. Sondaże przed wtorkowym wskazują na wyjątkowo zaciętą rywalizację między obozem premiera a ugrupowaniami opozycyjnymi. Na czele przedwyborczych notowań w większości przypadków znajduje się centrowa partia Prosto (Jaszar), kierowana przez emerytowanego generała Gadiego Ajzenkota.
Benjamin Netanjahu zabiega o większe wsparcie Donalda Trumpa przed wyborami
Dwa tygodnie temu Donald Trump mówił w wywiadzie dla stacji Newsmax, że otrzymywał z Izraela sygnały zachęcające go do zaangażowania się po stronie Benjamina Netanjahu. Rzeczniczka Likudu Neta Molcho zdementowała jednak doniesienia, jakoby premier w ostatnich dniach zwracał się do Trumpa z prośbą o wsparcie kampanii wyborczej.Jak podaje Axios, za kulisami miały jednak trwać intensywne kontakty między oboma przywódcami. Według źródła cytowanego przez portal Netanjahu w ciągu ostatnich trzech dni dwukrotnie rozmawiał z Trumpem i zabiegał o jeszcze wyraźniejsze okazanie poparcia. Trump wyraził je m.in. we wpisie opublikowanym w ubiegłym tygodniu w mediach społecznościowych. Według źródła cytowanego przez Axios Netanjahu miał także sugerować treść kolejnych publicznych deklaracji poparcia oraz zachęcać prezydenta USA do rozmowy z dziennikarzami na jego temat.
Trump: Musimy dokończyć dzieło
W niedzielę (25 października) wieczorem Trump opublikował kolejny wpis zachęcający Izraelczyków do głosowania na urzędującego premiera. Jako główny argument wskazał jego twarde stanowisko wobec Iranu. „Jak wszyscy wiedzą, również nasi wrogowie, Bibi i ja mamy za sobą wiele wspólnych zwycięstw (…) Kiedy pójdziecie do urn, pamiętajcie, że Bibi był wybitnym premierem i wojownikiem” – napisał Trump na platformie Truth Social.
„Nie może już dłużej rozbrzmiewać na świecie hasło „śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi” i nie będzie. Głosujcie na Benjamina Netanjahu. Musimy dokończyć dzieło, które rozpoczęliśmy – zaapelował amerykański przywódca.
Jeden z amerykańskich urzędników ocenił, że publiczne poparcie udzielone przez Trumpa premierowi Netanjahu jest dla prezydenta USA korzystne niezależnie od wyniku wyborów. Według rozmówcy Axiosa, jeśli Netanjahu zwycięży lub utrzyma się u władzy, Trump będzie mógł przypisać sobie zasługę za jego „polityczne ocalenie” i wykorzystać to do wywierania większego wpływu na izraelskiego przywódcę.
Z kolei jeśli Netanjahu przegra, a jego polityczni rywale utworzą nowy rząd, również nie powinno to zaszkodzić interesom Waszyngtonu. Zdaniem urzędnika nowi przywódcy Izraela będą mieli równie silną motywację do utrzymywania dobrych relacji z Trumpem, a jego wcześniejsze poparcie dla ich przeciwnika szybko zejdzie na dalszy plan.Nie wszyscy doradcy Trumpa podzielają jednak entuzjazm wobec wspierania Netanjahu. Według Axios część współpracowników prezydenta uważa, że realizacja amerykańskich celów na Bliskim Wschodzie mogłaby być łatwiejsza pod rządami innego izraelskiego premiera.
Wybory do Knesetu. Sondaże nie dają koalicji Netanjahu samodzielnej większości
Ostatnie przedwyborcze sondaże opublikowane w piątek (23 października) przez trzy największe izraelskie stacje telewizyjne wskazują na wyraźne osłabienie obozu Netanjahu. Według wszystkich badań koalicja obecnego premiera nie ma szans na samodzielną większość w 120-osobowym Knesecie. Zdecydowanie bardziej optymistyczne dla premiera okazało się badanie przeprowadzone przez stację Channel 14, uznawaną za przychylną Netanjahu. Według tego sondażu jego blok mógłby liczyć na 60 mandatów, a sam Likud na 30 miejsc w Knesecie.
Sondaże prognozują, że blok wspierający Netanjahu zdobędzie około 50 mandatów, czyli o 17 mniej niż liczy obecna koalicja rządząca. Sama partia Likud mogłaby uzyskać zaledwie 20 miejsc w parlamencie wobec 32 obecnie.
Badania dają natomiast opozycyjnemu blokowi skupionemu wokół byłego szefa sztabu izraelskiej armii Gadiego Ajzenkota od 52 do 56 mandatów. Kolejnych 14-16 miejsc miałoby przypaść dwóm arabskim partiom izraelskim. Publiczny nadawca Channel 11 przewiduje ponadto cztery mandaty dla ugrupowania reprezentującego rezerwistów, które nie jest związane z żadnym z głównych bloków politycznych.
Źródło: gazeta.pl
