„Tworząc fakty dokonane, niszczy państwo”. Żurek uderza w prezydenta po zamieszaniu pod Trybunałem

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zaatakował w środę prezydenta Karola Nawrockiego tak ostro, jak dotąd nie zrobił tego żaden członek rządu Donalda Tuska. Po incydentach przy siedzibie Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha oskarżył głowę państwa o „niszczenie państwa”, a nawet zasugerował, że „pewnego dnia” prezydent może odpowiadać przed Trybunałem Stanu.

Poranek w Sejmie, popołudnie na Szucha

Początek dnia był formalnie spokojny. Maciej Berek, wybrany we wrześniu przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, złożył w parlamencie ślubowanie, w którym znalazły się słowa „w obecności Prezydenta”. Następnie przekazał Kancelarii Prezydenta pisemny tekst roty z podpisem poświadczonym notarialnie. Ta konstrukcja ma być odpowiedzią na impas: prezydent nie przyjmuje ślubowania od części wybranych sędziów, więc sędziowie próbują obejść Pałac.

Z Berkiem do siedziby Trybunału udało się, według relacji ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, siedmiu innych sędziów. Na miejscu prezes TK Bogdan Święczkowski odmówił dopuszczenia ich do rozpoznawania spraw. Przed budynkiem trwał tymczasem protest, w którym uczestniczyli m.in. ludzie związani z Robertem Bąkiewiczem. Doszło do starć z policją. Kierwiński mówił, że funkcjonariusze „zrobili to, co powinni”, czyli udrożnili wejście, a zatrzymano trzy osoby. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła z urzędu śledztwo m.in. w sprawie zachowania Bąkiewicza wobec policjantów.

Prezydent przyjechał na miejsce

W trakcie protestu pod Trybunał przyjechał także Karol Nawrocki. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki tłumaczył wieczorem, że prezydent chciał się spotkać z sędziami, którzy akurat tam przebywali. Bogucki wyraził zarazem „zaniepokojenie” użyciem służb podległych MSWiA do wprowadzenia do organu konstytucyjnego osób, które – w jego ocenie – nie zakończyły procedury objęcia urzędu, bo nie ślubowały wobec prezydenta. Jak przekonywał, było to „wieloletnią praktyką”.

Żurek odpowiada na to zupełnie inaczej. Przypomniał, że o przeszkodach dla ślubowania należy pytać samego prezydenta i jego kancelarię, a jego zdaniem mają one charakter polityczny. Minister potwierdził też, że dotarły do niego informacje o użyciu siły wobec sędziego Berka wewnątrz budynku Trybunału, i zażądał zbadania tego zdarzenia przez prokuraturę. Na podstawie art. 13 ustawy o prokuraturze polecił Prokuratorowi Krajowemu Dariuszowi Kornelukowi niezwłoczne podjęcie czynności z urzędu i ocenę, czy próba sparaliżowania pracy Trybunału nie nosi znamion przestępstwa.

Dlaczego to nie jest zwykła przepychanka

Na pierwszy rzut oka to spór o formułę ślubowania. W istocie chodzi o to, kto rozstrzyga o składzie Trybunału. Według rządu i znacznej części środowiska prawniczego sędzia TK staje się sędzią w chwili wyboru przez Sejm, a ślubowanie jest aktem wtórnym. Pałac stoi na stanowisku, że bez roty złożonej wobec prezydenta nie ma pełnego objęcia urzędu. Wiosną Nawrocki przyjął ślubowanie od dwóch z sześciu sędziów wybranych 13 marca i odmówił pozostałej czwórce, tłumacząc, że chciał, aby Trybunał „funkcjonował i działał”. Sam deklarował, że jeśli Trybunał uzna, iż notarialne ślubowanie w Sejmie nie wystarcza, zaprosi sędziów ponownie.

Żurek tej logiki nie przyjmuje. Jeszcze przed środowymi wydarzeniami nazwał działania prezydenta „najbardziej oczywistym przejawem łamania Konstytucji”, a w środę dodał: „Nie dopuścimy do tego. Prezydentowi zostanie stanowczo powiedziane »nie«”. Zarzucił Nawrockiemu, że dąży do systemu prezydenckiego, choć nie ma do tego ani konstytucyjnej większości, ani zaplecza politycznego.

Trybunał Stanu: groźba bez pokrycia?

Słowa o odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu mają głównie wymiar polityczny. Konstytucja przewiduje taką drogę wobec prezydenta, ale wymaga uchwały Zgromadzenia Narodowego podjętej większością co najmniej dwóch trzecich ustawowej liczby jego członków. Obecna koalicja takiej większości nie ma. Minister mówi więc raczej o horyzoncie, w którym zachowania dziś tolerowane mogą kiedyś zostać rozliczone, niż o konkretnej procedurze.

Znacznie istotniejsze są kroki bieżące. Ministerstwo zapowiada ochronę sędziów przez Służbę Ochrony Państwa – dwóch sędziów już ją dostało, a według Kierwińskiego może ona objąć kolejnych. Żurek ostrzegł, że zwolennicy prezesa Święczkowskiego zachowują się w sposób mogący zagrażać życiu i bezpieczeństwu niektórych sędziów. Jednocześnie minister przewiduje, że „wkrótce zobaczymy odbudowywany Trybunał”, bo liczba sędziów osiągnęła, jak to ujął, „masę krytyczną”. Zastrzegł jednak, że nie chce przesądzać o dalszych krokach, zanim nie pozna planu samych sędziów.

Dwie wersje tego samego dnia

To, co w tej historii najbardziej niepokojące, to całkowity brak wspólnego opisu zdarzeń. Dla rządu środa była próbą siłowego zablokowania legalnie wybranych sędziów. Dla Pałacu – wprowadzaniem do organu konstytucyjnego osób bez pełnej procedury, z użyciem policji. Obie strony zapowiadają dalsze działania, a żadna nie sygnalizuje gotowości do rozmów. Dopóki tak będzie, Trybunał pozostanie sceną, na której państwo ćwiczy własny paraliż.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com