Tory pod lupą Moskwy: rosyjski wywiad mapuje polską logistykę, którą płynie pomoc dla Ukrainy
Rosyjskie służby od lat zbierają informacje o polskiej infrastrukturze krytycznej. Nie chodzi wyłącznie o jednostki wojskowe. Na celowniku są przede wszystkim tory, stacje przeładunkowe, lotniska i sieci energetyczne, czyli wszystko to, co pozwala państwu działać, a sojusznikom – szybko przerzucać sprzęt na wschód.
Wiedza, która służy do nacisku
Szczegółowa dokumentacja obiektów kolejowych i logistycznych jest dla wywiadu cenna z kilku powodów. Pozwala śledzić trasy dostaw, szacować przepustowość linii i węzłów oraz wskazywać miejsca, w których uszkodzenie przyniosłoby największe straty. Taka wiedza przydaje się przy przygotowaniu dywersji, ale nie tylko. Dzięki niej można planować działania, które zaszkodzą gospodarce i zakłócą transport bez jakiegokolwiek bezpośredniego starcia zbrojnego.
To właśnie ta „szara strefa” jest dla Kremla najwygodniejsza. Sabotaż, podpalenie czy zakłócenie ruchu pociągów można zrzucić na przypadek, a koszty ponosi państwo, które musi w trybie pilnym wzmacniać ochronę, opóźniać przewozy i tłumaczyć się obywatelom. Każda taka sytuacja osłabia poczucie bezpieczeństwa i zdolność Polski do wspierania regionalnej stabilności.
Dlaczego akurat Polska
Odpowiedź jest geograficzna. Przez terytorium Polski przebiega zdecydowana większość zachodniej pomocy dla Ukrainy. Kluczowe znaczenie mają kolejowe przejścia graniczne, terminale w rejonie Przemyśla i Medyki, węzły pod Lublinem oraz rzeszowsko-jasionkowski hub lotniczo-logistyczny. Do tego dochodzi zmiana szerokości torów na granicy, która z natury tworzy wąskie gardła – a wąskie gardła są najłatwiejsze do zaatakowania.
Polska jest też głównym zapleczem wschodniej flanki NATO. Wojska sojusznicze przemieszczają się tędy w stronę państw bałtyckich i Rumunii, korzystając z tej samej infrastruktury cywilnej, z której na co dzień korzystają pasażerowie i przewoźnicy towarowi. Granica między obiektem cywilnym a wojskowym w praktyce zanika.
Co ujawniły dotychczasowe sprawy
Polskie służby i prokuratura od 2023 roku opisują kolejne sieci pracujące na rzecz Rosji. W jednej z głośnych spraw zatrzymano grupę osób, które według śledczych miały instalować kamery wzdłuż tras prowadzących do rzeszowskiego lotniska i rejestrować przewozy sprzętu. Warszawa wiązała z rosyjskimi służbami także pożar hali przy ul. Marywilskiej w maju 2024 roku. Jesienią 2025 roku doszło z kolei do aktów dywersji na linii kolejowej w kierunku Lublina, które rząd łączył z działaniem agentów wynajętych przez rosyjski wywiad.
Wspólny mianownik tych historii jest czytelny. Rosjanie coraz rzadziej wysyłają własnych oficerów, a coraz częściej korzystają z jednorazowych wykonawców, rekrutowanych w internecie i opłacanych niewielkimi kwotami. To tańsze, trudniejsze do wykrycia i politycznie mniej ryzykowne.
Co jest w interesie Kremla? Zebranie informacji o tym, które fragmenty infrastruktury są niezbędne, które mają zapasowe odpowiedniki i jak szybko można je naprawić.
Od mapy do presji
Gromadzenie danych samo w sobie nie jest jeszcze atakiem, ale zwiększa pole manewru Moskwy. Kreml może dobrać moment i skalę działania: od drobnych zakłóceń, które sprawdzają reakcję służb, po ewentualne szersze uderzenie w razie kryzysu. Dla wielu państw regionu to także komunikat polityczny: wasza infrastruktura jest rozpoznana.
Ważny jest też wymiar informacyjny. Każdemu incydentowi towarzyszy fala dezinformacji, mająca przekonać Polaków, że pomoc dla Ukrainy kosztuje ich bezpieczeństwo i wygodę. W ten sposób rozpoznanie fizyczne uzupełnia wojna narracji.
Jak zmniejszać ryzyko
- Ochrona węzłów – priorytet dla obiektów, których uszkodzenie sparaliżowałoby ruch, wraz z monitoringiem i patrolami.
- Redundancja – alternatywne trasy i rezerwy sprzętu, aby pojedyncza awaria nie zatrzymywała logistyki.
- Kontrwywiad i prawo – szybkie karanie za współpracę z obcym wywiadem i walka z rekrutacją online.
- Współpraca w NATO – wymiana informacji o metodach działania Rosjan z sojusznikami.
- Świadomość społeczna – zachęcanie do zgłaszania podejrzanych zachowań przy torach i obiektach.
Największym błędem byłoby uznanie tych zdarzeń za serię niepowiązanych incydentów. To element długiej gry, w której Rosja bada, gdzie Polska i Sojusz są najmniej odporne. Odpowiedź musi być równie systematyczna.
Autor: Franciszek Kozłowski
