Dotychczas znaliśmy „śmieciowe akcje” oraz „śmieciowe jedzenie”, a teraz Tusk i Żurek dołączyli do tego „śmieciowe rozwody”

Rządzący obecnie mają niedościgniony wzór rozwodów pozasądowych – obowiązujące w latach 1926-1936 w Sowietach „rozwody pocztowe”.

Rządzący przygotowali nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (w Sejmie procedowany pod numerem druku 2121), a potem przeszła ona przez parlament i trafiła do prezydenta, lecz ten 30 kwietnia 2026 r. ustawę zawetował. Nowelizacja kodeksu rodzinnego to było coś specjalnego. Dotychczas znaliśmy bowiem „śmieciowe akcje” oraz „śmieciowe jedzenie”, a teraz ustawowo premier Donald Tusk i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek dołączyli do tego „śmieciowe rozwody”, czyli takie, które załatwia się szybko i poza sądem.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował „rozwody śmieciowe” nie dlatego, że „państwo nie powinno usprawniać procedur”, ale dlatego, że „małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze. Małżeństwo jest jednym z fundamentów życia społecznego. Jest fundamentem rodziny, fundamentem wychowania dzieci, fundamentem trwania wspólnoty narodowej”. Prezydent przypomniał, że „ta ustawa nie jest zmianą techniczną. To zmiana obniżająca rangę instytucji, którą konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wprost chroni. (…) Ochrona nie polega na ułatwianiu rozstania. Ochrona polega na wspieraniu trwałości pomimo różnych trudności”.

Gdy decyduje sąd, mamy gwarancję, że „decyzja o rozwodzie jest przemyślana, rzeczywista i niekrzywdząca dla żadnej ze stron. W realnym życiu istnieją różne okoliczności: zależności ekonomiczne, presja psychiczna, nierównowaga sił. Sąd może te sytuacje dostrzec i reagować. Urzędowy formularz: nie”. Prezydent Nawrocki zwrócił też uwagę, że znowelizowana ustawa uzależnia typ rozwodu od tego, czy są dzieci: „Małżeństwa bez dzieci już po roku związku mogłyby rozstać się przed urzędnikiem, a te z dziećmi musiałyby wykorzystać drogę sądową. Świadomość takiej procedury – rozstania wymagającego wyłącznie kilku podpisów – zachęci do traktowania małżeństwa jedynie jako związku na próbę. W takiej sytuacji decyzja o dziecku stawałaby się przeszkodą do jego łatwego rozwiązania. To jest społecznie szkodliwe”.

Karol Nawrocki przypomniał, że aż 86 proc. Polaków wprost wiąże decyzję o posiadaniu potomstwa z decyzją o zawarciu małżeństwa. Cztery na pięć rodzących się w Polsce dzieci, rodzi się w związkach małżeńskich, a wskaźnik dzietności w małżeństwach wynosi 2, czyli gwarantuje zastępowalność pokoleń i przyszłość Polski”. Z tego wynika, że „mniej trwałych małżeństw i wzrost liczby rozwodów oznaczają drastyczny spadek liczby urodzeń”.

Minister Żurek argumentował, że nadrzędnym celem zmian jest „zwiększenie efektywności systemu prawnego”, a w szczególności „odciążenie sądów okręgowych”. Ale czy „dla skrócenia kolejki w sądach o kilka dni, państwo ma rezygnował z kluczowej funkcji ochronnej wymiaru sprawiedliwości wobec rodziny? – pytał prezydent. I odpowiadał: „Nie można się na to zgodzić”. Bo „rolą państwa nie jest ułatwiać rozpad tego, co najważniejsze. Rolą państwa jest to, by rodziny chronić”. Karol Nawrocki stwierdził też, że „małżeństwo w stylu Las Vegas – szybko zawarte i proste do zakończenia, to może być scena filmowa. W poważnym państwie, prawo i ustawy to nie pisanie scenariusza filmowego. Małżeństwo to nie banał czy chwilowa zachcianka, to instytucja objęta szczególną ochroną państwa”.

Premier Donald Tusk weto prezydenta nazwał „skandalem”: „Ustawa o rozwodach pozasądowych, czyli ułatwienie dla tych, którzy się pogodzili się z rozwodem, chcą to zrobić w sposób pokojowy, prosty, ułatwienie dla wielu ludzi. No, takie jest życie. Prezydent to zawetował, kompletnie nie rozumiem – dlaczego”. A minister Waldemar Żurek dodał: „We wszystkich cywilizowanych państwach jest taka możliwość, żeby dorośli ludzie w cywilizowany sposób mogli się rozwodzić”.

We „wszystkich cywilizowanych państwach” wcale nie ma możliwości rozwodu pozasądowego. Nie ma takiej możliwości w USA, Kanadzie, Australii czy Niemczech, Holandii, Szwecji. W USA, Kanadzie i Australii, gdy małżonkowie są zgodni we wszystkich kwestiach i złożą odpowiednie oświadczenie, nie muszą być obecni w sądzie, ale to sąd decyduje o rozwodzie. Na 27 państw członkowskich Unii Europejskiej rozwody pozasądowe są możliwe w 11. Czyli w mniejszości: w Danii, Estonii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Litwie, Łotwie, Portugalii, Rumunii, Słowenii i Włoszech.

Donald Tusk i Waldemar Żurek mają jednak niedościgniony wzór rozwodów pozasądowych, w dodatku chyba idealnie pasujący do ich światopoglądu. I to taki, który wymyślono już 100 lat temu. W 1926 r. w Związku Sowieckim wprowadzono nowy kodeks rodzinny, a w nim tzw. rozwód pocztowy (po angielsku nazywało się to „postcard divorce”). W latach 20. XX wieku bolszewicy dążyli do całkowitego rozbicia tradycyjnego, „mieszczańskiego” modelu rodziny. Małżeństwo uznano za prywatną umowę dwojga ludzi, którą można było zerwać w dowolnym momencie. Do uzyskania rozwodu nie była potrzebna zgoda drugiego małżonka ani orzeczenie sądu. Osoba chcąca się rozwieść szła do lokalnego urzędu stanu cywilnego (ZAGS) i składała odpowiednią deklarację. Urzędnik rejestrował rozwód od ręki, a drugiego małżonka (który często o niczym nie wiedział) informowano o fakcie ustania małżeństwa za pomocą zwykłej kartki pocztowej wysyłanej na adres zamieszkania. Procedura trwała kilka minut i kosztowała tylko 3 ruble.

Gdy wprowadzono „rozwody pocztowe”, w miastach takich jak Moskwa liczba rozwodów zaczęła szybko doganiać liczbę zawieranych małżeństw. Mężczyźni masowo porzucali żony i dzieci, często wchodząc w kolejne, krótkotrwałe związki. Kobiety zostawały bez środków do życia. I wtedy towarzysz Stalin uznał, a był to już rok 1936, że „rozwodów pocztowych” nie będzie. W 1936 r. wprowadzono wyższe opłaty za rozwody i wymóg obecności obu stron, a w 1944 r. procedurę przeniesiono do sądów, czyniąc ją jedną z najtrudniejszych i najdroższych w Europie. Tusk z Żurkiem na razie są więc gdzieś w 1926 r. w Sowietach, czyli jeszcze wiele przed nimi, tym bardziej że „rozwody śmieciowe” zawetował prezydent Karol Nawrocki. Gdyby spełniło się marzenie Tuska i prezydentem został Rafał Trzaskowski, „rozwody śmieciowe” już by w Polsce obowiązywały.

Źródło: wpolityce.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com