Koalicja nie zostawia suchej nitki na prezydenckiej inicjatywie. „Populistyczna i szkodliwa”
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej, które proponuje prezydent Karol Nawrocki, raczej nie będzie. Koalicja rządząca nie zostawia suchej nitki na inicjatywie w tej sprawie. Mówi o „pytaniu z tezą”, „szczuciu”, populizmie i dążeniu do polexitu.
„Czy jest pan/pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej” – tak miałoby brzmieć pytanie, które Karol Nawrocki chciałby zadać Polakom. W opublikowanym w czwartek na X nagraniu zapowiedział złożenie do Senatu wniosku o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum. Jak tłumaczył, jego inicjatywa stanowi wypełnienie obietnicy, którą złożył w czasie ubiegłorocznej kampanii wyborczej.
Sam wniosek prawdopodobnie zostanie poddany pod głosowanie, bo izbę wyższą obliguje do tego regulamin Senatu. „Senat podejmuje uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na zarządzenie referendum w ciągu 14 dni od dnia przekazania projektu postanowienia Prezydenta o zarządzeniu referendum” – czytamy w regulaminie izby.
Stanowcze „nie” dla referendum
Samego referendum, jak wynika z naszych rozmów z senatorami, raczej nie będzie. Stanowczo przeciwko tego typu przedsięwzięciu wypowiadają się przedstawiciele rządzącej większości. – Pytanie jest z tezą i tak naprawdę nie traktuje obywateli poważnie. Obywatele powinni się wypowiedzieć jakiej polityki klimatycznej chcą w naszym kraju, a nie dyskutować o kosztach życia, bo każdy chce niskich kosztów życia, to jest oczywiste – mówi marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska z KO. I zapowiada, że wniosku z tak sformułowanym pytaniem nie poprze.
Jej klubowy kolega, senator Krzysztof Kwiatkowski przekonuje, iż tego typu inicjatywy referendalne zmierzają de facto do polexitu. – Prezydent powinien chronić Polaków przed złodziejami, jak w sprawie kryptowalut, a nie zajmować się referendum, które nie dotyka żadnej z ustaw, które dzisiaj trzeba uchwalić lub zmienić. Chyba że intencją pana prezydenta jest wyprowadzenie Polski z UE, ale wtedy niech zada uczciwe pytanie, czy Polska jest za wystąpieniem z Unii Europejskiej – mówi nam polityk KO.Podobne odczucia ma wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat z Lewicy. – Prezydent kontynuuje swą szkodliwą, populistyczną politykę, która ma na celu oszukiwanie Polaków, przekonywanie nas, że Unia Europejska jest naszym wrogiem – mówi senatorka. I podkreśla, że to właśnie forsowana przez UE transformacja energetyczna jest remedium na rosnące ceny energii. – Organizowanie populistycznych referendów, które mają wyłącznie na celu manipulowanie obywatelami, jest po prostu szkodliwe. Prezydent obiecywał, że będzie stał na straży naszego bezpieczeństwa, a robi wszystko, żeby dla bieżącej korzyści politycznej to bezpieczeństwo podminowywać – ocenia Biejat.
– Ta inicjatywa jest tylko po to, żeby wprowadzić ferment, zamieszanie i napuszczać ludzi jednych na drugich – tak prezydencką propozycję komentuje z kolei senator Wadim Tyszkiewicz z klubu NOWA Polska-Centrum. – To jest naprawdę niepojęte, że prezydent Polski może w ten sposób postępować, napuszczając ludzi na siebie i szczując tak naprawdę – dodaje.
PiS za referendum, ale to za mało. Inicjatywa trafi do kosza?
Inicjatywy referendalnej broni Prawo i Sprawiedliwość. – Prezydencki wniosek powinien niezwłocznie zostać poddany pod debatę senacką, a my jako senatorowie PiS będziemy go popierać – deklaruje senator Wojciech Skurkiewicz.
Jego zdaniem, unijna polityka klimatyczna to kwestia, w której Polacy powinni się wypowiedzieć. – I bez wątpienia muszą zdecydować, bo ta polityka – cele klimatyczne, które w mojej ocenie są ustalane na wyrost, ma odbicie w wielu aspektach życia codziennego: cenach prądu, gazu – przekonuje Skurkiewicz.
Wsparcie Prawa i Sprawiedliwości nie wystarczy jednak do tego, by przegłosować uchwałę o rozpisaniu referendum – koalicja rządząca dysponuje bowiem miażdżącą przewagą 66 na 100 senackich mandatów.
Kolejne posiedzenie Senatu zaplanowano na 20 i 21 maja – to w tych dniach izba wyższa parlamentu prawdopodobnie zajmie się prezydencką inicjatywą.
Źródło: gazeta.pl
