Przydacz zareagował na decyzję Trumpa. „Trzeba kuć żelazo, póki gorące”
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Marcin Przydacz podkreślił, że Polska powinna zabiegać o jak najliczniejszą obecność amerykańskich sił w kraju i rozmieszczenie ich na zasadzie stałej. Skomentował również decyzję Trumpa ws. żołnierzy USA w Polsce.
Marcin Przydacz w rozmowie z dziennikarzami odniósł się do decyzji Donalda Trumpa o wysłaniu dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy do Polski. Jak zauważył, prezydent jest najwyższym przedstawicielem władz w Stanach Zjednoczonych, a w ramach obowiązującego w tym państwie systemu jego decyzja musi być w pełni wdrożona.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej przyznał, że w ostatnich dniach i tygodniach panował chaos w związku z rotacją sił USA i realizowanym planem innego ich rozmieszczenia w Europie. – Mamy nadzieję, że decyzja – ogłoszona wczoraj przez prezydenta Trumpa, wskazująca także i na bezpośrednie relacje z prezydentem Nawrockim – że ona przecina te spekulacje. Wojska amerykańskie w Polsce zostaną, będą nawet w większej liczbie niż dotychczas, natomiast nasze cele polityki się nie zmieniają – powiedział.
Przydacz o zwiększeniu liczebności amerykańskiego wojska w Polsce: Cel naszej polityki zagranicznej
Ocenił, że „trzeba dalej kuć żelazo, póki gorące”, tak aby żołnierzy amerykańskich było w Polsce jak najwięcej, i by ich obecność zmieniła się z rotacyjnej na stałą. – I to jest dzisiaj paradygmat, w którym się poruszamy. To jest cel polityki zagranicznej. Mam nadzieję, że rząd będzie tutaj wspierał pana prezydenta (Nawrockiego – red.) w jego działaniach namierzonych na ten cel – powiedział Przydacz.
Jak zaznaczył, w Polsce jest „infrastruktura prawna”, która pozwala na obecność amerykańską w kraju. Z jednej strony istnieje dla niej podstawa prawna wynikająca z decyzji szczytu NATO w 2016 roku, na mocy której utworzone zostały wielonarodowe jednostki bojowe Sojuszu, rozmieszczone na wschodniej flance, w tym w Polsce. W skład tych wielonarodowych oddziałów wchodzą m.in. amerykańscy żołnierze, a przy tym USA są państwem ramowym (dowodzącym) jednostki rozmieszczonej w Polsce.- Ale mamy (też – red.) drugą infrastrukturę prawną, która już jest dwustronną, polsko-amerykańską umową, w oparciu o którą mogą te jednostki tutaj pozostawać – wyjaśnił. Dodał, że w przypadku stałej obecności wojsk USA warunki prawne musiałyby się zmienić.
– Decyzja polityczna na wysokim szczeblu prezydenckim mówi o obecności, teraz trzeba to przekuwać w szczegóły i od tego są już panowie generałowie i urzędnicy Pentagonu – powiedział. – Znam sprawczość amerykańskiego państwa. Jeśli jest decyzja polityczna, potrafią nawet w perspektywie tygodni doprowadzić do implementacji, ale ostrożnie zakładam, że to może potrwać nawet do kilku miesięcy, kiedy ta obecność już będzie w pełni rozlokowana w takich liczbach, o jakich mówimy – dodał.
– Prezydent Trump mówił o pięciu tysiącach żołnierzy, wstrzymane zostało rozmieszczenie czterech tysięcy, więc nawet w najmniej optymistycznym scenariuszu tych żołnierzy będzie więcej – podkreślił.
Trump ogłosił wysłanie dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski
Przypomnijmy, że Trump ogłosił w czwartek (21 maja) w mediach społecznościowych, że USA wyślą do Polski dodatkowe pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo Nawrockiego w wyborach i „relację z nim”. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk powiedział, że szczegóły tego, co w praktyce będzie oznaczać decyzja Trumpa o wysłaniu „dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy” do Polski, zostaną ustalone w rozmowach MON i Sztabu Generalnego WP z dowódcą wojsk USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem.
Źródło: gazeta.pl
