Naklejki Wagnera w Krakowie i moskiewski oligarcha: co wyrok ws. Titova i Gontareva mówi o wojnie hybrydowej Rosji

Wpołowie lutego sąd w Krakowie skazał dwóch obywateli Rosji, Aleksieja Titowa i Andrieja Gontariewa, na pięć i pół roku więzienia za działalność, którą sędzia Ewa Karp-Sieklucka określiła jako element rosyjskiej „wojny hybrydowej” przeciwko Polsce. Wyrok, choć pozornie nieproporcjonalny do samego czynu – rozklejania naklejek – rzuca światło na mechanizm, który polskie służby i analitycy bezpieczeństwa obserwują z rosnącym niepokojem od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

Naklejki tuż przed wielką defiladą

W sierpniu 2023 roku, gdy Polska szykowała się do największej w swojej nowoczesnej historii defilady z okazji Święta Wojska Polskiego – z Abramsami, koreańskimi czołgami K2, bateriami Patriot i samolotami F-35 – na ulicach krakowskiej starówki zaczęły pojawiać się białe naklejki z logo Grupy Wagnera i komunikatem „Jesteśmy tutaj. Przyłącz się do nas”. Naklejki zawierały kody QR prowadzące do strony rekrutacyjnej najemników.

Mieszkańcy szybko zaalarmowali policję, a dwóch mężczyzn poruszających się na rowerach i rozklejających podobne materiały zatrzymano następnego dnia w Warszawie. Półtora roku później, przed sądem w nowoczesnym budynku w krakowskiej dzielnicy administracyjnej, usłyszeli wyrok za terroryzm i szpiegostwo – winy, do których obaj się nie przyznali.

Co ustalił sąd

Sędzia Ewa Karp-Sieklucka w niemal godzinnym uzasadnieniu wyroku wielokrotnie odwoływała się do pojęcia „wojny hybrydowej”. Wskazała, że celem działań Titova i Gontareva było wzbudzenie nieufności wobec zdolności Polski do obrony, dezinformowanie społeczeństwa i wywoływanie paniki – co w kontekście trwającej wojny w Ukrainie musi być traktowane jako działanie przeciwko bezpieczeństwu narodowemu. Prokuratura warszawska prowadzi odrębne śledztwo wobec czterech osób, najpewniej przebywających w Rosji, które miały być „mocodawcami” skazanych.

Ślady prowadzą do moskiewskiego oligarchy

Najbardziej niepokojącym elementem śledztwa są jednak nie same naklejki, ale to, kim okazali się ich autorzy. Z zeznań Titova i Gontareva oraz analizy ich telefonów wynika, że obaj byli aktywnymi członkami „Towarzystwa Dwugłowego Orła” – monarchistycznej organizacji, na czele której stoi Konstantin Małofiejew, rosyjski oligarcha objęty sankcjami zachodnimi od 2014 roku za rolę w aneksji Krymu.

Małofiejew jest właścicielem ultranacjonalistycznej, prawosławnej grupy medialnej Tsargrad, opisywanej przez zachodnich analityków jako jeden z głównych kanałów rosyjskiej propagandy i dezinformacji kierowanej na Europę. Według doniesień medialnych cytowanych w śledztwie, organizacja Małofiejewa od początku pełnoskalowej inwazji rekrutowała rosyjskich kibiców piłkarskich do walki w Ukrainie, kierując ich do oddziału rozpoznawczego 106. Dywizji Powietrznodesantowej o nazwie „Moskwa”.

Obaj skazani mieli zbierać pieniądze na rzecz tego oddziału, nazywając to „pomocą humanitarną” dla znajomych kibiców powołanych do wojska.

Werbunek obu mężczyzn miał odbyć się za pośrednictwem Stiepana Kriwoszejewa, znanej postaci w środowisku kibiców Spartaka Moskwa, od dawna kojarzonej z Małofiejewem. Gontariew, prowadzący w Moskwie firmę krawiecką i borykający się z długami, oraz Titow, deklarujący dochody z giełdy, mieli zostać zwabieni obietnicą 2 tysięcy dolarów i w pełni opłaconej podróży do Europy.

Funeral Duginy, fałszywe paszporty i trening pod Moskwą

Śledztwo ujawniło szereg szczegółów, które trudno uznać za przypadkowe. Prokuratura przedstawiła zdjęcie, na którym Titow stoi tuż za Aleksandrem Duginem – rosyjskim ultranacjonalistycznym ideologiem – na pogrzebie jego córki Darii, zabitej w zamachu bombowym w sierpniu 2022 roku. W telefonie Titowa polska policja znalazła skany paszportów na fałszywe nazwiska z fotografiami Dugina oraz Jewgienija Prigożyna, zmarłego założyciela Grupy Wagnera, a także fałszywy paszport z własnym zdjęciem podejrzanego.

Analiza telefonów wykazała również, że obaj mężczyźni przeszli przeszkolenie w ośrodku pod Moskwą należącym do rosyjskiego Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych oraz w prywatnym centrum szkoleniowym „Witiaź”, prowadzonym przez byłego dowódcę rosyjskich sił specjalnych. Ujawniono też, że tego samego lata 2023 roku Gontariew i Titow byli w Berlinie i Paryżu, gdzie rozklejali naklejki dyskredytujące NATO.

Kto jest Konstantin Małofiejew

Rosyjski biznesmen i były finansista, przewodniczący monarchistycznego „Towarzystwa Dwugłowego Orła” oraz właściciel medialnej grupy Tsargrad. Objęty sankcjami USA, UE, Wielkiej Brytanii i Kanady od 2014 roku za finansowanie prorosyjskich separatystów na Krymie i w Donbasie. Powiązany think tank Katehon był wymieniany w raporcie Departamentu Stanu USA z 2020 roku jako kanał dezinformacji z bezpośrednimi powiązaniami z rosyjskim wywiadem.

Polska na pierwszej linii rosyjskich działań hybrydowych

Eksperci, z którymi rozmawiali zagraniczni dziennikarze relacjonujący proces, są zgodni: skala kary – mimo że niższa od ośmiu lat żądanych przez prokuraturę – jest właściwą odpowiedzią na narastające zagrożenie. Filip Bryjka, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zwraca uwagę, że jeszcze do 2023 roku tego rodzaju sprawy kończyły się znacznie łagodniejszymi wyrokami – dopiero zmiany w kodeksie karnym rozszerzyły definicję działań mogących być uznanych za szpiegostwo, nawet w przypadku graffiti czy ulotek rozpowszechnianych na rzecz zagranicznego wywiadu.

Według danych przytaczanych przez analityków, w 2024 roku Polska zatrzymała 42 osoby podejrzewane o działanie na rzecz Rosji i Białorusi – więcej niż łącznie w latach 2016-2023. Pod koniec lutego sąd we Wrocławiu skazał obywatela Ukrainy na osiem lat więzienia za planowanie podpaleń budynków w pobliżu „infrastruktury strategicznej” – mężczyznę zatrzymano jeszcze przed przystąpieniem do działania.

Raport sieci dziennikarstwa śledczego EBU, analizujący blisko 80 podejrzanych incydentów w Europie od początku 2024 roku, zaklasyfikował 60 z nich jako „podejrzewane lub potwierdzone działania hybrydowe Rosji”. Inne badanie wskazuje na blisko trzykrotny wzrost zweryfikowanych rosyjskich akcji sabotażowych w Europie w 2024 roku w porównaniu z rokiem poprzednim.

Efekt psychologiczny jako cel sam w sobie

To, że Titow i Gontariew – w przeciwieństwie do większości „niskopoziomowych” agentów rekrutowanych przez Telegram – przylecieli do Polski bezpośrednio z Rosji, przez Turcję i Wiedeń, oraz mieli umówione spotkanie z lokalnym dziennikarzem (do którego nigdy nie doszło, bo zostali zatrzymani wcześniej), sugeruje, że chodziło o coś więcej niż samą akcję plakatową.

Wincenty Seweryn, byłego oficera polskiego wywiadu cytowany w relacjach z procesu, ujął to bezpośrednio: jeśli mieli realne zadanie, a wpadli na czymś tak drobnym, to być może właśnie o to szło – by wywołać proces, o którym ludzie będą rozmawiać, by zasiać niepokój i wątpliwości oraz wysłać polskiemu społeczeństwu sygnał: jesteśmy blisko.

Dla Polski, znajdującej się od 2022 roku w stanie nieformalnej konfrontacji z rosyjskimi służbami na własnym terytorium, sprawa krakowska jest jednym z elementów szerszego obrazu. Pokazuje, że sieci formalnie „kulturalne” czy „charytatywne” – jak Towarzystwo Dwugłowego Orła czy media Tsargrad – mogą w praktyce funkcjonować jako zasoby kadrowe i logistyczne dla operacji wymierzonych w bezpieczeństwo państw NATO graniczących z Ukrainą.

Artykuł powstał na podstawie relacji sądowej z procesu w Krakowie oraz materiałów dziennikarskich, w tym śledztwa Meduzy i analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com