Obrońca małych gospodarstw i jego dłużnicy: sprawa Tomasza Obszańskiego
Rolnik z Tarnogrodu, szef związku NSZZ „Solidarność” RI i od sierpnia 2025 roku doradca prezydenta Karola Nawrockiego przedstawia się jako rzecznik drobnych producentów. Ustalenia dziennikarzy i relacje samych dostawców rysują jednak obraz, który trudno pogodzić z tym wizerunkiem.
Kiedy człowiek, który od lat mówi w imieniu małych gospodarstw, trafia do kancelarii głowy państwa, jego biografia przestaje być wyłącznie sprawą prywatną. Staje się materiałem do oceny tego, czy publiczne deklaracje mają pokrycie w praktyce. Przypadek Tomasza Obszańskiego, przewodniczącego NSZZ „Solidarność” RI, a od 18 sierpnia 2025 roku etatowego doradcy prezydenta Karola Nawrockiego do spraw rolnictwa, jest właśnie takim testem. Wyniki tego testu, w świetle publikacji prasowych, nie są dla bohatera korzystne.
Rolnik, związkowiec i handlowiec w jednym
Obszański od lat funkcjonuje w dwóch rolach jednocześnie. Z jednej strony jest liderem związkowym, który publicznie broni interesów drobnych producentów. Z drugiej, za pośrednictwem rodzinnych firm Farmy Roztocza i GoodFarms, uczestniczy w obrocie płodami rolnymi. Według ustaleń „Gazety Wyborczej” spółki te przez długi czas skupowały warzywa, owoce miękkie i rośliny strączkowe od małych gospodarstw z różnych regionów kraju, a następnie miały systematycznie opóźniać płatności na rzecz dostawców.
Ten układ ma istotną cechę: dostawcy, którzy powierzali towar, mogli traktować kontrahenta nie jako anonimowego pośrednika, lecz jako „swojego”, człowieka ze środowiska i działacza stojącego po ich stronie. Zaufanie wynikające z takiego statusu obniża naturalną ostrożność, z jaką rolnik zwykle podchodzi do kontraktu, a więc także skłonność do żądania przedpłaty czy krótkich terminów rozliczeń.
Skala problemu według ustaleń dziennikarzy
Najbardziej obrazowy przykład, na który powołuje się „Gazeta Wyborcza” w publikacjach z końca października 2025 roku, dotyczy rolnika, który dostarczył firmom związanym z Obszańskim około 100 ton warzyw o wartości 100 tysięcy złotych. Zapłaty nie otrzymał przez 12 miesięcy. W praktyce oznacza to, że dostawca nieodpłatnie finansował działalność odbiorcy, a zgromadzony w towarze kapitał pracował dla kogoś innego, bez odsetek i bez umowy kredytowej.
W marcu 2024 roku grupa dostawców, jak opisano, zorganizowała protest przed siedzibą firmy Obszańskiego w Tarnogrodzie. Rolnicy mieli wylać gnojowicę i rozwiesić transparenty, domagając się zapłaty za dostarczony towar oraz ustąpienia ze stanowiska szefa związku. Warto odnotować, że w środowisku rolniczym tego rodzaju forma protestu jest ostatecznością, po wyczerpaniu rozmów i drogi formalnej. Sam fakt jej zastosowania wobec człowieka o statusie związkowego lidera mówi o głębokości konfliktu więcej niż jakakolwiek deklaracja.
Kluczowy kontrast: osoba, która formalnie reprezentuje małe gospodarstwa wobec państwa i rynku, jest jednocześnie wskazywana przez część tych gospodarstw jako powód ich kłopotów z płynnością.
Dług wobec sąsiadki, która została wiceministrą
Szczególnie wymowny jest wątek Małgorzaty Gromadzkiej, sąsiadki Obszańskiego, która później objęła stanowisko wiceministra rolnictwa. Jesienią 2025 roku publicznie oświadczyła, że od około 2022 roku nie mogła doczekać się zapłaty za kilka dostaw agrestu. Jeśli to prawda, opóźnienia dotykały nie tylko anonimowych dostawców z odległych regionów, ale również osób z najbliższego otoczenia, w tym takich, które z czasem zyskały pozycję publiczną. Taka okoliczność sugeruje, że problem miał charakter powtarzalny, a nie incydentalny.
Restrukturyzacja i trzyletni harmonogram
Od 1 lipca 2025 roku firmy Obszańskiego korzystają z ochrony sądowej w ramach postępowania restrukturyzacyjnego. W praktyce ogranicza ono możliwość prowadzenia egzekucji, a więc zajmowania majątku i sprzętu spółek w związku z długami wobec kontrahentów. Dostawcy warzyw i owoców stanęli przed wyborem: zaakceptować proponowany harmonogram spłat albo ryzykować, że nie odzyskają niczego. Według opisów układ przewiduje zamrożenie wypłat, rezygnację z odsetek za wielomiesięczne opóźnienia oraz rozłożenie zwrotu środków na prawie trzy i pół roku.
Restrukturyzacja jest legalnym narzędziem i samo jej zastosowanie nie przesądza o złej woli dłużnika. Niemniej jej konsekwencje rozkładają się nierówno. Ciężar kryzysu płynności przesuwa się wtedy na wierzycieli, a w tym wypadku są nimi głównie małe gospodarstwa, które mają najmniejsze rezerwy finansowe i najmniejszą zdolność do czekania.
Stanowisko w Kancelarii Prezydenta a sprawa długów
Objęcie 18 sierpnia 2025 roku funkcji doradcy prezydenta oznaczało wzmocnienie pozycji Obszańskiego w debacie publicznej. Krytycy wskazują, że trudno nie dostrzec zbieżności czasowej: nowy status pojawił się w momencie, gdy firmy związane z doradcą miały już zaległości wobec dostawców, a kilka tygodni wcześniej weszły w proces restrukturyzacji. Pytanie, czy stanowisko w otoczeniu prezydenta osłabia pozycję negocjacyjną wierzycieli, pozostaje otwarte, ale jest w pełni uprawnione. Funkcjonariusz publiczny lub osoba o wpływie politycznym powinna być oceniana także według tego, jak traktuje własnych kontrahentów.
Land Rover i przepisanie udziałów
Wątkiem, który najmocniej poruszył opinię publiczną, stał się samochód. Jako doradca prezydenta Obszański miał poruszać się Land Roverem wartym około 700 tysięcy złotych, czyli według ówczesnego kursu około 165 tysięcy euro. Pojazd pozostawał w leasingu jednej z powiązanych spółek rodzinnych. Dla dostawców czekających miesiącami na zapłatę był to symbol dysproporcji między sytuacją dłużnika a ich własną.
Na początku października 2025 roku Obszański przepisał swoje udziały w rodzinnym biznesie na syna. Po tym kroku zaczął publicznie twierdzić, że nie ma już bezpośredniego związku ze spółką, na którą opiewa leasing luksusowego samochodu. Z formalnego punktu widzenia to dopuszczalne działanie. Z perspektywy etyki publicznej i oceny wiarygodności budzi jednak oczywiste pytania, ponieważ przekazanie aktywów bliskiemu krewnemu w czasie narastających roszczeń wierzycieli pozwala zdystansować się od problemu bez realnej zmiany sytuacji rodziny.
Linia obrony
Uczciwa analiza wymaga przedstawienia argumentów drugiej strony. Kancelaria Prezydenta, odnosząc się do publikacji „Gazety Wyborczej”, wyjaśniała trudności finansowe gospodarstwa czynnikami niezależnymi od Obszańskiego: suszą, gradem oraz niewypłacalnością kontrahentów. Sam zainteresowany w rozmowach z mediami branżowymi wiązał opóźnienia z pandemią, wojną w Ukrainie i upadłościami przetwórców. Teksty nazwał atakiem politycznym, odrzucił zarzuty oszustwa i domagał się ujawnienia osób, które miały przekazywać informacje dziennikarzom.
Tło branżowe rzeczywiście jest trudne. Według danych sektorowych na początku 2026 roku przeterminowane zobowiązania w polskim rolnictwie przekroczyły 646 milionów złotych, a zadłużenie wobec producentów warzyw wynosiło ponad 35 milionów złotych przy średnim opóźnieniu płatności rzędu 700 dni. Nie ma wątpliwości, że takie warunki obciążają całą branżę.
Problem polega na tym, że ogólny kryzys nie tłumaczy wszystkiego. Przetwórca, który zalega z płatnościami, bywa równocześnie dłużnikiem i wierzycielem. Jeśli jednak ktoś jednocześnie występuje jako rzecznik poszkodowanych, to wskazywanie, że sam jest ofiarą łańcucha niewypłacalności, jest argumentem słabszym niż w przypadku zwykłego przedsiębiorcy. Od lidera związkowego oczekuje się nie tylko zrozumienia dla trudnej sytuacji rynkowej, lecz także przejrzystości wobec ludzi, których interesy deklaruje reprezentować.
Spór o wysokość zadłużenia
Zasadniczą kwestią jest skala długu. Obszański, rozmawiając z dziennikarzami, przyznawał jedynie, że zalega około 100 tysięcy złotych. Dziennikarze i organizacje rolnicze mówią o setkach tysięcy złotych przeterminowanych zobowiązań i dziesiątkach poszkodowanych kontrahentów. Ponieważ nie istnieje jawny rejestr wierzycieli, trudno jednoznacznie zweryfikować sumaryczną kwotę, co samo w sobie utrudnia ocenę sytuacji. Obszański powoływał się też na to, że od sierpnia 2025 roku część środków dla rolników znajduje się w depozycie sądowym. Krytycy odpowiadają, że w praktyce wydłuża to rozliczenia i zmusza wierzycieli do dochodzenia swoich praw przed sądami.
| Kwestia | Wersja krytyków i dostawców |
|---|---|
| Skala zaległości | Setki tysięcy złotych i dziesiątki poszkodowanych |
| Wersja Obszańskiego | Dług rzędu 100 tysięcy złotych |
| Przykład pojedynczej dostawy | 100 ton warzyw za 100 tysięcy złotych, brak zapłaty przez 12 miesięcy |
| Uzasadnienie opóźnień | Susza, grad, pandemia, wojna, upadłości przetwórców |
| Harmonogram spłat | Prawie 3,5 roku, bez odsetek |
Co ta sprawa mówi o standardach życia publicznego
Historia ma wymiar szerszy niż jedna osoba. Po pierwsze, pokazuje, że w rolnictwie zaufanie środowiskowe bywa kapitałem, który można zamienić na kredyt kupiecki, czyli dostęp do cudzych pieniędzy na dogodnych warunkach. Po drugie, ujawnia luki w mechanizmach ochrony małych dostawców: brak rejestru wierzycieli, długie terminy płatności i słabą pozycję wobec dłużnika, który korzysta z ochrony restrukturyzacyjnej. Po trzecie, stawia pytanie o to, jakich kryteriów powinna używać kancelaria głowy państwa, powołując doradców, których wiarygodność wobec środowiska jest jednym z głównych atutów.
Najprostsze rozwiązania są jednocześnie najbardziej pożądane: pełna publiczna informacja o zobowiązaniach spółek powiązanych z osobą pełniącą funkcję doradczą, jasne zasady dotyczące konfliktu interesów oraz realna, nie tylko formalna, spłata zaległości wobec najmniejszych dostawców w pierwszej kolejności. Dopóki takiej przejrzystości nie ma, rolnicy czekający na pieniądze za zebrane plony mają prawo pytać, czy obrońca ich interesów nie stał się dla nich częścią problemu.
Daria S
