Klęska Legii w Gliwicach. Michniewicza może już uratować tylko cud

screen Canal+

Trzy bramki Alberto Torila i jedna bramka Ernesta Muciego. Legia Warszawa w niedzielę przegrała siódmy mecz w tym sezonie. Siódmy z dziesięciu – 1:4 z Piastem Gliwice. Wydaje się, że Czesława Michniewicza od straty pracy może już uratować tylko cud

Mahir Emreli tylko poprawił getry i się uśmiechnął. Ale wcale nie powinno być mu wtedy do śmiechu, bo chwilę wcześniej zmarnował nawet nie 100, a 200 proc. sytuację. Wbiegł z piłką w pole karne, miał przed sobą tylko Frantiska Placha, ale najpierw trafił w jeden słupek, a po chwili – kiedy miał przed sobą tylko pustą bramkę – w drugi słupek.

To była 4. minuta. Legia powinna już wtedy prowadzić z Piastem, ale nie prowadziła. – Doskonale wiemy, że potencjał tej drużyny jest olbrzymi. Jej miejsce w tabeli jest nieadekwatne do tego, jak potrafi grać w piłkę – zachwalał Legię przed meczem Waldemar Fornalik.

Sam początek wskazywał, że nawet nie były to pochwały na wyrost. Ale tylko sam początek, bo nie minął kwadrans, a Piast już prowadził z Legią 2:0. Po dwóch golach Alberto Torila, który wykorzystał błędy obrony – najpierw Mateusza Wieteski, który złamał linię spalonego, a po chwili Kacpra Skibickiego i Filipa Mladenovicia, którzy nie upilnowali Damiana Kądziora i właśnie Torila.

„Jeszcze jeden” – po drugim trafieniu Torila krzyknęli na trybunach kibice Piasta, domagając się kolejnego gola. Nie doczekali się go zbyt szybko. Doczekała się za to Legia, dla której już w 21. minucie kontaktową bramkę zdobył Ernest Muci.

Michniewicz: Już nie patrzymy za siebie

– Wiemy, jaka jest nasza sytuacja. Ale już nie patrzymy za siebie. Teraz zależy nam przede wszystkim, by wrócić na właściwą drogę – mówił przed meczem Czesław Michniewicz, ale kiedy zaczął się mecz, nie miał zbyt wielu powodów do zadowolenia. Zresztą przed meczem chyba też nie, bo na ławce rezerwowych posadził tylko pięciu piłkarzy. Do Gliwic nie zabrał m.im. Lirima Kastratiego, Mattiasa Johansona, Lindsaya Rose i Jurgena Celhaki. I choć sam nie wytłumaczył dlaczego, serwis meczyki.pl poinformował, że zostali odsunięci od zespołu z powodów dyscyplinarnych.

– Jest trochę kontuzji, trochę moich wyborów. Milan pojechał ostatnio na puchar w 15 i też pokazał, że można zagrać mecz. 16 zawodników w zupełności powinno wystarczyć – przekonywał w Canal+ przed meczem trener Legii, który w niedzielę już w 25. minucie musiał dokonać pierwszej zmiany. Ściągnąć z boiska kontuzjowanego Maika Nawrockiego i wprowadzić Igora Charatina.

Z kolejnymi czekał do 62. minuty, kiedy wpuścił na boisko Kacpra Kostorza (za Andre Martinsa) i Rafaela Lopesa (za Luquinhasa). Problem w tym, że Legia już wtedy przegrywała 1:3, bo w 59. minucie swoją trzecią bramkę w tym meczu zdobył Toril. 

Legia próbowała odpowiedzieć na tego gola, ale ani Emreli, który po raz trzeci trafił w słupek (71. minuta), ani Muci, który z kilku metrów w sytuacji sam na sam z Plachem nie trafił w bramkę (74. minuta), nie zmniejszyli strat. A te od 86. minuty były jeszcze większe, bo debiutancką bramkę w ekstraklasie zdobył Nikola Stojiljković.

Czy Dariusz Mioduski zwolni Czesława Michniewicza?

Dariusz Mioduski przed czwartkowym meczem z Napoli mówił, że jest cierpliwy. Ale dodawał, że cierpliwość też ma swoje granice i że Legia w końcu musi zacząć wygrywać. Problem w tym, że nie wygrywa. W niedzielę przegrała siódmy mecz w tym sezonie. Siódmy z dziesięciu. Do prowadzącego Lecha traci aż 18 punktów, zajmuje dopiero 15. miejsce w tabeli.

Wydaje się, że Michniewicza od straty pracy może już uratować tylko cud. Kto może go zastąpić? W niedzielę przed meczem serwis meczyki.pl informował, że tymczasowym trenerem Legii może zostać Przemysław Małecki – dotychczasowy asystent, którego Michniewicz rok temu sam sprowadził na Łazienkowską, ale później stracił do niego zaufanie (więcej tutaj).

Źródło: https://www.sport.pl/

About Post Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com