Babisz odmawia Ukrainie. Czechy nie sprzedadzą samolotów do walki z dronami
Andrej Babisz poinformował, że Czechy nie sprzedadzą i nie przekażą Ukrainie lekkich samolotów bojowych. Maszyny mogłyby pomóc Kijowowi w zestrzeliwaniu nadlatujących dronów. Tym samym premier odrzucił plan czeskiego prezydenta, Petra Pavla.
Prezydent Czech zaoferował Ukraińcom samoloty
W piątek (16 stycznia) prezydent Czech, Petr Pavel, odwiedził Kijów, gdzie spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. Podczas wspólnej konferencji prasowej Pavel poinformował, że Praga mogłaby przekazać Ukrainie samoloty bojowe, które pomogłyby w zestrzeliwaniu nadlatujących dronów. Jak podawał Reuters, chodziło o czeskie lekkie, poddźwiękowe myśliwce L-159. – Czechy mogą w stosunkowo krótkim czasie dostarczyć kilka średnich samolotów bojowych, które są bardzo skuteczne w walce z dronami. Wierzę, że uda nam się szybko i pomyślnie zakończyć tę kwestię – mówił. Zapowiedział również, że Czechy mogłyby dostarczyć Ukraińcom systemy wczesnego ostrzegania.
Andrej Babisz blokuje pomysł prezydenta
Zaledwie trzy dni później premier Czech, Andrej Babisz, stanowczo odrzucił pomysł prezydenta. W poniedziałek (19 stycznia) poinformował, że Praga nie sprzeda ani nie przekaże Ukrainie samolotów. Na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu wskazał, że czeska armia potrzebuje tego sprzętu. – Te samoloty nie są dostępne i innych nie mamy – powiedział. Zaznaczył, że sytuacja się nie zmieni i dodał, że poprzedni – bardziej proukraiński – rząd także nie wyrażał zgody na przekazanie maszyn Ukrainie. Rosja atakuje ukraińską infrastrukturę energetyczną
Tysiące Kijowian cierpią z powodu braku prądu i ogrzewania. To efekt powtarzających się rosyjskich uderzeń w infrastrukturę energetyczną. W wielu mieszkaniach kaloryfery są chłodne już od kilku tygodni. Powszechne są wielogodzinne, a nawet kilkudniowe przerwy w dostawach prądu. Tymczasem w nocy temperatura spada do minus kilkunastu stopni Celsjusza. Ukraiński operator sieci elektrycznych informuje, że planowane przerwy w dostawach prądu obejmują całą Ukrainę i trwać mogą jednorazowo kilkanaście godzin. W sieciach przesyłowych panuje poważny deficyt prądu. Oprócz Kijowa trudna sytuacja panuje także w innych miastach. Tymczasem Rosjanie ponawiają ataki na infrastrukturę energetyczną. W nocy z 18 na 19 stycznia trafili w takie obiekty m.in. w Odessie, oraz obwodzie czernihowskim. Rano rakiety balistyczne uderzyły też w Charków.
Źródło: gazeta.pl
