Katastrofa śmigłowca w Małopolsce. Odnaleziono wrak
Trwa wyjaśnianie okoliczności katastrofy śmigłowca, który w nocy ze środy na czwartek zniknął z radarów. Maszyna wystartowała z Węgier, miała docelowo wylądować na lotnisku w Zatorze w powiecie wadowickim. Nie żyje 30-letni pilot.
– Przed godz. 8 został odnaleziony wrak, odnaleziono również ciało pilota. Ze względu na obrażenia odstąpiono od udzielenia kwalifikowanej pierwszej pomocy – przekazał tuż po godz. 8 rano w rozmowie z Gazeta.pl mł. bryg. Wojciech Bogacz z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Limanowej.
Wrak znajdował się na zboczu góry Lubogoszcz na terenie gminy Mszana Dolna w powiecie limanowskim. Jak ustaliliśmy, pilotem był 30-letni Polak. Był to lot komercyjny z Węgier do Polski.
Katastrofa śmigłowca w Małopolsce
– Informację o tym, że stracono łączność z pilotem, otrzymaliśmy w czwartek przed godz. 3 nad ranem. Przekazała nam ją Polska Agencja Żeglugi Powietrznej – mówi w rozmowie z Gazeta.pl asp. Anna Zbroja-Zagórska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
– W akcję poszukiwawczą zaangażowaliśmy policjantów, strażaków, GOPR, od godziny wczesnorannych wyszliśmy w góry. Mieliśmy do dyspozycji drony, śmigłowiec, ale nie mogliśmy ich użyć, bo panowała bardzo ciężka mgła. To są góry, lasy, trudno dostępny teren – dodała funkcjonariuszka. Ostatecznie na wrak śmigłowca natrafili strażacy.
Okoliczności tragedii będzie wyjaśniać prokuratura i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Maszyna, która uległa katastrofie, to Robinson R44, czteromiejscowy lekki śmigłowiec.
Źródło: gazeta.pl
