„Liban musi spłonąć! Trzeba wpaść w szał”. Izraelski minister chce odwetu za śmierć żołnierzy
Siły IDF w odpowiedzi na śmierć czterech izraelskich żołnierzy w ataku Hezbollahu przeprowadziły w nocy ataki na południowy Liban. Zginęło 18 osób – informuje minister zdrowia Libanu. „Trzeba wpaść w szał. Liban musi spłonąć” – napisał minister bezpieczeństwa Izraela Itamar Ben Gvir.
Armia izraelska poinformowała w piątek wczesnym rankiem o śmierci czterech swoich żołnierzy, którzy zginęli w ataku Hezbollahu w południowym Libanie. Były to pierwsze straty od czasu podpisania porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, mającego na celu zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie na wszystkich frontach, w tym w Libanie, gdzie walczą Izrael i islamistyczny ruch Hezbollah, sojusznik Teheranu – przypomniała agencja AFP. W odpowiedzi IDF uderzyło w pozycje bojowników Hezbollahu w kilku regionach południowego Libanu. W nalotach, według AFP, zginęło 18 osób.
„Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek powinno zapłakać” – napisał w piątkowy poranek skrajnie prawicowy minister Itamar Ben Gvir.
„Z całym szacunkiem dla Amerykanów, ale Izrael musi jasno dać do zrozumienia całemu światu, że nie oddamy walkowerem krwi naszych synów i bezpieczeństwa naszych obywateli. Cały Liban musi spłonąć. Naszym najwyższym obowiązkiem jest ochrona obywateli Izraela i żołnierzy IDF. To zobowiązanie jest nadrzędne wobec wszystkich innych” – napisał minister i dodał:
Dość tego ping-ponga. Na Bliskim Wschodzie nie wygrywa się wyważonymi reakcjami i powściągliwością. Trzeba wpaść w szał. Żeby unicestwić. Żeby zmiażdżyć terror.
Awigdor Liberman, przewodniczący prawicowo-nacjonalistycznej Nasz Dom Izrael, zaapelował do premiera Benjamina Netanjahu o atak na południowe dzielnice Bejrutu – Ad-Dahiję, uważane za bastion Hezbollahu.
„Jeśli po śmierci czterech żołnierzy Dahija będzie dalej dumnie stała, to będzie to bezpośrednia porażka premiera i ministra obrony” – napisał Liberman na X. „Żołnierze Sił Obronnych Izraela to nie kaczki na strzelnicy. Za każdą krzywdę wyrządzoną naszym żołnierzom musimy żądać wysokiej ceny, której druga strona nie zapomni” – napisał.
Netnjahu zapowiada: Armia izraelska nie opuści Libanu
Benjamin Netanjahu oświadczył w piątek, że siły izraelskie pozostaną w Libanie tak długo, jak to będzie konieczne, aby chronić tereny na północy kraju. Dodał, że zmusi Hezbollah do zapłacenia „bardzo wysokiej ceny” za śmierć izraelskich żołnierzy w nocy z czwartku na piątek. – Izrael nie zaakceptuje żadnego ataku na naszych żołnierzy ani nasze terytorium – oświadczył. Minister obrony Israel Kac zapowiedział, że na każdy atak Hezbollahu Izrael odpowie ze „znaczną siłą”.
Hezbollah przekazał zaś, że „będzie bronić swojej ziemi i swojego ludu z wielką odwagą” oraz zachowa „czujność wobec wszelkich aktów agresji”. Zaprzeczył oskarżeniom Izraela o naruszanie zawieszenia broni przez Hezbollah, twierdząc, że to Izrael złamał rozejm.
Aktualizacja: Źródła w rządzie USA poinformowały, że Izrael i Hezbollah uzgodniły nowy rozejm, który wszedł w życie w piątek po południu. Rzecznik Sił Obronnych Izraela przekazał jednak, że izraelscy żołnierze pozostaną w Libanie w „strefie buforowej”, tak długo, jak długo Hezbollah „zagraża obywatelom Izraela”. Dwa źródła w Hezbollahu przekazały agencji Reutera, że ich ugrupowanie zastosowało się do zawieszenia broni, gdy tylko otrzymało informację o nim. USA sfrustrowane działaniami Izraela
Porozumienie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem jest powszechnie postrzegane w Izraelu jako zagrożenie dla kraju i porażka premiera Netanjahu. Według sondażu opublikowanego w piątek przez dziennik „Maariv”, 63 proc. Izraelczyków niepokoi się o „przyszłość państwa Izrael” po zawarciu porozumienia między Waszyngtonem i Teheranem.
Hezbollah dołączył do rozpoczętej przez USA i Izrael wojny z Iranem w trzecim dniu konfliktu. Od tej pory między stronami toczą się starcia. Z uzgodnionego między USA i Iranem wstępnego porozumienia wynika, że z dniem podpisu, walki powinny były ustać na wszystkich frontach – w tym libańskim. Izrael, który nie jest stroną tej umowy, odrzucił żądania Iranu dotyczące wycofania wojsk izraelskich ze „strefy buforowej” w południowym Libanie, mającej chronić północ kraju przed atakami Hezbollahu. Co więcej, izraelska armia rozszerzyła operację w Libanie. „Strefa buforowa” rozciąga się na ok. 10 km w głąb libańskiego terytorium i sięga teraz do miejscowości Madżdal Zun w okolicach Tyru i wzgórza na południowy-wschód od miasta Nabatijja.
Władze Stanów Zjednoczone wyrażają frustrację atakami Izraela, w których ginie wielu libańskich cywilów. Wiceprezydent J.D. Vance potępił ministrów, w tym Ben Gwira, którzy skrytykowali treść porozumienia i ocenił, że Izrael nie może „zabijać ludzi w odpowiedzi na każdy problem”.
Źródło: gazeta.pl
