Niemcy reagują na groźby Kremla wobec kanclerza Merca. „Neonazista”
Fot. REUTERS/Liesa Johannssen // Fot. REUTERS/Sputnik
Niemcy stanowczo potępiły groźby płynące z Moskwy, które Dmitrij Miedwiediew skierował wobec kanclerza Friedricha Merza. Chodzi o wywiad dla rosyjskiej agencji TASS, która zapytała wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji w o atak USA na Wenezuelę i ewentualne powtórzenie operacji w innym kraju.
Miedwiediew: Świetny zwrot akcji
Rosyjska, prorządowa agencja informacyjna TASS zapytała Dmitrija Miedwiediewa, wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji w o atak USA na Wenezuelę i ewentualne powtórzenie operacji w innym kraju. „Czy potrafisz sobie wyobrazić, nawet w ramach twoich niesamowitych prognoz, taką specjalną operację przeciwko przywódcy, na przykład Niemiec?” – brzmiało pytanie, które cytuje euronews.com. – Porwanie neonazisty Merza może być świetnym zwrotem akcji w tej karnawałowej serii. Tutaj niewiele może zaskoczyć. W takim scenariuszu jest też odrobina realizmu. Są powody, żeby go ścigać nawet w Niemczech. Dlatego nie będzie szkoda – odparł Miedwiediew. Po amerykańskiej operacji „Absolute Resolve”, której celem było pojmanie i przewiezienie do USA Nicolasa Maduro i jego żony Cilii Flores, Rosjanin kategorycznie skrytykował to działanie. „Ekipa Trumpa jest twarda i cyniczna w promowaniu interesów swojego kraju. Usunięcie Maduro nie miało nic wspólnego z narkotykami – tylko z ropą naftową, i otwarcie to przyznają. Lex fortissimum (prawo silniejszego) jest ewidentnie silniejsze niż zwykła sprawiedliwość, ale to, czy będą w stanie zdalnie rządzić Wenezuelą, pozostaje kwestią otwartą” – napisał Miedwiediew na X w niedzielę 4 stycznia. Niemcy potępiły groźby z Moskwy
Berlin stanowczo potępił groźby z Moskwy. – Obecne środki bezpieczeństwa sprawdziły się i zapewniają ochronę adekwatną do sytuacji i zagrożenia, na jakie narażony jest kanclerz – zapewnił Sebastian Hille, zastępca rzecznika niemieckiego rządu. Władze zapewniły, że środki bezpieczeństwa wokół Friedricha Merza pozostają niezmienione, gdyż – jak mówił Hille – funkcjonariusze Federalnego Urzędu Kryminalnego należą do światowej czołówki. Zapewnił, że kanclerz Merz jest „dobrze i bezpiecznie ochraniany”.Rada Bezpieczeństwa ONZ po ataku na Wenezuelę
Wiele słów krytyki padło pod adresem Stanów Zjednoczonych na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie amerykańskiej operacji w Wenezueli i schwytania Nicolása Maduro. Krytyka padała nie tylko ze strony przeciwników Stanów Zjednoczonych, ale również ich partnerów. W trakcie debaty Brazylia mówiła o „przekroczeniu nieakceptowalnej granicy” i groźnym precedensie dla społeczności międzynarodowej, a Kolumbia podkreślała, że demokracji nie da się bronić przemocą. Rosja i Chiny – stali członkowie Rady – domagały się natychmiastowego uwolnienia Maduro i Flores. Moskwa mówiła o powrocie do „ery bezprawia”, a Pekin oskarżał Waszyngton o deptanie zasady równości państw. Ambasador USA przy ONZ Mike Waltz argumentował, że była to operacja egzekwowania prawa. Nie ma wojny przeciwko Wenezueli i jej narodowi. Nie okupujemy Wenezueli. To była operacja policyjna – mówił. W swoim wystąpieniu Waltz powołał się także na doktrynę Monroe z początków XIX wielu mówiąca o tym, że półkula zachodnia jest strefa wpływów Stanów Zjednoczonych. Sekretarz generalny ONZ António Guterres ostrzegł, że zatrzymanie Maduro może pogłębić niestabilność w samej Wenezueli i w regionie, a także postawił pytania o zgodność operacji z prawem międzynarodowym i Kartą Narodów Zjednoczonych.
Źródło: gazeta.pl
