Niemcy się zbroją. Były szef MSZ: To budzi dawne lęki

Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Wyborcza.pl

Stawianie na obronność jest pożądane przez sojuszników, ale jednocześnie towarzyszą temu lęki – mówi były minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer.

Niemcy wzmacniają swoje siły zbrojne, a to „budzi dawne lęki” – uważa były szef niemieckiej dyplomacji Joschka Fischer. Obecnie 78-letni były Polityk Zielonych mówi w wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej DPA o niepokoju w krajach sąsiadujących z Niemcami. Zbrojenie się Niemiec budzi dawne lęki „u Francuzów, Polaków, Holendrów, Belgów, Luksemburczyków”. – Dlatego Friedrich Merz nie miał dobrych doradców, gdy głośno zapowiedział, że Niemcy chcą zbudować najsilniejsze konwencjonalne wojsko – powiedział były minister spraw zagranicznych Niemiec i polityk Zielonych.

Kanclerz Friedrich Merz powiedział w swoim pierwszym exposé rządowym w Bundestagu 14 maja 2025 roku, że Niemcy będą konsekwentnie wzmacniać swoje zdolności obronne. – Niemiecki rząd zapewni w przyszłości wszystkie środki finansowe, których Bundeswehra potrzebuje, aby stać się najsilniejszą konwencjonalną armią Europy. Dla największego pod względem liczby ludności i najsilniejszego gospodarczo kraju Europy jest to czymś oczywistym – zaznaczył.

Joschka Fischer podkreślił, że takie zapowiedzi, zwłaszcza w kontekście odwracania się USA od Europy, budzą historycznie uwarunkowane obawy. Wycofywanie się Ameryki oznacza bowiem fundamentalną zmianę sytuacji w Europie.”Trzymać Niemców na dole”

– Amerykańska obecność po II wojnie światowej nie tylko gwarantowała nasze bezpieczeństwo, lecz także bezpieczeństwo przed nami – powiedział Fischer. Ułatwiło to Europejczykom zaakceptowanie odrodzenia się Niemiec po 1949 roku, a później także ponownego zjednoczenia kraju. – Pierwszy sekretarz generalny NATO, lord Ismay, powiedział kiedyś, że NATO zostało stworzone, aby „trzymać Rosjan na zewnątrz, Amerykanów wewnątrz, a Niemców na dole” – przypomniał Fischer. – W gruncie rzeczy obowiązuje to do dziś. Ale teraz Amerykanie praktycznie znikają, a jednocześnie Niemcy się zbroją – dodał.

Dzieje się to w czasie, gdy AfD w sondażach systematycznie zyskuje na poparciu. Obawy za granicą jeszcze wzrosną, jeśli AfD zdobędzie bezwzględną większość w wyborach do landtagu w Saksonii-Anhalt. – Wtedy za granicą zaczną się zastanawiać: czy Niemcy znowu postradali zmysły? – powiedział Fischer.

Wobec tych wszystkich zmian i w świadomości własnej historii Niemcy – zdaniem Fischera – powinny zachowywać się z dużą wrażliwością. Oczywiście kraj musi się zbroić, ale nie powinna temu towarzyszyć arogancka czy przesadna retoryka, tylko duże wyczucie w komunikacji z sąsiadami oraz jeszcze bardziej zacieśniona współpraca. – Dlatego wypowiedzi Merza nieco mnie zaniepokoiły – przyznał Fischer.Europa otwartych granic?

Były szef niemieckiej dyplomacji odniósł się także do fiaska niemiecko-francuskiego myśliwca, określając je jako „poważne”. Projekt byłby istotny nie tylko dla integracji europejskiego przemysłu zbrojeniowego, lecz także dla wzmocnienia relacji niemiecko-francuskich. – Fiasko tego wspólnego przedsięwzięcia odgrywa fatalną rolę. To ma duże znaczenie – ocenił.

Ideę europejską – zdaniem Fischera – podważają także utrzymujące się niemieckie kontrole graniczne. Jego zdaniem nie da się ich utrzymać na dłuższą metę. – Mamy Europę otwartych granic, a kraj położony w jej centrum nie może się z tego wyłączyć. Nie sądzę też, by było to na dłuższą metę zgodne z prawem europejskim – przyznał Fischer, który we wtorek (09.06.2026) w Kolonii prezentował swoją nową książkę pt. „Kim jesteśmy? Niemcy w poszukiwaniu swojej tożsamości”.

Źródło: gazeta.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com