Sąd w Berlinie dopuścił deportację rosyjskiego poborowego. Bał się, że trafi na front
Wyższy Sąd Administracyjny Berlina-Brandenburgii uznał, że rosyjscy poborowi nie mogą być chronieni „z automatu” przed deportacją do Rosji. Sąd rozpatrywał sprawę mężczyzny, który twierdził, że może zostać zmuszony do walki w Ukrainie.
Sprawa dotyczyła 22-letniego mężczyzny, któremu wcześniej, w 2023 roku, Sąd Administracyjny w Berlinie udzielił ochrony przed deportacją. Sąd uznał wtedy, że istniało prawdopodobieństwo, że mężczyzna będzie musiał służyć jako „żołnierz kontraktowy” i zostanie wysłany na wojnę w Ukrainie. Przez to w ocenie sądu mężczyźnie mogło grozić nieludzkie lub poniżające traktowanie, ryzyko śmierci, odniesienia obrażeń lub zmuszanie do popełnienia czynów naruszających prawo międzynarodowe.
Wyższy Sąd Administracyjny Berlina-Brandenburgii ocenił jednak w piątek (29 maja), że poborowym z Federacji Rosyjskiej nie przysługuje ochrona wyłącznie ze względu na przewidywaną służbę wojskową. Sąd drugiej instancji nie był bowiem przekonany, że 22-latkowi faktycznie grozi wysłanie na wojnę w Ukrainie.
Sąd: Nie ma uzasadnienia zakazu deportacji
„Odbycie rocznej podstawowej służby wojskowej samo w sobie nie stwarza znacznego prawdopodobieństwa tortur ani nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Ryzyko wystarczające do uzasadnienia zakazu deportacji nie jest wystarczająco prawdopodobne” – czytamy w komunikacie Wyższego Sądu Administracyjnego Berlina-Brandenburgii. Mężczyzna ma jeszcze możliwość wniesienia skargi do Federalnego Sądu Administracyjnego.
„Ochrona uzupełniająca jest przyznawana osobom, które są narażone na poważne ryzyko krzywdy w kraju ojczystym, ale nie spełniają kryteriów uzyskania statusu uchodźcy. Kryteria te obejmują karę śmierci, tortury lub poważne zagrożenie życia w wyniku konfliktu zbrojnego” – wyjaśnia niemiecki portal Spiegel.de. Prezydent Ukrainy o rosyjskiej mobilizacji
„Otrzymujemy coraz więcej informacji z Rosji na temat przygotowań do kolejnej mobilizacji w kraju agresora. (…) Kierownictwo polityczne Rosji postawiło sobie za cel zwiększenie kontyngentu wojsk okupacyjnych. Mowa tu o co najmniej kilkudziesięciu tysiącach dodatkowych żołnierzy” – przekazał w tym tygodniu w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Według polityka ma to przede wszystkim na celu zrekompensowanie szczególnie wysokich strat armii rosyjskiej na okupowanym terytorium Ukrainy. „Władze rosyjskie zintensyfikowały wydawanie tzw. rozkazów mobilizacyjnych” – ostrzegł Zełenski. Jak dodał, Ukraina uważa te rosyjskie działania za potwierdzenie, że „Moskwa nie przygotowuje się do prawdziwej dyplomacji”. Zełenski zapewnił, że strona ukraińska przekazuje partnerom dostępne dane na temat działań Kremla.
Wcześniej minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow ogłosił, że w ostatnim czasie Ukraina stopniowo przejmuje inicjatywę na froncie. „W październiku na 1 km2 zdobytego terenu przypadało 67 zabitych lub rannych (rosyjskich) żołnierzy, w kwietniu – 179. Rosja ponosi straty przekraczające 35 tys. zabitych i rannych miesięcznie, przy utrzymującym się tempie działań” – twierdzi minister.
Źródło: gazeta.pl
