Strzelanina służb w Kijowie. Zełenski reaguje, lecą głowy w SBU i HUR
W Kijowie doszło do strzelaniny między funkcjonariuszami SBU a żołnierzami wywiadu wojskowego HUR. Powodem starcia była tajemnicza operacja wokół dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego. Prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał zdarzenie „haniebnym” i zapowiedział natychmiastowe dymisje w kierownictwie obu służb.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na ulicy Jurija Szumskiego w kijowskiej dzielnicy Dniprowski. W nocy doszło tam do konfrontacji oraz wymiany ognia pomiędzy funkcjonariuszami cywilnej Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) a żołnierzami Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony (HUR).
Oficjalny komunikat SBU wskazywał, że grupa operacyjno-śledcza prowadziła działania mające na celu udaremnienie zamachu przygotowywanego przez rosyjską FSB. W trakcie akcji doszło jednak do zablokowania pojazdów i fizycznego oporu ze strony osób związanych z HUR, co doprowadziło do strzelaniny i zatrzymań. Ukraińskie media szybko połączyły ten epizod z inną sprawą – nagłym zniknięciem Stepana Kaplunowa, zastępcy dowódcy ds. operacji bojowych w Rosyjskim Korpusie Ochotniczym (RDK), czyli formacji Rosjan walczących po stronie Ukrainy i podlegającej wywiadowi wojskowemu. Jak się okazało, żołnierze HUR, szukając swojego dowódcy, uznali operację SBU za próbę porwania i postanowili interweniować.
Lecą głowy na szczytach służb po incydencie w Kijowie
Reakcja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego była natychmiastowa i stanowcza. W swoim wieczornym wystąpieniu określił całe zdarzenie jako „bezwzględnie haniebne” oraz nie do przyjęcia w kraju prowadzącym wojnę. Po rozmowie z Prokuratorem Generalnym Rusłanem Krawczenką szef państwa ogłosił, że po strzelaninie w stolicy w obu formacjach natychmiast „lecą głowy”.
Ze stanowisk zostaną odwołani zastępcy szefów SBU oraz HUR, którzy odpowiadali za nadzór nad tą sytuacją. Zełenski zaznaczył, że wyciągnięcie konsekwencji personalnych jest absolutnie sprawiedliwe, ponieważ obie instytucje zachowały się w sposób skrajnie niedopuszczalny. Dodatkowo podpisany został dekret o odwołaniu Oleha Chramowa, szefa Departamentu Ochrony Tajemnic Państwowych SBU. Dwaj bezpośredni uczestnicy strzelaniny – po jednym z każdej agencji – usłyszeli już oficjalne zarzuty prokuratorskie.
„Rozmawiałem z Prokuratorem Generalnym Rusłanem Krawczenką o sytuacji między Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy a Głównym Zarządem Wywiadu Ministerstwa Obrony [HUR]. Dwie osoby zamieszane w strzelaninę otrzymały oficjalny status podejrzanych – funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa oraz funkcjonariusz wywiadu wojskowego. Badane są również wszystkie pozostałe okoliczności tego zdarzenia – od samego początku całej tej sytuacji. Ważne jest, aby ustalić prawdę i sprawić, by takie sytuacje nigdy więcej się nie powtórzyły. Dlatego też szefowie obu tych agencji – SBU oraz wywiadu wojskowego – zostaną ocenieni na podstawie wyników wewnętrznego śledztwa. W obu agencjach podjęto już decyzje kadrowe – zastępcy szefów, którzy ponoszą odpowiedzialność za tę sytuację, zostaną odwołani. Jest to całkowicie sprawiedliwe – obie agencje muszą ponieść odpowiedzialność; obie zadziałały w sposób absolutnie niedopuszczalny” – fragment oświadczenia prezydenta Ukrainy opublikowany na stronie prezydenckiej.
Śledztwo w toku i wyzwania wewnętrzne Ukrainy
Sprawą starcia w Kijowie zajęło się Państwowe Biuro Śledcze (DBR) oraz Prokuratura Generalna. Dalsze decyzje kadrowe w SBU i HUR mają zależeć od wyników wewnętrznych postępowań. Były szef HUR Kyryło Budanow zażądał bezstronnego dochodzenia, podkreślając jednocześnie, że nikt nie ma prawa porywać wojskowych ani otwierać ognia na ulicach miast.
Wydarzenie to przypada na trudny moment dla ukraińskiej infrastruktury. Podczas gdy służby ścierają się w stolicy, Rosja kontynuuje ataki przy użyciu dronów. Wśród ostatnich celów najeźdźców znalazła się m.in. podkijowska fabryka koncernu Coca-Cola, co Zełenski uznał za czytelny sygnał wymierzony w amerykański kapitał.
Źródło: gazeta.pl
