Relokacja żołnierzy USA do Polski. Przydacz mówi o „psującej się atmosferze” w Pentagonie

– Nic nie wiem o tym, aby prezydent wcześniej posiadał takie informacje – podkreślił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, komentując kwestię wstrzymania przerzutu żołnierzy USA do Polski.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, który towarzyszy prezydentowi Karolowi Nawrockiemu podczas wizyty we Włoszech, został zapytany o kwestię stacjonowania w Europie i wstrzymania rotacji amerykańskich żołnierzy. Dziennikarze pytali również, czy temat ten będzie poruszany w rozmowach z włoskimi politykami oraz czy prezydent zamierza osobiście  skontaktować się w tej sprawie z Białym Domem.

Zdaniem Przydacza kluczowe zadanie stoi obecnie przed Ministerstwem Obrony Narodowej, które – jak ocenił – w ostatnich miesiącach „nie zawsze zbyt aktywnie uczestniczyło w tej dyskusji”, czego efektem było „pewne zaskoczenie” decyzjami podjętymi przez USA. 

Szef BPM: W pierwszej kolejności trzeba opanować chaos

– Będziemy na pewno współdziałać (…), ale liczymy na to, że w pierwszej kolejności to zamieszanie i chaos komunikacyjny zostanie w odpowiedni sposób przecięty i wyjaśniony na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej – powiedział. Podkreślił, że jeśli to nie przyniesie skutku, to zarówno prezydent, jak i jego zaplecze zaangażują się w sprawę bardziej i intensywnie, gdyż jest ona rzeczywiście ważna.

– W pierwszej kolejności trzeba opanować chaos, w drugiej kolejności przeciwdziałać możliwym zapowiadanym potencjalnym decyzjom. Trzeba to najpierw zrobić w relacji bezpośredniej z Pentagonem, z Departamentem Wojny, przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku w perspektywie następnych godzin, maksymalnie dni, to oczywiście będziemy realizować także zadania na poziomie politycznym – powiedział szef BPM.- Z jednej strony Pentagon, urzędnicy Pentagonu i Departament Wojny mówili jedne rzeczy, z drugiej strony politycy, także i w Kongresie prowadzili ten dialog w pełni zaskoczenia w samym dyskursie wewnątrzamerykańskim, więc widać tutaj pewnego rodzaju niekonsekwencję wewnętrzną, ale przede wszystkim, w moim przekonaniu, niepełną informację zgromadzoną przez MON, przynajmniej na pierwszym etapie – powiedział Przydacz.

Ocenił, że premier Donald Tusk, zapewniając w minionym tygodniu o stabilności sytuacji, zapewne opierał się o informacje przekazane mu przez MON.

„Psująca się atmosfera”

Przydacz został też zapytany, kiedy i od kogo prezydent Nawrocki dowiedział się o wstrzymaniu relokacji oraz czy nastąpiło to jeszcze przed pierwszymi doniesieniami na ten temat, które pojawiły się w ubiegłą środę.

– Pan prezydent jest w bezpośredniej relacji zarówno z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, bo jest to mu podległe biuro, ale także z Ministerstwem Obrony Narodowej (…). Informacje dopłynęły w zasadzie w zbieżnym terminie z tymi publikacjami medialnymi. Wcześniej nie było takich sygnałów, przynajmniej ja nic nie wiem o tym, aby prezydent wcześniej posiadał takie informacje – powiedział Przydacz. Dodał jednak, że strona prezydenta słyszała „o pewnej psującej się atmosferze w Pentagonie” w kontekście kwietniowego wywiadu premiera Donalda Tuska dla „Financial Times”.

„Tusk i Czarzasty powinni powstrzymać się od fałszywych i antyamerykańskich narracji”

Przydacz przypomniał również, że prezydent nie tak dawno rozmawiał z Donaldem Trumpem, a ustalenia z tej rozmowy „absolutnie pozostają w mocy”. Podkreślił też, że Nawrocki pozostaje w kontakcie z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesławem Kukułą. – Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie ze strony pana prezydenta, bo to jest sprawa absolutnie priorytetowa, kwestia polskiego bezpieczeństwa – podkreślił.Jak jednak dodał, ma przekonanie, że „pewne działania amerykańskie” wynikają „nie tylko z ich własnych decyzji”, ale także i „z pewnej narracji, którą sączono przez ostatnie tygodnie i miesiące”. Składają się na nią – mówił Przydacz – negatywna wobec USA narracja i „często nieprzemyślane, niepotrzebne wypowiedzi”, które „dają asumpt tym, którzy chcieliby ograniczania wojsk amerykańskich w Europie”.

Podkreślił, że prezydent oraz jego administracja starają się przekonywać stronę amerykańską do obecności wojsk USA w Europie. Zaapelował, aby premier Tusk i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty „powstrzymali się od tych fałszywych, niepotrzebnych i antyamerykańskich narracji”, które „nie pomagają sprawie”.

Zaznaczył, że relacje z USA będą utrzymywane, a on sam, jako szef prezydenckiego BPM, był w kontakcie z departamentem USA i Narodową Radą Bezpieczeństwa przy Białym Domu oraz z samym Białym Domem. – Stanowisko Polski jest znane – powtórzył.

Tomczyk: Jadę do Stanów Zjednoczonych z wiadomością od premiera Tuska

W poniedziałek rano również wiceminister obrony Cezary Tomczyk, który ma uczestniczyć w rozmowach w USA, wypowiedział się na temat obecności amerykańskich wojsk w Polsce. – Jadę do Stanów Zjednoczonych z wiadomością od premiera Tuska i od ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce – podkreślił Tomczyk podczas konferencji w Sejmie.

Jak dodał, jest to oficjalne stanowisko rządu. – Chciałbym, żeby każdy, niezależnie od poglądów politycznych, wspierał to stanowisko – podkreślił wiceminister obrony.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com