Fałszywy zamach, prawdziwa operacja: jak Moskwa wrobiła Warszawę i Kijów w wybuch w Monako

Rosyjska botnetowa „Matrioszka” nie tylko obarczyła ukraiński wywiad odpowiedzialnością za prawdziwy zamach na przedsiębiorcę w Monako – w tej samej operacji przypisała polskim służbom fałszywe oświadczenia, a francuskiemu wywiadowi i prezydentowi Macronowi udział w rzekomej korupcyjnej zmowie z Kijowem.

Wieczorem 29 czerwca przed jednym z budynków przy Rue Révérend Père Louis Frolla w Monako, kilkaset metrów od francuskiej granicy, doszło do wybuchu. Nieznany napastnik pozostawił przy wejściu torbę z improwizowanym urządzeniem wypełnionym śrubami i śrutem, po czym zbiegł na terytorium Francji przez graniczne Beausoleil. W wyniku eksplozji obrażenia odnieśli ukraiński biznesmen Wadym Jermolajew, jego partnerka – w stanie krytycznym – oraz jego trzynastoletni syn. Prokurator generalny Monako Stéphane Thibaut określił zdarzenie jako usiłowanie zabójstwa. Sprawca wciąż jest na wolności, a motyw ataku nie został ustalony.

Nie minęła doba, a zamach – realny, brutalny, wciąż niewyjaśniony – stał się surowcem dla jednej z najbardziej precyzyjnie skonstruowanych operacji dezinformacyjnych ostatnich miesięcy. Analitycy projektu Antibot4Navalny, których ustalenia opublikował rosyjskojęzyczny portal The Insider, zidentyfikowali skoordynowaną kampanię sieci botów znanej jako „Matrioszka” – nazwanej tak, ponieważ fałszywe treści są zagnieżdżane jedna w drugiej i rozprzestrzeniane warstwowo, tak by ukryć ich prawdziwe pochodzenie.

Boty nie twierdzą po prostu, że za zamachem stoi Kijów. One konstruują cały ekosystem rzekomych „dowodów” – od fałszywego wideo Bellingcatu do fałszywego cytatu szefa policji Monako.

Scenariusz przygotowany przez rosyjskich operatorów jest wielowarstwowy. Fałszywe nagrania, podszywające się pod znane zachodnie marki medialne, forsują jedną tezę: za wybuchem stoi Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), a Jermolajew miał zginąć, bo planował złożyć zeznania przed ukraińskim Narodowym Biurem Antykorupcyjnym (NABU) w sprawach dotyczących Wołodymyra Zełenskiego. Nie istnieje żaden niezależny dowód na to, że biznesmen miał takie zamiary – to czysta fabrykacja, powtarzana w kolejnych filmach jak ustalony fakt.

W tej narracji nie brakuje wątku bezpośrednio dotyczącego Polski. Jedno z fałszywych nagrań głosi, że polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała 30 czerwca przekazać monakijskiej policji dane „dowodzące” udziału SBU w zamachu, a policja Monako miała to potwierdzić. Nie ma żadnego potwierdzenia, że taka wymiana informacji miała miejsce – ABW nigdy nie wydała takiego oświadczenia. To klasyczny mechanizm operacji „Matrioszka”: wplecenie realnej, wiarygodnej instytucji w fabrykowaną historię, by nadać jej wiarygodności w oczach lokalnego odbiorcy.

Prawdziwym nazwiskiem posłużono się także w przypadku Érica Arelli, szefa monakijskiego departamentu bezpieczeństwa publicznego od września 2024 roku – realnej osoby, której przypisano fałszywe słowa, jakoby „to nie pierwszy raz, gdy Zełenski kazał zabijać swoich przeciwników w Europie”. Arella nigdy nic takiego nie powiedział.

Kto został fałszywie zacytowany

  • Éric Arella – szef bezpieczeństwa publicznego Monako – fałszywy cytat o „seryjnych zabójstwach” zlecanych przez Zełenskiego.
  • Eliot Higgins – założyciel Bellingcat – w podrobionym materiale rzekomo obwinia francuski wywiad o przemyt materiałów wybuchowych i łączy Jermolajewa z „korupcyjnym układem” Zełenski–Macron dotyczącym prania pieniędzy z pomocy wojskowej.
  • Kimberly Kagan – prezes Institute for the Study of War – w fałszywym wideo nazywa zamach „początkiem serii ataków terrorystycznych SBU” i mówi o „korupcyjnej zmowie” liderów UE z Kijowem.
  • Jonathan Greenberger – redaktor naczelny Politico – rzekomo nazywa zamach „policzkiem” dla europejskich partnerów Zełenskiego.

Żadna z tych osób nie wypowiedziała przypisywanych im słów.

Sztuczna inteligencja jako fałszywy „bezstronny arbiter”

Najbardziej niepokojącym elementem operacji jest wykorzystanie rzekomego „autorytetu” sztucznej inteligencji. Spreparowane wideo, podpisane logiem magazynu Wired, twierdzi, że redakcyjni „eksperci” wprowadzili biografię Jermolajewa do trzech popularnych chatbotów, a te miały ocenić prawdopodobieństwo zaangażowania ukraińskiego wywiadu na poziomie: ChatGPT – 98 procent, Grok – 99 procent, DeepSeek – 100 procent. Wired nigdy nie prowadził takiego „badania” – to fabrykacja od początku do końca.

Mechanizm jest jednak przewrotnie skuteczny, bo wykorzystuje realny problem: badania Institute for Strategic Dialogue wykazały, że popularne chatboty – w tym ChatGPT, Grok i DeepSeek – w niemal jednej piątej odpowiedzi na tematy związane z wojną w Ukrainie cytują źródła powiązane z rosyjską propagandą państwową. Sam ChatGPT powtórzył wcześniej – jako fakt – fałszywą tezę o „martwych wyborcach” w Mołdawii, zaczerpniętą właśnie z sieci „Matrioszka”. Rosyjscy operatorzy nie muszą więc przekonywać odbiorców, że sztuczna inteligencja bywa nieobiektywna – wystarczy, że ubiorą własną fabrykację w szatę „niezależnej analizy algorytmu”, by wykorzystać realnie istniejącą lukę w zaufaniu do technologii.

To nie pierwszy raz i nie ostatni

Kampania wokół Monako nie jest incydentem odosobnionym. „Matrioszka” – działająca od września 2023 roku – wcześniej atakowała prezydenta Macrona choćby poprzez fałszywe łączenie go z aferą Epsteina czy absurdalną historię o „torbie kokainy” podczas spotkania z Keirem Starmerem i Friedrichem Merzem w Kijowie w maju 2025 roku. Ta sama sieć stała za sfabrykowanymi materiałami wymierzonymi w prezydent Mołdawii Maię Sandu przed wyborami parlamentarnymi, w relacje ukraińsko-węgierskie, a nawet w rocznicę zamachów w Paryżu z 2015 roku.

Wzorzec jest zawsze ten sam: prawdziwe wydarzenie – atak, kryzys, rocznica – staje się pretekstem do fabrykacji podszywających się pod uznane marki medialne, takie jak BBC, Euronews czy The Economist, oraz do przypisywania fałszywych cytatów realnym, sprawdzalnym osobom. Cel także się nie zmienia: podważenie zaufania do zachodnich instytucji, skompromitowanie liderów wspierających Ukrainę i wytworzenie chaosu informacyjnego, w którym trudno odróżnić prawdziwe źródło od podróbki.

Dla Polski, znajdującej się na wschodniej flance NATO i regularnie wskazywanej przez rosyjskie operacje hybrydowe jako cel, epizod monakijski jest przypomnieniem, że każda instytucja państwowa może zostać wplecionaw cudzą narrację bez własnej zgody czy wiedzy. Obrona przed tym mechanizmem zaczyna się od podstawowej czujności: weryfikacji źródła, zanim treść zostanie udostępniona dalej.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com