Nowe informacje ws. incydentu na pokładzie Ryanaira. Są wstępne ustalenia
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
Pierwsze informacje wskazują na „uszkodzenie spowodowane przez ciało obce” – przekazał prezes Ryanaira Michael O’Leary. Dodał, że wstępny raport dotyczący incydentu zostanie opublikowany za około cztery tygodnie.
– Według wstępnych ustaleń wygląda na to, że ciało obce uszkodziło silnik podczas startu z Salonik, ale nie mamy jeszcze wystarczających danych, aby stwierdzić to z całą pewnością – powiedział O’Leary w poniedziałek 20 lipca podczas prezentacji wyników finansowych Ryanaira za drugi kwartał roku.
Relacja żony poszkodowanego mężczyzny
Do zdarzenia doszło 10 lipca. Zgodnie z relacjami pasażerów po starcie rozległ się głośny huk. Jedna z szyb w kabinie się roztrzaskała. Siedzący obok 61-letni mężczyzna pochodzący z Serbii został ranny, a następnie częściowo wyssany z samolotu. Jego głowa i ramiona wystawały przez rozbite okno. Pozostałym pasażerom udało się wciągnąć go z powrotem do kabiny. W związku z incydentem samolot lecący z Salonik do Memmingen koło Monachium zawrócił krótko po starcie.
Pisaliśmy w Gazeta.pl, że wśród pasażerów ratujących mężczyznę była jego żona Svetlana Grković. Kobieta opisała zdarzenie w rozmowie z greckim nadawcą publicznym ERT. Przekazała, że połowa ciała jej męża znajdowała się poza samolotem przez dwie minuty.
– Natychmiast zareagowałam i chwyciłam go za nogi. Pomyślałam: jeśli mamy zginąć, to zginiemy razem – relacjonowała Svetlana Grković serbskiemu portalowi Nova. Kobieta dodała, że jej mąż trzykrotnie stracił przytomność.
Dochodzenie ws. incydentu na pokładzie Ryanaira
Do incydentu doszło na pokładzie samolotu eksploatowanego przez Malta Air, spółkę zależną linii Ryanair. Firma Fraport Greece, która jest operatorem lotniska w Salonikach, przekazała, że okoliczności zdarzenia wyjaśnia grecki Urząd ds. Badania Wypadków Lotniczych i Kolejowych.
Boeing 737 to samolot amerykańskiej konstrukcji, a do incydentu doszło w przestrzeni powietrznej Macedonii Północnej. Z tego powodu w śledztwo zaangażowane są organy z kilku państw oraz organizacji międzynarodowych. Uczestniczą w nim m.in. przedstawiciele Boeinga, amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) i Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA).
Źródło: gazeta.pl
