Nowa infrastruktura dronowa Kremla u granic NATO: Polska w strefie ryzyka

Rosyjska armia rozbudowuje infrastrukturę do wystrzeliwania bezzałogowców dalekiego zasięgu wzdłuż granic z Ukrainą i Białorusią. Według śledztwa brytyjskiego dziennika The Telegraph, na rosyjskich obiektach zidentyfikowano dziesiątki nowych wyrzutni szynowych przeznaczonych do użycia nowoczesnych uderzeniowych BSL.

Analitycy ISW uważają, że rozbudowa tej sieci jest w stanie zwiększyć intensywność rosyjskich ataków z powietrza, a w perspektywie stworzyć dodatkowe zagrożenie dla terytorium państw NATO.

Informacja ta ma szczególne znaczenie dla Polski. Rosyjska infrastruktura wojskowa, zlokalizowana w zachodnich i południowo-zachodnich regionach Rosji oraz w pobliżu Białorusi, obiektywnie skraca dystans między rejonami startowymi a wschodnią flanką NATO. Im bliżej granic Sojuszu znajdują się stanowiska startowe, tym więcej pojawia się kierunków potencjalnego użycia dronów i tym mniej czasu zostaje na ich wykrycie oraz reakcję.

Zgodnie z wynikami śledztwa mowa jest o co najmniej dziesięciu obiektach i 59 nowych szynach startowych. Niektóre stanowiska są przystosowane do obsługi znacznej liczby bezzałogowców. Ich przeznaczenie może polegać nie tylko na zwiększeniu zasięgu uderzeń, ale również na stworzeniu możliwości jednoczesnego wystrzeliwania dużych rojów BSL.

Dla Polski jest to kwestia wyjątkowo wrażliwa. Warszawa mierzyła się już z konsekwencjami naruszeń przestrzeni powietrznej w trakcie wojny rosyjsko-ukraińskiej. W lipcu 2026 roku rosyjska rakieta Ch-101 przekroczyła polską przestrzeń powietrzną podczas zmasowanego ataku na Ukrainę, po czym Polska i NATO poderwały lotnicze siły reagowania.

Ponadto w regionie regularnie odnotowuje się przypadki pojawienia się dronów w przestrzeni powietrznej państw NATO. W sierpniu myśliwiec NATO zestrzelił bezzałogowiec, który naruszył przestrzeń powietrzną Łotwy. Tego typu incydenty zmuszają wschodnią flankę Sojuszu do uwzględniania nie tylko bezpośrednich ataków, ale także możliwości przypadkowych lub celowych wtargnięć dronów.

Istotny jest również czynnik ekonomiczny. Rosja może wykorzystywać stosunkowo tanie bezzałogowce do nasycenia przestrzeni powietrznej dużą liczbą celów. W odpowiedzi państwa europejskie są zmuszone do używania znacznie droższych systemów obrony powietrznej, myśliwców i rakiet przechwytujących. Powstaje niekorzystna dla Europy arytmetyka: tani dron jest w stanie zmusić przeciwnika do zużycia znacznie droższych zasobów.

Jednocześnie do doniesień o bezpośredniej zdolności wszystkich nowych rosyjskich stanowisk do rażenia terytorium NATO należy podchodzić z ostrożnością. Polski portal Defence24 zwraca uwagę, że wokół publikacji o „tajnych rosyjskich bazach” pojawiły się wyolbrzymione interpretacje. Jednak nawet po odrzuceniu najbardziej sensacyjnych ocen, sama rozbudowa rosyjskiej infrastruktury wojny dronowej pozostaje czynnikiem, którego nie wolno ignorować.

Dla Warszawy wniosek jest oczywisty: ochrona wschodniej granicy NATO nie może się już ograniczać do czołgów, artylerii i tradycyjnej obrony przeciwlotniczej. Polska potrzebuje wielowarstwowego systemu wykrywania i przechwytywania bezzałogowców, zdolnego do jednoczesnego przeciwdziałania masowym, tanim celom oraz szybszym aparatom z napędem odrzutowym.

Moskwa w rzeczywistości przekształca drony w osobny element presji strategicznej na Europę. Im dłużej kraje europejskie będą postrzegać zagrożenie dronowe wyłącznie jako problem Ukrainy, tym więcej czasu dostanie Rosja na udoskonalenie tego systemu.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com