Po 1860 dniach uwolniony z białoruskiego więzienia. Co wiadomo o sprawie Andrzeja Poczobuta
Andrzej Poczobut, dziennikarz „Wyborczej” i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, odzyskał wolność w ramach międzynarodowej wymiany więźniów. Negocjacje, z udziałem służb i ośrodków dyplomacji kilku państw, twały dwa i pół roku. Jeden z najbardziej znanych krytyków reżimu Alaksandra Łukaszenki podkreśla, że chce wrócić do kraju, gdzie zostali jego bliscy oraz środowisko, z którym był związany przez całe życie.
We wtorek 28 kwietnia Andrzej Poczobut, po ponad pięciu latach w białoruskim więzieniu, wyszedł na wolność. Jeden z liderów polskiej mniejszości na Białorusi i krytyk reżimu Alaksandra Łukaszenki został zatrzymany w Mińsku w marcu 2021 roku podczas fali represji po protestach przeciwko sfałszowanym białoruskim wyborom prezydenckim. W lutym 2023 roku dziennikarza skazano na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za „podżeganie do nienawiści” oraz „wezwania do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa”. Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację.
Organizacje praw człowieka uznały go za więźnia politycznego. Polskie władze domagały się uwolnienia i oczyszczenia go z politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów. Wielokrotnie podejmowały próby wydostania go z więzienia.
Kogo wymieniono za Poczobuta?
Ostatecznie Poczobut został uwolniony w ramach wymiany więźniów między Polską, Białorusią i Rosją. „To efekty współpracy polskich agencji oraz polskiej dyplomacji z CIA, rosyjskim FSB, białoruskim KGB oraz służbami Kazachstanu, Mołdawii i Rumunii” – pisze Bartosz Wieliński z „Wyborczej”, który 28 kwietnia był obecny na polsko-białoruskim przejściu granicznym. Oprócz dziennikarza we wtorek uwolniono również polskiego karmelitę, aresztowanego we wrześniu 2025 roku pod zarzutem szpiegostwa, który Warszawa uznała za bezpodstawny oraz obywatela Białorusi, współpracującego z polskimi służbami bezpieczeństwa.
Wymiana miała formułę „pięciu za pięciu”. Według ujawnionych informacji Polska przekazała Białorusi między innymi rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina, którego Ukraina chciała ścigać za nielegalne wykopaliska na okupowanym Krymie. Rosyjska FSB podała, że poza Butiaginem Polska przekazała także żonę rosyjskiego wojskowego, a Rosja miała w zamian oddać dwóch funkcjonariuszy mołdawskich sił specjalnych.Zasługi przypisuje sobie kilka stron
Premier Donald Tusk mówił o „dwuletniej skomplikowanej grze dyplomatycznej”, prowadzonej przez polskie służby i dyplomację. Szef MSZ Radosław Sikorski podkreślał rolę USA i administracji Donalda Trumpa. Z kolei amerykańskie media i dyplomaci wskazują, że kluczową rolę odegrał specjalny wysłannik USA John Coale, który negocjował z Mińskiem. Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Paweł Kowal w rozmowie z PAP ocenił, że uwolnienie Poczobuta to sukces amerykańskiej i polskiej dyplomacji.
Z kolei Coale powiedział PAP, że na uwolnienie Poczobuta naciskał prezydent USA Donald Trump po rozmowie z prezydentem Karolem Nawrockim we wrześniu ubiegłego roku – Prezydent USA naciskał na mnie, bym go stamtąd wydostał. Trochę to trwało, ale w końcu się udało – powiedział dyplomata w wywiadzie dla PAP. Również wiceprzewodniczący sejmowej komisji ds. łączności z Polakami za granicą Jan Dziedziczak powiedział PAP, że uwolnienie Poczobuta to efekt osobistej prośby polskiego prezydenta do swojego amerykańskiego odpowiednika.
„Uwolnienie Andrzeja Poczobuta byłoby niemożliwe bez koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka oraz bez współdziałania z prezydentem Karolem Nawrockim i USA” – ocenił z kolei szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Były szef MSWiA Mariusz Kamiński napisał z kolei na portalu X: „Witaj w Polsce! Wielka radość, zabiegałem o to jeszcze jako minister, a potem w PE. Walka w tej sprawie była naszą powinnością!”. „Na ocenę okoliczności tej sprawy przyjdzie jeszcze czas, dziś najważniejsze, że Andrzej Poczobut jest już wolny” – dodał europoseł PiS.Poczobut chce wrócić na Białoruś. „Tam zostali ludzie, którzy we mnie wierzą”
Po uwolnieniu Poczobut trafił do Polski i został powitany między innymi przez premiera Donalda Tuska na granicy. Według relacji mediów jest wycieńczony, ale bezpieczny. Został przewieziony do szpitala MSWiA w Warszawie. W drodze do stolicy towarzyszył mu wicenaczelny „Wyborczej” Bartosz Wieliński, który powiedział dziennikarzom, że Poczobut jest zdeterminowany, by wrócić na Białoruś, kiedy przejdzie badania i kiedy się okaże, że z jego zdrowiem jest wszystko w porządku. – Mówi, że ma obowiązek wobec białoruskich Polaków, których niejako zostawił – podkreślił Wieliński. – Mam paszport i chcę wrócić na Białoruś. Tam zostali ludzie, którzy we mnie wierzą – powiedział Poczobut Wielińskiemu. Wspominał również, że bardzo chce spotkać się z rodzicami. Działacz nie ma zakazu wjazdu do Białorusi.
– On już chce w przyszłym tygodniu nawet wracać w rodzinne strony, co wydaje się niemożliwe. Inna kwestia, czy zostanie wpuszczony na Białoruś – relacjonwał zastępca redaktora naczelnego „Wyborczej” Roman Imielski w rozmowie z TOK FM. I dodał: – Powiedziałem, że odradzam mu podróż na Białoruś (…). Obawiam się po prostu, że Andrzej znowu zostanie kozłem ofiarnym polityki białoruskiego reżimu i trafi za kratki.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w rozmowie z TVP Info powiedział, że Poczobut jest wolnym człowiekiem i sam podejmie decyzje. – Czy powrót na Białoruś byłby nierozsądny? W takim razie nierozsądne byłoby też prowadzenie działalności opozycyjnej przeciw dyktaturom. Mieliśmy Lecha Wałęsę i wielu innych bohaterów, którzy nie bali się więzienia. Nie oceniałbym tego w takich kategoriach. Skuteczna walka jest możliwa także z Polski, ale zostawmy tę decyzję Andrzejowi Poczobutowi – mówił.Żona dziennikarza opublikowała ich wspólne zdjęcie ze szpitala
W środę rano (29 kwietnia) Oksana Poczobut, żona dziennikarza, opublikowała ich wspólne zdjęcie ze szpitala, gdzie jej mąż przechodzi obecnie badania. „Poranek w warszawskim Szpitalu. Najmilsze poranki z możliwych” – napisała kobieta w mediach społecznościowych.
Zdjęcie udostępniła także liderka białoruskiej opozycji. „Wspaniale jest ich znowu widzieć razem” – napisała na portalu X Swiatłana Cichanouska. „Nie możemy się zatrzymać, dopóki wszyscy więźniowie polityczni na Białorusi nie zostaną uwolnieni, a każda rodzina nie będzie znów w komplecie” – podkreśliła działaczka.
Źródło: gazeta.pl
