Podejrzenie dżumy w Rosji. Bakteriolog: Nie ma powodu do obaw, że dotrze do Polski

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

W Europie dżuma nie występuje i nie ma żadnych podstaw do obaw, że zostanie tu przywleczona z rejonów endemicznych – uspokaja bakteriolog prof. Aleksandra A. Zasada.

Do najnowszego, choć niepotwierdzonego przez rosyjskie władze, przypadku zachorowania na dżumę w Rosji, miało dojść na Syberii. 25 września Daria Szipiłowa, 28-letnia laborantka instytutu badawczego w obwodzie irkuckim w Rosji, zajmującego się leczeniem tej choroby, przypadkowo rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Taką informację podały lokalne media, cytowane przez amerykański serwis Axios. 

Cztery dni później kobieta została przyjęta do szpitala w Szelechowie z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października.

Niezależny rosyjskojęzyczny portal meduza.io podał, że po jej śmierci władze wprowadziły w szpitalu kwarantannę z powodu podejrzenia „szczególnie niebezpiecznej infekcji” u jednego z pacjentów. Mer rejonu szelechowskiego Maksim Modin potwierdził, że szpital został objęty kwarantanną.

Bakteriolog o dżumie w Rosji: Nie ma powodów do obaw

W związku z doniesieniami medialnymi na temat niepotwierdzonego przypadku dżumy płucnej na terenie Federacji Rosyjskiej PAP zapytała prof. Aleksandrę A. Zasadę, kierowniczkę Zakładu Badania Surowic i Szczepionek w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH-PIB o możliwość dotarcia tej choroby do Europy, a w tym i do Polski.

– Nie ma zupełnie żadnych podstaw do obaw. Po pierwsze, dzięki wysokiemu poziomowi higieny w Europie dżuma nie występuje, ani wśród zwierząt, ani wśród ludzi – zapewniła ekspertka. Podkreśliła, że w XX i XXI wieku na Starym Kontynencie praktycznie nie odnotowywano zachorowań na dżumę. Przypomniała, że ostatni raz mieliśmy w Polsce do czynienia z „czarną śmiercią” w XVIII i na początku XIX wieku.

Jej zdaniem zabezpieczone są nawet miejsca tak newralgiczne z punktu widzenia zagrożenia zakażeniem dżumą, jak porty. Gryzonie – główny rezerwuar dżumy – przypływające na statkach z rejonów jej występowania dzięki odpowiednim procedurom nie mogą w ocenie ekspertki przedostać się na ląd.

Nawiązując do niepotwierdzonych informacji o przypadku dżumy płucnej w Rosji, Zasada podkreśliła, że ryzyko dotarcia drobnoustrojów tej choroby do Polski, gdyby – jak się wyraziła – ktoś zachorował na innym kontynencie, jest w tym momencie żadne. – Ta choroba jest bardzo zakaźna, bardzo szybko przynosi objawy i jeśli nie jest leczona, umiera się na nią w ciągu 1-3 dni – oceniła ekspertka.

Dżuma występuje w trzech odmianach

Dżuma jest chorobą odzwierzęcą, którą wywołują bakterie Yersinia pestis. Na ludzi pałeczki dżumy są przenoszone przede wszystkim przez ukąszenia pcheł żywiących się krwią zakażonych gryzoni, co najczęściej prowadzi do zachorowania na dżumę dymieniczą. To – jak wyjaśniła Zasada – jedna z trzech postaci dżumy.

– Możemy mieć także do czynienia z postacią płucną, o której w tej chwili jest tak głośno, bądź też z postacią septyczną – zaznaczyła ekspertka. Według niej dżuma dymienicza ma w przeciwieństwie do postaci płucnej bardzo ograniczoną zakaźność z człowieka na człowieka, a jej przebieg jest o wiele łagodniejszy.

Wszystkie trzy postaci dżumy można jednak zdaniem ekspertki skutecznie leczyć antybiotykami. Pod warunkiem że zostaną szybko podane, najlepiej w ciągu 24 godzin od wystąpienia objawów. Przyznała, że do dziś nie wyprodukowano niestety skutecznej szczepionki na dżumę. Te, które udało się opracować, dawały odporność trwającą najwyżej pół roku.

Ogniska dżumy na świecie

Ogniska dżumy występują na terenach endemicznych, takich jak Azja, Afryka czy zachodnie stany USA. Przede wszystkim wśród gryzoni. Zdarzają się także w azjatyckiej części Rosji.

Ostatnie oficjalnie potwierdzone zakażenie dżumą miało tam miejsce w lipcu 2016 r. Jak informował portal meduza.io, w Republice Ałtaju zachorował wtedy 10-letni chłopiec, który pomagał swojemu dziadkowi oprawić mięso świstaka. Przeżył, ponieważ lekarze szybko rozpoznali u niego objawy dżumy i zaczęli go leczyć.Polskie służby sanitarne monitorują sytuację epidemiologiczną w kraju i na świecie. We wtorkowym komunikacie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB podkreślono, że na chwilę obecną ani w oficjalnych źródłach strony rosyjskiej, ani międzynarodowych organizacji zdrowia publicznego nie opublikowano informacji potwierdzających wystąpienie przypadków dżumy u ludzi na terenie Federacji Rosyjskiej.

Również Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oceniła na podstawie dostępnych nieoficjalnych informacji na temat śmierci w Szelechowie, że ryzyko dla zdrowia publicznego wśród ogółu populacji wydaje się niskie.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com