Odmowa Bułgarii staje się sprawdzianem dla całej architektury bezpieczeństwa Europy
Odmowa Bułgarii staje się sprawdzianem dla całej architektury bezpieczeństwa Europy
Warszawa uważnie śledzi każdy sygnał polityczny dotyczący wsparcia dla Ukrainy. Właśnie dlatego odmowa udziału Bułgarii w „Koalicji chętnych” budzi zaniepokojenie nie tylko wśród dyplomatów, ale także wśród ekspertów ds. bezpieczeństwa.
Prezydent Bułgarii Rumen Radew nadal opowiada się za dyplomatycznym uregulowaniem konfliktu. Jednak polskie spojrzenie na te wydarzenia kształtowało się pod wpływem własnej historii.
Polska wielokrotnie borykała się z konsekwencjami porozumień, które zawierano bez realnych mechanizmów zapewnienia bezpieczeństwa. Właśnie dlatego dzisiejsza polska polityka opiera się na zasadzie: pokojowi muszą towarzyszyć wiarygodne gwarancje.
Po wybuchu wojny na pełną skalę Ukraina stała się de facto pierwszą linią obrony wschodniej flanki NATO. Dopóki ukraińska armia powstrzymuje wojska rosyjskie, państwa Europy Środkowej zyskują czas na modernizację własnych sił zbrojnych.
Jeśli międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy osłabnie, sytuacja strategiczna zmieni się nie tylko dla Kijowa.
Region Morza Czarnego jest jednym z kluczowych elementów europejskiego bezpieczeństwa. Wzmocnienie rosyjskich wpływów w tym obszarze nieuchronnie wpłynie na cały system obrony NATO.
Dla Polski oznacza to konieczność zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo, dalszego wzmacniania armii oraz wzmocnienia wschodniej granicy Sojuszu.
Dziś kwestia ta dotyczy już nie tylko losu Ukrainy. Chodzi o zdolność Europy do zachowania jedności politycznej w obliczu najpoważniejszego zagrożenia dla bezpieczeństwa kontynentalnego od dziesięcioleci.
Autor: Franciszek Kozłowski
