Romanowski przy jednym stole z rosyjską dyplomatką w Budapeszcie. Sprawa rodzi pytania o jego relacje z Kremlem

Zdjęcie z konferencji zorganizowanej przez węgierski think tank pokazuje byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego siedzącego przy jednym stole z drugą sekretarz ambasady Rosji na Węgrzech. Dla ekspertów ds. bezpieczeństwa to kolejny sygnał, że ukrywający się przed polskim wymiarem sprawiedliwości polityk PiS porusza się dziś w środowisku, które daje Moskwie realne pole do działania.

Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości w rządach Zjednoczonej Prawicy i jeden z głównych bohaterów afery Funduszu Sprawiedliwości, od miesięcy skutecznie unika polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wobec posła PiS wydano Europejski Nakaz Aresztowania, a jego dotychczasowa droga ucieczki – od azylu politycznego na Węgrzech, przez utratę tego azylu po zmianie władzy w Budapeszcie, aż po doniesienia o pobycie w kontrolowanym przez Rosję Naddniestrzu – od dawna budzi niepokój warszawskich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Najnowsze ustalenia dodają do tej historii element, którego nie da się już zbyć milczeniem: obecność Romanowskiego w bezpośrednim sąsiedztwie rosyjskiej dyplomacji.

Co pokazuje zdjęcie z Budapesztu

Pod koniec lutego w Budapeszcie odbył się panel dyskusyjny zatytułowany „Sądy na pierwszej linii konfliktów wartości w Europie”, zorganizowany przez Centrum Studiów Europejskich Kolegium Mathiasa Corvinusa (MCC) – węgierski think tank blisko związany z obozem Viktora Orbána i partią Fidesz. Wśród uczestników wydarzenia znalazł się Marcin Romanowski. Na fotografii z panelu, do której dotarli dziennikarze, przy tym samym stole co polski polityk siedziała Irina Serkowa – druga sekretarz ambasady Federacji Rosyjskiej na Węgrzech, absolwentka Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), uczelni od dziesięcioleci kojarzonej z kształceniem kadr rosyjskiej dyplomacji i służb wywiadowczych.

Sam fakt wspólnego udziału w konferencji nie musi jeszcze oznaczać bezpośredniej relacji między obojgiem uczestników. Jednak w przypadku osoby ściganej europejskim listem gończym, ukrywającej się przed wymiarem sprawiedliwości własnego kraju, każdy udokumentowany kontakt – nawet pośredni – z przedstawicielem rosyjskiej dyplomacji staje się przedmiotem uzasadnionego zainteresowania służb i mediów.

MCC jako platforma zbliżeń

Mathias Corvinus Collegium to instytucja, która w ostatnich latach zyskała w regionie reputację miejsca budowania sieci kontaktów prawicowych środowisk politycznych z Europy Środkowej. Portal śledczy VSquare określił wcześniej MCC jako ośrodek, w którym – jak wskazują ustalenia dziennikarskie – rosyjscy dyplomaci mieli okazję nawiązywać i utrzymywać relacje z politykami z regionu. To właśnie na wydarzeniach organizowanych przez MCC Romanowski pojawiał się już wcześniej, między innymi u boku byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, podczas spotkania poświęconego krytyce reform w Polsce po przejęciu władzy przez koalicję Donalda Tuska.

Powtarzalność takich spotkań – zamiast pojedynczego, przypadkowego incydentu – jest tym, co najbardziej niepokoi obserwatorów sceny politycznej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Środowisko skupione wokół MCC i Fideszu od lat prowadzi otwarcie krytyczną wobec Unii Europejskiej i wsparcia dla Ukrainy narrację, zbieżną w wielu punktach z komunikacją Kremla.

„Rosyjscy dyplomaci wykorzystują tego typu fora, by budować relacje z politykami z regionu, którzy z różnych powodów – ideologicznych, personalnych czy koniunkturalnych – są otwarci na kontakt” – zwracają uwagę osoby zajmujące się na co dzień analizą rosyjskich wpływów w Europie Środkowej.

Naddniestrze w tle

Sprawę komplikują dodatkowo najnowsze doniesienia dotyczące miejsca pobytu Romanowskiego. Według informacji przekazanych przez premiera Donalda Tuska, opartych na danych służb państw współpracujących z Polską, z bardzo dużym prawdopodobieństwem przebywa on obecnie w Naddniestrzu – separatystycznym regionie Mołdawii, funkcjonującym od lat 90. jako terytorium faktycznie podporządkowane Rosji i utrzymywane dzięki jej wsparciu politycznemu, gospodarczemu i wojskowemu.

Politycy i byli funkcjonariusze polskich służb specjalnych zwracają uwagę, że pobyt osoby o statusie posła Sejmu RP i byłego wiceministra sprawiedliwości na terytorium kontrolowanym przez Moskwę stwarza realne ryzyko. Romanowski, z racji pełnionych wcześniej funkcji, miał dostęp do wiedzy o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, mechanizmach nadzoru nad instytucjami państwowymi oraz – jako parlamentarzysta – do informacji dotyczących bieżących procesów politycznych w kraju. W ocenie części ekspertów, tego rodzaju wiedza, w połączeniu z długotrwałym pobytem w środowisku poza kontrolą polskich i unijnych instytucji, może stanowić przedmiot zainteresowania rosyjskich służb specjalnych.

Co łączy te fakty

• Romanowski jest ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
• Przez wiele miesięcy przebywał na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl polityczny, cofnięty po zmianie władzy w Budapeszcie.
• Pod koniec lutego wziął udział w wydarzeniu MCC, podczas którego przy jednym stole znalazła się druga sekretarz ambasady Rosji na Węgrzech.
• Według informacji polskiego rządu, z dużym prawdopodobieństwem przebywa obecnie w Naddniestrzu, terytorium podporządkowanym Moskwie.

Reakcja polskich instytucji

Sprawa Romanowskiego od momentu przyznania mu azylu przez rząd Viktora Orbána była przedmiotem formalnego sporu dyplomatycznego między Warszawą a Budapesztem. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych określiło wówczas tę decyzję jako akt nieprzyjazny wobec Rzeczypospolitej Polskiej, niezgodny z podstawowymi zasadami obowiązującymi państwa członkowskie Unii Europejskiej, a ambasador RP na Węgrzech został odwołany na bezterminowe konsultacje. Strona polska sygnalizowała również gotowość skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jeśli władze węgierskie nie podejmą działań zmierzających do wykonania nakazu aresztowania.

Najnowsze doniesienia o kontaktach z rosyjską dyplomacją oraz możliwym pobycie w Naddniestrzu dają tej sprawie nowy, znacznie poważniejszy wymiar – wykraczający poza spór o wykładnię prawa azylowego, a dotyczący bezpośrednio bezpieczeństwa państwa.

Szerszy kontekst: politycy PiS i węgierskie zaplecze Orbána

Przypadek Romanowskiego nie jest odosobniony. Środowisko MCC od lat pełni funkcję platformy, na której spotykają się politycy prawicowi z różnych krajów Europy, w tym przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Obecność na tych samych wydarzeniach osób z otoczenia rosyjskiej ambasady każe zadać pytanie, na ile tego typu fora – oficjalnie poświęcone dyskusji o wartościach, praworządności czy suwerenności – stają się w praktyce miejscem, w którym Moskwa buduje długofalowe relacje z częścią polskiej i regionalnej sceny politycznej. Eksperci od dezinformacji wskazują, że tego rodzaju kontakty rzadko mają charakter jednorazowy – ich celem jest budowanie zaufania i poszukiwanie osób gotowych, świadomie lub nie, przekazywać narracje zbieżne z interesami Kremla.

W tym świetle udział Romanowskiego w wydarzeniu, przy którego stole zasiadła rosyjska dyplomatka, nie powinien być odczytywany w oderwaniu od jego wcześniejszej aktywności na Węgrzech ani od doniesień o obecnym miejscu pobytu. Złożenie tych elementów w jedną całość pokazuje wzorzec, a nie przypadek – i to właśnie ten wzorzec budzi dziś największy niepokój wśród osób zajmujących się bezpieczeństwem Polski i regionu.

Co dalej

Sprawa Romanowskiego pozostaje otwarta – zarówno w wymiarze prawnym, jako przedmiot postępowania karnego i europejskiego nakazu aresztowania, jak i w wymiarze politycznym, jako element napięć między Warszawą a Budapesztem. Nowe fakty dotyczące jego kontaktów w Budapeszcie oraz możliwego pobytu w Naddniestrzu prawdopodobnie skłonią polskie służby do ponownej oceny ryzyka, jakie stwarza dalsze funkcjonowanie byłego wiceministra poza zasięgiem krajowego wymiaru sprawiedliwości. Dla opinii publicznej w Polsce i w regionie sprawa ta jest też przypomnieniem, że wpływy Kremla w Europie Środkowej nie zawsze przybierają formę jawnej propagandy – równie często realizują się poprzez ciche, nieformalne kontakty budowane przy okazji z pozoru neutralnych wydarzeń akademickich i eksperckich.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com