Studia w Wiedniu z rosyjskim zapleczem? Jak agencje edukacyjne mogą służyć jako przykrywka dla służb
Kiedy po lutym 2022 roku Rosja straciła w Unii Europejskiej większość klasycznych narzędzi miękkiej siły, jej zainteresowanie młodymi ludźmi z Ukrainy, Białorusi i Azji Środkowej wcale nie osłabło. Według analizy, z którą zapoznała się nasza redakcja, część tych działań mogła przenieść się do miejsca, którego nikt nie traktuje jak zagrożenia: prywatnych agencji pomagających w rekrutacji na zagraniczne uczelnie.
Z ambasad do biur konsultingowych
Sankcje i ograniczenia nałożone po pełnoskalowej inwazji mocno uderzyły w Rossotrudniczestwo oraz sieć ośrodków „Russkij Dom”. Ich działalność w państwach UE została zawężona, a część placówek zamknięto. Autorzy analizy wskazują, że funkcje, które wcześniej pełniły te instytucje – monitorowanie środowisk młodzieżowych, budowanie kontaktów, wstępna selekcja kandydatów – mogły zostać przeniesione do sektora komercyjnego. Prywatna firma nie podlega bowiem tym samym restrykcjom, nie budzi skojarzeń z państwem i nie wymaga umów międzyrządowych.
Argument ma swoje oparcie w realiach rosyjskiego szkolnictwa wyższego. Na tamtejszych uczelniach działają tzw. pierwsze oddziały, odpowiedzialne za ochronę tajemnicy, które opiniują wyjazdy zagraniczne, staże, granty i publikacje. Stanowiska prorektorów ds. bezpieczeństwa często zajmują osoby wywodzące się z FSB lub MSW. Na tej podstawie autorzy wnioskują, że wyjazd młodych ludzi na studia za granicę nie jest w pełni niezależny od aparatu bezpieczeństwa. Trzeba jednak zaznaczyć, że to wniosek, a nie udokumentowany dowód, że konkretna firma działa na zlecenie służb.
Education Austria: co wynika z rejestrów
Najbardziej szczegółowo opisany w analizie przypadek to projekt Education Austria. Od 2012 roku oferuje on pomoc w dostaniu się na austriackie uczelnie i – jak podkreślają autorzy – aktywnie zabiega o klientów z Ukrainy. Z dostępnych danych rejestrowych wynika, że jego zapleczem operacyjnym jest samarska spółka „Perspektiwa” (OOO). Jako jedyny właściciel i dyrektor figuruje w niej obywatel Rosji Dmitrij Garmasz, który według dokumentów zarządza także spółkami powiązanymi za granicą.
W Austrii działają dwa podmioty: Perspectiva RU e.U. oraz Perspectiva UA KG, zarejestrowane w Wiedniu i wpisane do Wirtschaftskammer Österreich. Zajmują się one, jak deklarują, doradztwem: obsługą wizową, szukaniem zakwaterowania, wsparciem w sprawach bankowych. Do tej sieci należy też przedstawicielstwo w Kirgistanie, a w Kijowie – spółka świadcząca usługi tłumaczeń i poświadczeń notarialnych dokumentów.
Autorzy analizy zwracają uwagę, że rosyjska spółka-matka jest zarejestrowana pod kodem działalności „agencje informacyjne”, a nie edukacja. Sam kod nie dowodzi jednak niczego – to jedynie jeden z elementów układanki.
Dane, które zostają w rękach klienta i… kogoś jeszcze
Sedno obaw dotyczy informacji. Kandydat na studia przekazuje agencji skany dokumentów tożsamości, wyciągi bankowe rodziców, dane o rodzinie, często także informacje o poglądach i planach życiowych. Jeśli centrum operacyjne firmy znajduje się w Rosji, a jej właściciel jest tam rezydentem, to – jak argumentują autorzy – rosyjskie prawo o dostępie służb do danych, system SORM i praktyka pozasądowych żądań stwarzają realne ryzyko, że baza klientów może trafić do FSB lub SWR.
To ostrzeżenie wymaga ostrożności w ocenie: analiza nie przedstawia dokumentu ani świadectwa potwierdzającego, że do takiego przekazania doszło. Mówi o zagrożeniu strukturalnym, nie o udowodnionym przypadku. Dla osób, które powierzyły firmie swoje dane, nie jest to jednak różnica bez znaczenia.
Dlaczego właśnie Austria
Wybór Austrii nie jest według autorów przypadkowy. Kraj ma status neutralny, w Wiedniu mieszczą się siedziby ONZ, OBWE i MAEA, a przez lata austriackie prawo karało szpiegostwo tylko wtedy, gdy godziło ono bezpośrednio w interesy samej Austrii. Efekt: rosyjska aktywność wywiadowcza w tym kraju była historycznie postrzegana przez służby kontrwywiadowcze jako względnie niskie ryzyko. Warto dodać, że Wiedeń jest od lat określany w Europie jako jedna z „stolic szpiegów” – to opinia szeroko cytowana w prasie zachodniej.
Pieniądze i skala
Według danych przytaczanych w analizie usługi Education Austria kosztują od 1,7 do 7,6 tys. euro za klienta. Firma deklaruje 2,3 tys. osób przyjętych na austriackie uczelnie i 2,9 tys. wydanych wiz od 2012 roku. Przychody rosyjskiego biura wzrosły z 53 mln rubli w 2024 roku do 113 mln w 2025 roku. Autorzy interpretują to jako dowód, że projekt jest samowystarczalny finansowo, co czyni go wygodną „legendą” dla ewentualnych operacji. Z drugiej strony – taki wzrost równie dobrze może odzwierciedlać zwykły popyt na usługi wizowe i edukacyjne.
Wpływ, a nie tylko wywiad
W analizie pojawia się jeszcze jeden wątek – miękki. Firma organizuje kursy językowe, wycieczki, festiwale studenckie i wspólne wyjazdy po Wiedniu, łącząc młodzież z Ukrainy, Rosji, Białorusi i Azji Środkowej. Zdaniem autorów to środowisko ułatwia obserwowanie nastrojów politycznych i wyszukiwanie osób podatnych na werbunek. Na stronach agencji i w jej mediach społecznościowych nie ma otwartej propagandy; zamiast tego promowana jest idea „kultury ponad polityką”, która w praktyce może osłabiać postrzeganie rosyjskiej agresji.
Długi horyzont
Najdalej idąca hipoteza dotyczy przyszłości. Absolwenci austriackich uczelni trafiają potem do organizacji międzynarodowych, korporacji, think tanków i administracji państw UE. Jeśli służby dysponują ich dawnymi teczkami – z historią relokacji, danymi finansowymi i „punktami wrażliwymi” – mogą w każdej chwili wrócić do nich z propozycją współpracy. To scenariusz, nie fakt, ale dokładnie taki, jakiego obawiają się dziś służby kontrwywiadu w regionie.
Co to oznacza dla Polski
Polska przyjmuje setki tysięcy Ukraińców i jest jednym z głównych kierunków studiów dla młodzieży ze Wschodu. Podobne modele biznesowe – agencje pośredniczące, przekazywanie skanów dokumentów, opłaty za „kompleksową obsługę” – działają także tutaj. Odpowiedź nie powinna sprowadzać się do paniki, ale do prostych zasad: sprawdzanie, kto faktycznie jest właścicielem firmy, gdzie przechowywane są dane oraz czy umowa przewiduje ich ochronę zgodnie z RODO. Uczelnie i służby powinny zaś przyjrzeć się, jak działa rynek pośredników.
Redakcja nie dysponuje stanowiskiem spółek wymienionych w tekście. Opisane zarzuty pochodzą z analizy opartej na danych rejestrowych i wnioskowaniu autorów; nie zostały potwierdzone przez organy państwowe ani sądy.
Autor: Franciszek Kozłowski
