Sprawa drona na lotnisku w Lipsku. Nieoficjalnie: Jest polski wątek
W samolot na lotnisku w Niemczech uderzył dron, do którego podczepiono puszkę z materiałem wybuchowym. Podobne puszki wwiózł do Polski kurier rosyjskiego wywiadu. Zniknęły dwa lata temu przy autostradzie A2 pod Łodzią – pisze w środę „Gazeta Wyborcza”.
W ubiegłym tygodniu w nocy z wtorku na środę na lotnisku w Lipsku we wschodnich Niemczech wykryto drona wyposażonego w materiał wybuchowy. Dron znajdował się w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych. Według tygodnika „Die Zeit” bezzałogowiec miał celowo uderzyć wcześniej w skrzydło zaparkowanego na płycie Antonowa. Jednak nie eksplodował, a odbił się od maszyny i spadł na płytę.
Lotnisko w Lipsku to ważny węzeł zachodniej pomocy militarnej dla odpierającej rosyjską agresję Ukrainy. W 2022 roku po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na pełną skalę koncern Antonow przeniósł tu swoją flotę.
Puszki z materiałem wybuchowym. Ślady prowadzą do Rosji
Jak przekazała w środę „Gazeta Wyborcza”, nie jest wykluczone, że metalowa puszka z materiałem wybuchowym podczepiona pod drona w Lipsku została dwa lata temu wwieziona do Polski.
Według „GW” w 2024 r. mieszkający w Katowicach 27-letni Ukrainiec za pośrednictwem serwisu Telegram został zwerbowany przez oficera GRU (rosyjski wywiad wojskowy). Powodowany chęcią zarobku, przyjął zlecenie polegające na wykopaniu z jednego ze starych cmentarzy na Litwie dwóch puszek kukurydzy, przywiezieniu ich do Polski i ukryciu przy autostradzie A2 w pobliżu Zgierza.
ABW odnalazło skrytkę pod Zgierzem, ale puszek już tam nie było. „Zabrała je nieustalona do dziś osoba” – podaje dziennik. Natomiast na litewskiej nekropolii tamtejsze służby odkryły więcej pojemników. Zamiast kukurydzy zawierały silny materiał wybuchowy.Paczki z zapalnikami
Celem jego kolejnych wyjazdów na Litwę w 2024 r. miało być też m.in. nadanie przesyłek kurierskich z poduszkami do masażu i kosmetykami, w których były ukryte zapalniki i substancje łatwopalne. Kilka dni później paczki zapaliły się: jedna w magazynie DHL w Birmingham, druga na lotnisku w Lipsku, a trzecia w ciężarówce w podwarszawskiej bazie transportowej.
Według niemieckich mediów na dronie znalezionym na lotnisku w Lipsku śledczy faktycznie znaleźli ślady DNA pokrywające się ze śladami zabezpieczonymi po podpaleniu w tym porcie lotniczym przed dwoma laty.
W lipcu 2024 roku na tamtejszym lotnisku zapaliła się paczka wysłana z krajów bałtyckich, która miała być przekierowana do samolotu. Zdaniem niemieckiego kontrwywiadu, to Rosja najpewniej stała za incydentem związanym z wyposażoną w zapalnik przesyłką lotniczą. Tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i opóźnieniom lotów paczka wywołała pożar w magazynie firmy kurierskiej, a nie na pokładzie.
Źródło: gazeta.pl
