Zacharowa chciałaby wycofania sił USA z Europy. Jest odpowiedź polskiego MSZ
– Wycofanie amerykańskich sił zbrojnych stacjonujących w krajach europejskich stanowiłoby racjonalny, uzasadniony i dawno spóźniony krok – stwierdziła rzeczniczka rosyjskiego resortu spraw zagranicznych Maria Zacharowa. Ostrzegła jednocześnie przed „eskalacją napięć militarnych w całej przestrzeni europejskiej”. Do słów Zacharowej odniósł się już przedstawiciel polskiego resortu dyplomacji.
– Uważnie śledzimy oświadczenia amerykańskich przywódców, dotyczące rekonfiguracji amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. I oczywiście praktyczne kroki Waszyngtonu w tym kierunku – przekazała w czwartek (28 maja) rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, cytowana przez agencję Interfax.
Zacharowa oceniła, że „wycofanie amerykańskich sił zbrojnych, stacjonujących w krajach europejskich, stanowiłoby racjonalny, uzasadniony i dawno spóźniony krok w kierunku częściowej stabilizacji niezwykle napiętej i niezrównoważonej sytuacji militarno-politycznej w Europie Zachodniej, właśnie z winy NATO”.
– Nieakceptowalna jest perspektywa przeniesienia amerykańskich baz wojskowych i kontyngentów z krajów, które uważamy za mniej godne zaufania, do krajów w Europie Środkowej i Wschodniej, które Stany Zjednoczone uważają za bardziej godne zaufania, w tym do Polski, dosłownie w zasięgu zachodnich granic naszego kraju – stwierdziła rzeczniczka rosyjskiego resortu spraw zagranicznych.
– To nie tylko nieuchronnie oznaczałoby konieczność wymuszenia przyjęcia środków wojskowo-technicznych niezbędnych do zapewnienia bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, ale skutkowałoby również jakościową eskalacją napięć militarnych w całej przestrzeni europejskiej – dodała Zacharowa.
Rzecznik MSZ RP: Próba ograniczenia suwerennego prawa Polski
„Obecność wojsk Stanów Zjednoczonych oraz pozostałych sojuszników z NATO na terytorium RP ma charakter defensywny, odstraszający i jest bezpośrednią odpowiedzią na agresywną politykę oraz rewizjonistyczne działania Federacji Rosyjskiej w Europie” – przekazał Polskiej Agencji Prasowej rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór.
Dodał, że prawdziwym źródłem eskalacji i napięć w Europie są bezprawne i agresywne działania zbrojne Federacji Rosyjskiej, a nie środki podejmowane przez NATO w celu obrony własnych granic i obywateli. Podkreślił, że siły sojusznicze, w tym amerykańskie goszczące na terytorium Polski, są elementem niezbędnego wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu, podjętymi w obliczu agresji rosyjskiej na Ukrainę oraz eskalacyjnej retoryki Moskwy wobec Sojuszu.
„Próba dyktowania Polsce i jej sojusznikom warunków rozmieszczania wojsk na ich terytorium jest bezpodstawna. To próba ograniczenia suwerennego prawa Polski do decydowania, jakie kroki są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa naszego kraju i obywateli” – zaznaczył.
Szef NATO: Moskwa prowadzi agresywną kampanię
– Wojna Rosji z Ukrainą wciąż trwa, tutaj, na ziemi europejskiej. Brutalna i wyniszczająca wojna. Od ponad czterech lat codziennie wystrzeliwane są pociski i drony w kierunku niewinnych cywilów. Ta wojna trwa dłużej niż I wojna światowa, a linia frontu rozciąga się na około 1250 kilometrów – mówił we wtorek w Rotterdamie sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
– A ta wojna jest o wiele bliżej, niż większość ludzi myśli. Do Lwowa jest mniej niż dzień jazdy samochodem. Tak blisko jest. Tymczasem wojna ta bezpośrednio dotyka nas. Moskwa prowadzi coraz agresywniejszą kampanię przeciwko naszym społeczeństwom. Cyberataki. Sabotaż. Dezinformacja – wyliczał. Rutte zaznaczył, że „rosyjski sabotaż nie jest wymierzony wyłącznie w cele wojskowe lub firmy zbrojeniowe”, a „dotyczy wszystkiego, co umożliwia funkcjonowanie naszego społeczeństwa”. – Uszkodzone kable podmorskie na Morzu Bałtyckim. Ataki wybuchowe na linie kolejowe. Podpalenia w dzielnicach handlowych. Cyberatak na sieć energetyczną. To nie są odosobnione incydenty. Są one wynikiem celowej kampanii mającej na celu destabilizację naszych społeczeństw – podkreślał.
Żołnierze amerykańscy w Polsce
W połowie maja agencja Reuters poinformowała, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Wcześniej, na początku miesiąca, Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Prezydent USA Donald Trump ogłosił nagle w ubiegłym tygodniu, że USA wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy z uwagi na zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich i swoją relację z nim.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił w piątek, że trwają prace, by nie tylko utrzymać rotacyjną obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce, ale żeby przekształcała się ona jeszcze bardziej w obecność stałą. Dodał, że prace planistyczne nad ich rozlokowaniem w Europie zajmą do 4 tygodni. – W każdym równaniu czy w każdym działaniu, które podejmujemy, widać, że jest na pewno na plus, czyli będzie więcej żołnierzy amerykańskich – podkreślił minister obrony w TVN24.
Liczebność amerykańskich żołnierzy w Polsce to ok. 10 tys., z czego zdecydowana większość funkcjonuje w formule rotacyjnej.
Źródło: gazeta.pl
