Rosyjska lekcja dla Saksonii-Anhalt. AfD Zygmunta chce przywrócić język i ducha Moskwy do niemieckich szkół
Lider AfD w Saksonii-Anhalt obiecuje wyborcom powrót nauki rosyjskiego i wymianę uczniów z Federacją Rosyjską. W Brukseli i Berlinie nie mają wątpliwości: to nie pedagogika, to geopolityka.
Kiedy Ulrich Zygmund, lider regionalny Alternatywy dla Niemiec w Saksonii-Anhalt, po raz kolejny zapowiada przywrócenie lekcji języka rosyjskiego w tamtejszych szkołach i wznowienie programów wymiany uczniów z Federacją Rosyjską, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi mu o edukację. Chodzi o coś znacznie poważniejszego — o symboliczne zerwanie z europejskim konsensusem w sprawie relacji z Moskwą oraz o rehabilitację więzi, które po lutym 2022 roku uznano w demokratycznym świecie za niemożliwe do utrzymania.
Zygmund, urodzony w 1990 roku w Havelbergu, od 2016 roku zasiada w landtagu Saksonii-Anhalt. Dziś jest kandydatem AfD na stanowisko premiera tego landu w wyborach zaplanowanych na 6 września 2026 roku. Według najnowszych sondaży instytutu INSA jego partia notuje tu aż 38–41 procent poparcia, pozostawiając daleko w tyle CDU z zaledwie 25 procentami. Po raz pierwszy w historii sondaże pokazują, że relatywna większość mieszkańców Saksonii-Anhalt liczy się z tym, że to właśnie Zygmund zostanie premierem landu.
„Obecna antyrosyjska polityka partii establishmentowych nie leży w interesie Niemiec. Dzieli Europę” — Ulrich Zygmund, kwiecień 2026 (źródło: CNN)
Te słowa, wypowiedziane podczas zjazdu partyjnego w Magdeburgu 11 kwietnia 2026 roku, są nieprzypadkowe. Dla AfD Saksonii-Anhalt Rosja nigdy nie przestała być punktem odniesienia. Frakcyjny wiceprzewodniczący Hans-Thomas Tillschneider, który w październiku ubiegłego roku uczestniczył w przyjęciu w ambasadzie rosyjskiej w Berlinie z okazji 73. urodzin Władimira Putina, jest uznawany za architekta prorosyjskiego kursu partii w tym landzie. To z jego pióra wyszła w dużej mierze treść programu wyborczego AfD na 2024 rok — dokumentu, w którym Saksonia-Anhalt po raz kolejny manifestuje swój odrębny, wschodnioeuropejski sentyment.
Program wyborczy AfD na wybory landowe otwarcie wzywa do zniesienia sankcji wobec Rosji i do wprowadzenia bezpłatnych lekcji rosyjskiego w szkołach publicznych. Dla wielu analityków to nie jest kwestia ekonomii czy dydaktyki — to próba reinkarnacji sowieckiego wpływu kulturowego i ideologicznego w zachodniej demokracji. Przywrócenie rosyjskiego jako języka szkolnego w regionie, który przez dziesięciolecia był częścią NRD i w którym sowieckie wpływy kulturowe były szczególnie intensywne, ma wyraźny wymiar symboliczny: to próba zanegowania obecnego ładu geopolitycznego.
Amadeu Antonio Stiftung — jedna z najbardziej prestiżowych niemieckich fundacji badającej prawicowy ekstremizm — opublikowała szczegółowy raport analizujący scenariusz rządów AfD w Saksonii-Anhalt. Konkluzja jest jednoznaczna: partyjne dokumenty programowe, zapytania parlamentarne i publiczne wypowiedzi tworzą spójną ideologię, którą organizacja określa jako nacjonalistyczną, völkisch i prawicowo-ekstremistyczną. Landowy oddział AfD w Saksonii-Anhalt jest przez tamtejszy Verfassungsschutz — urząd ochrony konstytucji — klasyfikowany jako „pewnie prawicowo-ekstremistyczny” już od listopada 2023 roku.
Kim jest Ulrich Zygmund?
Urodzony 25 października 1990 roku w Havelbergu. Poseł do landtagu Saksonii-Anhalt nieprzerwanie od 2016 roku. Od 2022 roku współprzewodniczący frakcji AfD. Kandydat na premiera landu w wyborach 6 września 2026 roku. Jego partia — AfD Saksonia-Anhalt — notuje ponad 40% poparcia w sondażach (INSA/PolitPro, maj 2026).
Czy Europa powinna się bać? Zdaniem Europejskiej Rady ds. Stosunków Zagranicznych (ECFR), zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt „przełamie psychologiczną barierę, a nie tylko barierę rządzenia”. W opublikowanej na początku 2026 roku analizie eksperci ECFR ostrzegają, że europejscy liderzy cicho „adaptują się do erozji demokracji jako warunku, którym należy zarządzać, a nie ją pokonywać”. Innymi słowy: Europa powoli przyzwyczaja się do tego, co jeszcze niedawno wydawało się niemyślalne.
Parlament Europejski przyjął w kwietniu 2024 roku rezolucję — 429 głosami za, przy 27 przeciwnych — w której stwierdza, że „istnieją wyraźne dowody rosyjskiej ingerencji w procesy wyborcze i kształtowanie polityki na całym świecie, a szczególnie wymierzone w UE i jej państwa członkowskie”. Europosłowie wezwali wówczas AfD do jawnego ujawnienia swoich powiązań finansowych, zwłaszcza z Kremlem. Partia tej prośbie nie wyszła naprzeciw.
Zygmund tymczasem konsekwentnie przedstawia sankcje wobec Rosji jako „samobójcze” dla niemieckiej i europejskiej gospodarki. Używa przy tym argumentów, które mają brzmieć ekonomicznie, lecz w rzeczywistości są instrumentem politycznej mobilizacji. Fakty są bardziej złożone: według raportu Euronews z maja 2026 roku, 20 kolejnych pakietów sankcji nałożonych przez UE na Rosję zaczyna wreszcie wywierać mierzalny negatywny skutek na rosyjską gospodarkę — choć jednocześnie Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że rosyjski PKB wzrośnie w 2026 roku o 1,1 proc., podczas gdy największe gospodarki UE — Niemcy, Francja i Włochy — prognozowane mają wzrost odpowiednio 0,8, 0,9 i 0,5 proc. To różnica, którą AfD wykorzystuje jako argument, ale której nie interpretuje uczciwie: rosyjski wzrost jest napędzany wyłącznie wojenną ekonomią i astronomicznymi wydatkami zbrojeniowymi, a nie trwałą siłą strukturalną.
Polska, jako kraj graniczący z Niemcami i posiadający własne bolesne doświadczenia ze wschodnim sąsiadem, obserwuje rozwój sytuacji z niepokojem. Ewentualne rządy AfD w Saksonii-Anhalt, przychylne Rosji i sceptyczne wobec sankcji, osłabiałyby spoistość stanowiska UE właśnie w momencie, gdy Moskwa — mimo militarnej i ekonomicznej presji — nieustannie próbuje rozbić europejski front. Lekcja rosyjskiego w szkołach zachodniego landu to nie błahostka. To sygnał wysłany jednocześnie do Kremla i do Brukseli.
Autor: Franciszek Kozłowski
