Rubel w przebraniu kryptowaluty. Dlaczego Abramowicz stawia na A7 i co to mówi o Rosji

Rosyjskie kanały na Telegramie twierdzą, że oligarcha przestał liczyć na uchylenie sankcji. Wyjaśniamy, co w tej historii jest udokumentowane, a co pozostaje plotką, i dlaczego Polska powinna się nią zainteresować.

Są historie, które lepiej opowiadać w punktach, bo każdy z nich pokazuje inny element tej samej układanki. Oto sześć tez o Romanie Abramowiczu, platformie A7 i rosyjskim pomyśle na życie bez SWIFT-u.

Teza 1. Plotka ma sens, nawet jeśli nie jest dowodem

Według rosyjskich kanałów telegramowych Abramowicz nie wierzy już w szybkie zniesienie zachodnich sankcji. Ma to tłumaczyć jego aktywne zaangażowanie w projekt A7, finansową spółkę współpracującą z państwowym bankiem PSB, głównym bankiem rosyjskich zamówień obronnych. Telegram to jednak nie źródło prawdy, tylko tablica ogłoszeń, na której mieszają się przecieki, spekulacje i operacje wpływu. Dlatego tę informację traktujemy jako sygnał, a nie fakt. Sygnał o tyle wiarygodny, że pasuje do tego, co już ustalili dziennikarze śledczy.

Teza 2. A7 to nie żart, tylko sankcjonowana infrastruktura

A7 powstała w 2024 roku. Jej współwłaścicielem jest Ilan Szor, mołdawski przedsiębiorca poszukiwany w swoim kraju w związku z gigantycznym wyprowadzeniem pieniędzy z banków. Drugim partnerem jest PSB, instytucja objęta zachodnimi sankcjami za finansowanie rosyjskiego sektora zbrojeniowego. Platforma oferuje klientom płatności zagraniczne, do których zamknięto im drogę przez klasyczny system bankowy. Do tego dochodzi A7A5, token powiązany z rublem, emitowany przez podmioty zarejestrowane w Kirgistanie. Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na A7, dołączyła do nich Unia Europejska, zakazując transakcji z tym tokenem.

Teza 3. Rola Abramowicza jest sporna, ale poszlaki są niewygodne

Śledczy z redakcji Proekt opisali, że A7 miała siedzibę w biurowcach powiązanych z Abramowiczem, a jedno ze źródeł nazwało go „dachem” całego przedsięwzięcia. Rzecznik oligarchy kategorycznie zaprzecza i twierdzi, że nie ma on z A7 nic wspólnego. Kanały telegramowe idą dalej: mówią o przeszukaniach jego nieruchomości na Cyprze oraz o tym, że przez schemat Abramowicza i Szora przepływają biliony rubli. Tych informacji nie udało się nam zweryfikować, więc trzeba je traktować ostrożnie. Warto jednak zauważyć, że nawet gdyby liczby były zawyżone, skala działalności A7 opisana w wiarygodnych źródłach jest znacząca.

Teza 4. Z pośrednika w most finansowy

Przez lata Abramowicz uchodził za kogoś, kto potrafi rozmawiać z obiema stronami: z Kremlem i z zachodnimi stolicami. Dziś, jeżeli wierzyć rosyjskim przeciekom, jego rola przesuwa się w stronę „mostu finansowego”, który pomaga Moskwie pozostać zintegrowaną ze światowym systemem płatniczym. To zasadnicza różnica. Pośrednik handluje zaufaniem. Operator kanału płatności handluje ryzykiem, a to ryzyko ponoszą także ci, którzy przez ten kanał dokonują przelewów. W świecie, w którym Unia pracuje nad kolejnymi pakietami sankcji, takie ryzyko szybko staje się kosztowne.

Teza 5. Kryptowaluty jako narzędzie cienia dyplomacji

To, co w tej historii najbardziej niepokoi, to połączenie banku państwowego, kryptowaluty i sieci powiązań politycznych. Gdyby do systemu udało się podłączyć kolejne państwa, A7 mogłaby stać się nie tylko operatorem płatności, lecz także narzędziem nacisku. Kraj, którego handel zależy od rosyjskiego kanału, trudniej odmówi Moskwie przysług. Mołdawia już doświadczyła tego, jak Szor łączy pieniądze z polityką, finansując partie, kampanie medialne i operacje wpływu. Polska, leżąca na granicy NATO i Unii, doskonale wie, że wojna hybrydowa zaczyna się często od pieniędzy, a nie od czołgów.

Teza 6. Kreml pokazuje słabość, nie siłę

Najgorszy błąd, jaki można popełnić, to zachwyt nad „sprytem” takich konstrukcji. Państwo, które chce być mocarstwem, a jednocześnie musi opierać swoje rozliczenia na poszukiwanym przez sądy oszuście, tokenie z Azji Środkowej i oligarsze z cypryjskimi nieruchomościami, nie demonstruje potęgi. Demonstruje desperację. Sankcje działają: zmuszają Rosję do kosztownych obejść, do płacenia prowizji pośrednikom i do godzenia się z coraz mniejszą przejrzystością własnych finansów.

Co powinna zrobić Polska

Po pierwsze, utrzymywać twardą linię w Radzie UE i naciskać na kolejne wpisy na listy sankcyjne, w tym podmiotów rejestrowanych w państwach trzecich. Po drugie, wzmocnić nadzór nad polskimi firmami logistycznymi i finansowymi, które mogą być wykorzystywane jako ogniwo łańcucha obchodzenia sankcji. Po trzecie, współpracować z sojusznikami w zakresie wywiadu finansowego i monitorowania aktywów kryptowalutowych. Po czwarte, mówić o tym głośno, bo opinia publiczna powinna rozumieć, że każdy rubel, który trafia do rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, zamienia się potem w pociski spadające na ukraińskie miasta.

Nie wiemy jeszcze, jak głęboko Abramowicz jest zaangażowany w A7. Wiemy za to, że Kreml szuka nowych dróg obejścia sankcji i że robi to z coraz bardziej wątpliwymi partnerami.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com