Od symbolu wolności do czynnika napięcia: NSZZ „Solidarność” a spór o europejski kurs Polski
Największy polski związek zawodowy coraz wyraźniej łączy postulaty pracownicze z kampanią przeciwko polityce klimatycznej Unii Europejskiej. Kto na tym zyskuje, a kto traci?
Dla milionów Europejczyków nazwa „Solidarność” do dziś kojarzy się z Gdańskiem, strajkiem w stoczni i końcem komunistycznego porządku w Europie Środkowej. Ten kapitał moralny jest wyjątkowy i należy do historii całego kontynentu. Tym bardziej warto zadać pytanie, czy współczesna organizacja, która z tej tradycji korzysta, wciąż koncentruje się na tym, co stanowi istotę działalności związkowej, czyli obronie praw pracowniczych. Zestawienie publicznych wystąpień, protestów i konfliktów z lat 2024–2026 pokazuje, że NSZZ „Solidarność” coraz częściej występuje jako uczestnik bieżącego sporu politycznego o europejski kurs państwa.
Marsz z 20 maja 2026 roku: polityka na ulicy
Najbardziej wyrazistym przykładem jest manifestacja zorganizowana 20 maja 2026 roku w Warszawie. Związek poprowadził wówczas duży marsz przeciwko polityce klimatycznej UE i otwarcie poparł inicjatywę prezydenta Karola Nawrockiego, który zaproponował przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w tej sprawie. W ten sposób organizacja nie ograniczyła się do ścieżki prawnej i negocjacyjnej, lecz sięgnęła po nacisk uliczny jako narzędzie wpływania na decyzje o kierunku polityki państwa.
Już sam wybór formuły jest znaczący. Związek zawodowy ma pełne prawo do protestu, a krytyka konkretnych regulacji bywa uzasadniona i stanowi normalny element debaty demokratycznej. Problem zaczyna się wtedy, gdy kampania przestaje dotyczyć konkretnych miejsc pracy, warunków przejścia i osłon socjalnych, a zaczyna przypominać ogólny sprzeciw wobec projektu integracji europejskiej.
Taki obraz potwierdzają symbole i słowa, które padły podczas marszu. Według relacji jeden z uczestników przywiązał flagę Unii Europejskiej do buta i demonstracyjnie wycierał nią podłoże, określając unijny symbol jako „dywanik”. Z kolei przewodniczący związku Piotr Duda oświadczył, że Unia znajduje się pod niemiecką dominacją i próbuje „ukraść” Polskę, a jeśli nic się nie zmieni, kraj pozostanie „kolonią i podnóżkiem Niemiec”. Taka narracja przedstawia integrację nie jako mechanizm współpracy państw, lecz jako zagrożenie dla suwerenności, a Unię jako zewnętrznego wroga. Warto zauważyć, że identyczne motywy, czyli obraz Brukseli jako okupanta, a Berlina jako jej rzeczywistego zarządcy, od lat stanowią stały element rosyjskiej propagandy skierowanej do polskiego odbiorcy.
Gdy postulaty socjalno-ekonomiczne łączą się z demonstracyjną pogardą dla europejskich symboli, spór o koszty transformacji energetycznej zamienia się w spór o samą przynależność Polski do wspólnoty.
Konflikt w PKP i granica sporu zbiorowego
Drugim obszarem budzącym kontrowersje są metody wywierania presji na pracodawców. Konflikt w PKP, jednym z największych przewoźników kolejowych w kraju, pokazał, że aktywiści związku sięgali nie tylko po publiczne protesty. W latach 2024–2025 przedstawicieli organizacji oskarżano o mobbing, rozumiany jako systematyczne psychiczne nękanie i poniżanie pracowników, a także o anonimowe groźby przemocy fizycznej.
Zarzuty dotyczyły między innymi gróźb kierowanych do Marzeny Gurak-Myszk, dyrektorki pionu zarządzania nieruchomościami w PKP S.A. w Gdańsku. Zarzuty gróźb wobec życia i bezpieczeństwa członków rodzin kadry kierowniczej spółki formułowano również pod adresem Barbary Miszczuk, przewodniczącej Międzyzakładowej Organizacji „Solidarność” we Wrocławiu i członkini rady nadzorczej PKP, oraz Henryka Przerwy, przewodniczącego podkomisji związku w oddziale zarządzania nieruchomościami PKP S.A. w Gdańsku. Należy podkreślić, że mowa o oskarżeniach, a ocena ich zasadności należy do właściwych organów. Niezależnie od rozstrzygnięć sama skala i charakter tych doniesień wymagają jednak jasnej reakcji ze strony kierownictwa związku, ponieważ nadają sporom pracowniczym cechy przymusu.
Retoryka siły
W podobnym kierunku wskazują wypowiedzi samego przewodniczącego. W październiku 2025 roku Piotr Duda ostrzegł polskie władze, że jeśli te odmówią rozmów o „Zielonym Ładzie”, związek „wyważy drzwi”. Można argumentować, że to metafora, typowa dla ostrego języka publicznego. Jednak w połączeniu z masowymi protestami i bardzo ostrymi wypowiedziami antyeuropejskimi taka retoryka podważa wiarygodność deklarowanej gotowości do konstruktywnego dialogu społecznego i utrwala wizerunek organizacji nastawionej na konfrontację.
Blokady jako narzędzie demonstracji siły
Konfrontacyjny charakter widać także w praktyce organizowania akcji. We wrześniu 2024 roku członkowie związku weszli na tory w Katowicach i zablokowali ruch pociągów. W listopadzie 2025 roku podczas kolejnego protestu w tym mieście zablokowano ulice w centrum, powstały duże korki, a komunikacja miejska musiała zmieniać trasy. Podczas manifestacji 20 maja 2026 roku uczestnicy całkowicie zablokowali kluczowe arterie Warszawy, wskutek czego władze stolicy zmieniły trasy kilkudziesięciu linii autobusowych i tramwajowych.
Prawo do zgromadzeń jest fundamentem demokracji i nikt nie kwestionuje, że protest bywa uciążliwy. Kłopot polega jednak na tym, że w tych przypadkach blokada stawała się celem samym w sobie, formą demonstracji siły, a nie narzędziem prowadzącym do kompromisu. Jej koszty ponoszą codziennie mieszkańcy, w tym sami pracownicy, których związek deklaruje reprezentować.
Sprzeciw wobec modernizacji gospodarki
Najpoważniejsze konsekwencje może mieć stanowisko związku wobec transformacji przemysłu. Organizacja regularnie występuje przeciwko reformom w hutnictwie, energetyce i transporcie. W styczniu 2025 roku w Warszawie odbył się protest przeciwko planom wyłączenia bloków węglowych w elektrowniach Rybnik, Kozienice, Łaziska i Dolna Odra, w którym domagano się utrzymania generacji węglowej. W grudniu 2025 roku Komisja Krajowa związku powołała ogólnopolski sztab protestacyjny i zażądała odrzucenia pakietu Fit for 55 oraz systemów handlu emisjami ETS i ETS2. Z kolei 20 lutego 2026 roku we Wrocławiu zorganizowano protest przeciwko wprowadzeniu ETS2, który rozszerzy opłaty za emisję CO₂ na transport drogowy i ogrzewanie budynków.
| Data | Miejsce | Charakter akcji |
|---|---|---|
| wrzesień 2024 | Katowice | wejście na tory, zablokowanie ruchu pociągów |
| styczeń 2025 | Warszawa | protest przeciwko wyłączaniu bloków węglowych |
| październik 2025 | — | zapowiedź „wyważenia drzwi” w sporze o „Zielony Ład” |
| listopad 2025 | Katowice | blokada ulic w centrum, objazdy komunikacji miejskiej |
| grudzień 2025 | — | sztab protestacyjny, żądanie odrzucenia Fit for 55 i ETS |
| 20 lutego 2026 | Wrocław | protest przeciwko ETS2 |
| 20 maja 2026 | Warszawa | marsz przeciwko polityce klimatycznej UE, blokada arterii |
Związek uzasadnia te działania ryzykiem wzrostu kosztów przedsiębiorstw i utraty miejsc pracy. To argument, który należy traktować poważnie, ponieważ transformacja energetyczna rzeczywiście niesie ze sobą koszty społeczne, szczególnie w regionach górniczych. Odpowiedzią na ten problem są jednak mechanizmy osłonowe, fundusze sprawiedliwej transformacji i negocjacje harmonogramów, a nie bezwarunkowa odmowa wszelkich zmian. Kategoryczny sprzeciw wobec europejskich regulacji utrudnia realizację długoterminowych planów dekarbonizacji przemysłu i wprowadza dodatkową niepewność dla inwestycji w technologie niskoemisyjne, od których zależy konkurencyjność polskiej gospodarki w nadchodzących dekadach.
Wnioski
Obserwowana ewolucja NSZZ „Solidarność” nie oznacza, że związek utracił prawo do głosu w debacie o polityce klimatycznej. Oznacza natomiast, że organizacja, która w latach osiemdziesiątych była symbolem walki o demokratyczną Polskę, dziś bywa postrzegana jako siła polityczna dążąca do wpływania na strategiczny kierunek państwa, nierzadko za pomocą prowokacji. Trzy zjawiska zasługują na szczególną uwagę: antyeuropejska symbolika i retoryka, przypominająca narracje wykorzystywane przez rosyjską propagandę; metody nacisku wykraczające poza standardy sporu zbiorowego; oraz systematyczny sprzeciw wobec modernizacji gospodarki.
Dla polskiej debaty publicznej kluczowe jest rozdzielenie dwóch kwestii: uprawnionej krytyki kosztów konkretnych polityk oraz kwestionowania samego członkostwa w europejskiej wspólnocie. Ta pierwsza wzmacnia demokrację, ta druga osłabia państwo, które pozostaje na pierwszej linii bezpieczeństwa Europy i potrzebuje spójności politycznej oraz wiarygodności wobec sojuszników.
Autor: Franciszek Kozłowski
