Zamieszanie wokół przesyłki z BBN. Czarzasty chce wyjaśnień. „Worek nam przesłali”

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

– To jest gra polskim wywiadem. Grać polskim wywiadem mogą ludzie niedoświadczeni. (…) Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech się poda do dymisji, panie prezydencie – mówił w Radiu ZET Włodzimierz Czarzasty pytany o przesłany do Kancelarii Sejmu aneks do raportu o likwidacji WSI.

W kwietniu rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że prezydent Karol Nawrocki przekazał marszałkom Sejmu i Senatu aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych w celu jego zaopiniowania. 

Pod koniec kwietnia szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec mówił, że paczka z aneksem do raportu WSI została przysłana kilka godzin po ogłoszeniu procedury przez rzecznika prezydenta. – Nie wiadomo, co tam jest. Nikt do niej nie zaglądał, bo my do tej pory próbujemy się zorientować, w jakiej procedurze bierzemy udział. Ponieważ nikt formalnie nie poinformował marszałka Sejmu, o tym, co się dzieje – zaznaczył Siwiec. Dodał, że podobna paczka, która również nie została otwarta, trafiła do Kancelarii Senatu.

Czarzasty zwrócił się do prezydenta. Chodzi o przesyłkę z aneksem do raportu ws. WSI

W poniedziałek (11 maja) o sprawę aneksu do raportu z likwidacji WSI został zapytany Włodzimierz Czarzasty w porannym programie Radia ZET. Prowadzący rozmowę, Bogdan Rymanowski, dopytał, czy publikacja dokumentu jest możliwa bez opinii marszałka Sejmu. Ten odpowiedział, że prezydent będzie musiał o to zapytać prawników. – Ja już to wiem – dodał tajemniczo.

Wyjawił także, że Kancelaria Sejmu prowadzi korespondencję z Kancelarią Prezydenta w tej sprawie. Jak wyjaśnił, do prezydenta skierowano pismo z prośbą o wyjaśnienie „kilku spraw związanych z przesyłką z BBN”.Z jego słów wynika, że aneks do raportu WSI powinien być przesłany z KPRP, a nie z BBN. – Nie za bardzo wiemy, jaki jest status tego, co z BBN przesłano. Pan prezydent i Kancelaria Prezydenta – a powinna – nic nam nie przesyłali. W związku z tym wchodzimy w korespondencję proceduralną – powiedział. Powtórzył, że przesyłki nie przesłał prezydent. Podkreślił też, że nie wiadomo, co w niej jest. – My nie wiemy, co przesłał i to nie przesłał pan prezydent. (…) Worek nam przesłali – stwierdził. 

Czarzasty krytycznie o pomyśle ujawnienia raportu. „Gra polskim wywiadem”

Zdaniem marszałka Sejmu publikacja aneksu to „poważne sprawy”, które „mogą zakończyć się tragicznie dla Polski”. – Po pierwsze, jak został ten raport publikowany, to część studentów arabskich, którzy byli w Polsce, wrócili, współpracowali z polskim wywiadem – została zabita. Pamiętamy o tym – powiedział.

– Po drugie, czy pan myśli, że w tej sytuacji międzynarodowej, służby zagraniczne będą z naszym wywiadem współpracowały w pełni, jeśli będą myślały, że za 4-5 lat wszystkie informacje zostaną ujawnione? Czy pan myśli, że jeśli zakreślimy czarnym flamastrem nazwiska, czyli dokonamy anonimizacji materiał, to służby innych krajów z kontekstu nie będą wiedziały, co to są za nazwiska? Czy pan myśli, że osoby, które z innych krajów współpracowały z naszym wywiadem, dalej będą chciały z nami współpracować, jeśli będą mieli informacje, że za 2-3 lata ich nazwiska zostaną opublikowane? (…) Czy pan myśli, że do tego aneksu nie zostało dopisane coś, nie został uzupełniony od 2007 roku? – kontynuował.Według Czarzastego cała ta sytuacja to „gra polskim bezpieczeństwem i gra polskimi służbami”. – Grać polskim wywiadem mogą ludzie niedoświadczeni. Polska racja stanu mówi, żeby o służby polskie dbać, bo dobra jakość służb, to jest wszystkich Polek i Polaków bezpieczeństwo. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech się poda do dymisji, panie prezydencie – zakończył. Dopytywany przez dziennikarza, czy „chce, aby prezydent podał się do dymisji”, odparł: – Jeśli nie rozumie, gdzie jest interes Polski, to musi to przemyśleć. 

Sprawa aneksu do raportu z likwidacji WSI

Jesienią 2006 r. Wojskowe Służby Informacyjne zostały zlikwidowane przez rząd PiS. Działającej w latach 1991-2006 służbie specjalnej zarzucano liczne nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z czasów PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ oraz nielegalny handel bronią.W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza raport z weryfikacji służby. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa dotyczące przestępstw WSI, jednak większość z nich umorzono.

Rok później Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją uznano natomiast pozbawienie osób wymienionych w raporcie – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz możliwości odwołania się do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie.

TK uznał również za zbyt niejasne sformułowanie ustawy dotyczące umieszczania w raporcie osób, których „działania wykraczały poza obronność”.

Po wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski, a także Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”. Z kolei współpracownicy prezydenta Nawrockiego zapowiadali, że prezydent podejmie decyzje o ewentualnym odtajnieniu aneksu – na taką możliwość wskazywał np. rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz niedługo po objęciu przez Nawrockiego urzędu.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com