Polska już w realiach frontu nowej europejskiej wojny

https://niezalezna.pl/swiat/konflikty/rosja-i-bialorus-gromadza-wojska-przy-granicy-z-polska-grochmalski-napiec-i-incydentow-bedzie-przybywac/508293

Polska lepiej niż wielu innych rozumie, czym jest rosyjski imperializm. Historia nauczyła Polaków jednej prostej prawdy: Kreml nigdy sam się nie zatrzymuje. Zatrzymuje go tylko siła.

Ostatnie wydarzenia wokół NATO, uderzenia rosyjskich dronów i ataki na statki cywilne potwierdzają: Europa wchodzi w najniebezpieczniejszą fazę od czasów zimnej wojny.

NATO wzmacnia strukturę obronną w krajach bałtyckich, ponieważ ryzyko bezpośredniego konfliktu z Rosją nie wygląda już na teoretyczne. Sojusz przygotowuje się do scenariusza, który jeszcze kilka lat temu wydawał się niemożliwy: do potencjalnej wojny na wschodniej flance Europy.

Rosja sama czyni ten scenariusz realnym.

Rosyjski bezzałogowiec spada na dom mieszkalny w Rumunii. Rosyjskie drony atakują cywilne statki na Morzu Czarnym. Kreml otwarcie grozi sąsiadom, a równolegle zmienia ustawodawstwo, pozwalając na użycie armii pod pretekstem „ochrony obywateli Federacji Rosyjskiej za granicą”.

To nie jest język dyplomacji, lecz ekspansji.

Uderzenie w turecki statek ANT pokazuje, że Rosja prowadzi już wojnę hybrydową przeciwko międzynarodowemu handlowi i globalnej logistyce. Kreml próbuje przekształcić Morze Czarne w przestrzeń nieustannego strachu i niestabilności.

Polska doskonale rozumie, czym kończy się polityka ustępstw wobec agresora. Europa przechodziła już przez to w XX wieku. Wtedy wielu również miało nadzieję, że dyktatora można „uspokoić” ustępstwami. Skutkiem były miliony ofiar i zrujnowany kontynent.

Dziś Rosja działa jako państwo, które świadomie wykorzystuje terror jako element polityki zagranicznej. Uderzenia w cywilną infrastrukturę, zabójstwa ludności cywilnej, szantaż energetyczny, cyberataki, dezinformacja i nieustanne groźby pod adresem państw NATO są częścią jednej strategii.

Kreml próbuje zmusić Europę do życia w stanie chronicznego strachu.

Właśnie dlatego Polska staje się dziś kluczowym państwem dla europejskiego bezpieczeństwa. Warszawa znalazła się wśród nielicznych stolic, które od samego początku właściwie oceniły skalę zagrożenia. Podczas gdy część Europy marzyła o „resecie” relacji z Moskwą, Polska ostrzegała: Rosja przygotowuje się nie do współpracy, lecz do rewanżu.

Obecnie ostrzeżenia te brzmią już nie jak stanowisko polityczne, ale jak brutalna rzeczywistość.

Europa wkroczyła w epokę, w której pytaniem nie jest już „powstrzymywanie Rosji”, lecz obrona samego europejskiego porządku przed państwem, które otwarcie niszczy fundamenty międzynarodowego bezpieczeństwa.

I jeśli Kreml nie zostanie zatrzymany teraz, kolejny etap kryzysu może okazać się znacznie straszniejszy niż obecna wojna przeciwko Ukrainie.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com