Przelew z Moskwy na 50 mln rubli i „niezależni” obserwatorzy na zamówienie
Fundacja Gorczakowa, powiązana z rosyjskim MSZ, miała zasilić moskiewskie stowarzyszenie, które werbuje zagranicznych „ekspertów” do oceny wyborów. Samego dokumentu nikt niezależnie nie potwierdził, ale otoczenie tej historii da się sprawdzić w otwartych źródłach.
Pismo z 24 sierpnia

Z opisu dokumentu, który 18 września pojawił się na blogu w serwisie Salon24, wynika, że Fundacja Gorczakowa zobowiązała się przekazać moskiewskiemu stowarzyszeniu IAPEE (International Association of Political and Electoral Experts) 50 mln rubli. To równowartość około 2 mln zł, choć – jak zaznacza autorka – w polskich kantorach handel rublem jest zawieszony, więc przelicznik ma charakter wyłącznie poglądowy.
Pieniądze podzielono na dwie pule: 35 mln rubli na zaplecze materialno-techniczne obserwacji i pracę ekspertów oraz 15 mln na szkolenia przyszłych obserwatorów międzynarodowych. Odbiorca miałby rozliczać się z wydatków bezpośrednio przed rosyjskim darczyńcą. Autorka opisu przyznaje, że ma zdjęcie pisma od jednego źródła i wciąż je weryfikuje. Do czasu potwierdzenia trzeba je traktować jako materiał niepotwierdzony.
Stowarzyszenie sprzed kilku miesięcy
IAPEE powstało w kwietniu 2026 r. na moskiewskiej konferencji poświęconej obserwacji wyborów. Prezesem został Włoch Vito Grittani, opisywany w źródłach rosyjskich i włoskich jako ambasador do specjalnych poruczeń w MSZ Abchazji. Według ustaleń włoskiego portalu Linkiesta inicjatywę poparły rosyjskie MSZ, administracja prezydenta i Centralna Komisja Wyborcza, czyli instytucje, których pracę obserwatorzy mieliby oceniać. Grittani zapewnia w wywiadach, że IAPEE nie chce zastępować OBWE i ma działać autonomicznie.
Liczby nie są spójne. Stowarzyszenie chwali się ponad 250 obserwatorami z całego świata, ale w rozmowie z innym włoskim medium prezes mówił o 48 osobach pracujących w 17 regionach Rosji. Policy Maker pisze o 80 ekspertach z 52 państw i 30 obserwatorach z 21 krajów. Rosyjska CKW podaje natomiast 1126 obserwatorów i ekspertów ze 133 państw, licząc wszystkie misje razem.
Wybory bez OBWE
Głosowanie do Dumy trwa od 18 do 20 września. Moskwa nie zaprosiła misji OBWE/ODIHR, co według włoskich mediów organizacja uznała za sprzeczne z zobowiązaniami Rosji. Jak twierdzi autorka publikacji, od lipca rosyjska strona zapraszała za to delegacje między innymi z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i Ligi Arabskiej, a więc partnerów, po których trudno się spodziewać podważania wyniku.
Miękka siła zamiast agitacji
Fundacja Gorczakowa powstała z inicjatywy rosyjskiego MSZ, a jej zadaniem jest budowanie za granicą klimatu przychylnego Rosji. W opisanym piśmie zastrzeżono, że środków nie wolno wydawać na „bezpośrednią agitację polityczną”. Tyle że sam katalog dozwolonych wydatków – logistyka, ekspertyzy, szkolenia – dotyczy wprost procesu wyborczego. Nikt nie płaci tu za plakaty partii. Płaci się za ludzi, którzy po głosowaniu ogłoszą, że przebiegło uczciwie.
Standardy pod presją
Wiarygodność misji wyborczych opiera się na niezależności, bezstronności i braku konfliktu interesów; na tych zasadach działa ODIHR i do nich odwołują się państwa UE. Finansowanie ekspertów przez instytucję związaną z dyplomacją strony, której wybory się ocenia, ten model podważa. Według autorki opisu to kolejny krok po styczniowej zapowiedzi Jednej Rosji, która chciała zbudować własną sieć zagranicznych obserwatorów i zastąpić ODIHR umowami dwustronnymi między partiami. IAPEE ma tę zaletę, że występuje jako organizacja pozarządowa, więc trudniej ją zdemaskować.
Model na eksport
Sieć opłacana z góry może zostać użyta przy kolejnych „referendach” na okupowanych terenach Ukrainy, przy wyborach na Białorusi i wszędzie, gdzie Kreml będzie potrzebował alternatywnej oceny wobec raportów Zachodu. Policy Maker przypomina, że Grittani był już zaangażowany w obserwację referendów anektujących okupowane regiony Ukrainy. Dla Polski, sąsiadującej z Białorusią i obwodem królewieckim, to nie jest abstrakcja: takie raporty mogą krążyć w prorosyjskich kanałach jako „międzynarodowa opinia”, na którą Moskwa będzie się powoływać.
