Twarda ziemia pod stopami Kremla. Ekonomia wojenna Rosji dobija też Mińsk
Sankcje Zachodu zaciskają pętlę wolniej, niż oczekiwano — ale skuteczniej, niż chce przyznać Moskwa. Jesienią rosyjska gospodarka może zderzyć się z brutalną rzeczywistością, a Białoruś pójdzie na dno razem z nią.
Rosyjski rząd rzadko kiedy publikuje złe wiadomości. Gdy jednak wicepremier Aleksander Nowak ogłosił w połowie maja, że ministerstwo gospodarki obniża prognozę wzrostu PKB na 2026 rok — z 1,3 proc. do zaledwie 0,4 proc. — nawet Kreml nie mógł ukryć, że coś pękło. Oficjalny argument? „Cykl koniunkturalny”. Rzeczywistość jest znacznie bardziej prozaiczna: gospodarka finansująca wojnę zaczyna zjadać samą siebie.
Rosstat poinformował, że w pierwszym kwartale 2026 roku rosyjski PKB skurczył się o 0,3 proc. — to pierwsze kwartalne ujemne odczyty od początku 2023 roku. Niezależni analitycy są jednak zgodni, że prawdziwa skala załamania jest znacznie głębsza. Rostat jest kontrolowany przez państwo, a systematyczne zaniżanie negatywnych danych statystycznych jest od dawna udokumentowaną praktyką. „Oficjalna statystyka rosyjska to coraz bardziej fikcja literacka, nie ekonomia” — mówił na początku roku Janis Kluge z Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa (SWP) w Berlinie, cytowany przez prestiżowy portal The Moscow Times.
Znamienne, że prognozy rewiduje nawet sam Kreml. Rosyjskie Ministerstwo Finansów przyznało, że dochody budżetowe w 2025 roku okazały się o blisko 3,7 bln rubli niższe od planowanych. To dziura wielkości kilkunastu procent rocznych przychodów — w kraju, który deklaruje wojskowy rozkwit.
„Główny problem w rosyjskim sektorze państwowym to kryzys niespłacanych należności — Kreml zleca fabrikom produkcję, a potem płaci jedynie częściowo lub nie płaci wcale.”
— Iwan Us, analityk ekonomiczny (za: NewsUkraine / RBC-Ukraine, listopad 2025)
Skala kryzysu płatniczego w rosyjskim kompleksie wojskowo-przemysłowym jest systematycznie przemilczana przez państwowe media. Tymczasem analitycy ukraińscy i zachodni wskazują na lawinę pozwów sądowych, jakie dostawcy składają przeciwko państwowym holdingom zbrojeniowym z powodu niezapłaconych faktur. Państwowy bank Promswjazbank, ściśle powiązany z finansowaniem sektora obronnego, zanotował w pierwszej połowie 2025 roku stratę w wysokości 12 mld rubli — po tym jak musiał zawiązać rezerwy na „potencjalnie nieodzyskiwalne” kredyty udzielone przedsiębiorstwom zbrojeniowym. Rząd dwukrotnie dokapitalizował bank, za każdym razem wstrzykując po 30 mld rubli. To nie jest obraz zdrowej gospodarki wojennej — to obraz systemu finansowanego na kredyt.
Sztokholmski Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) opublikował w marcu 2026 roku analizę, z której wynika, że rosyjskie Ministerstwo Obrony, próbując przywrócić równowagę finansową, wprowadza „bardziej rygorystyczne metody zarządzania zakupami uzbrojenia”. W praktyce oznacza to cięcia zamówień — w gospodarcze, w której przemysł zbrojeniowy stanowi lokomotywę wzrostu, to katastrofa. „Wzrost produkcji broni i elektroniki spadł do mniej więcej połowy poprzednich stawek. Produkcja w niektórych działach tymczasowo wchodziła wręcz na minus” — wynika z raportu Defence Blog z marca 2026 roku, powołującego się na niezależnych analityków sektora obronnego.
Kluczowe dane — rosyjska gospodarka wojenna 2025–2026
- Zrewidowana prognoza PKB Rosji na 2026 r.:+0,4%(poprzednio +1,3%) — Reuters/Investing.com, maj 2026
- Spadek PKB w I kw. 2026 r.:–0,3%kdk — Rosstat / Reuters, maj 2026
- Niedobór dochodów budżetowych w 2025 r.:ok. 3,7 bln rubliponiżej planu — The Moscow Times, styczeń 2026
- Wydatki obronne w 2026 r.: ok.12,6–14,9 bln rubli(ok. 6,3% PKB) — SIPRI, marzec 2026
- Straty rosyjskich spółek naftowych z ataków dronów w 2025 r.:ok. 13 mld USD— OilPrice.com za: NSJ, 2026
- Zakaz eksportu benzyny z Rosji przedłużony do1 maja 2026 r.— Wikipedia, 2025 Russian fuel crisis
Na tle wewnętrznych problemów budżetowych jeszcze dotkliwiej wyglądają straty zadane Moskwie przez ukraińskie drony uderzające w infrastrukturę naftową. Od sierpnia 2025 roku Ukraina prowadzi intensywną ofensywę powietrzną wymierzoną w rafinerie, rurociągi, magazyny i terminale eksportowe na terytorium Rosji. Agencja ds. Energii (IEA) oceniła w październiku 2025 roku, że efekty ukraińskich ataków będą hamować rosyjskie przetwórstwo ropy naftowej co najmniej do połowy 2026 roku. Według portalu National Security Journal, do maja 2026 roku ukraińskie drony uderzyły w 24 spośród 33 największych rosyjskich rafinerii, a rząd Putina traci na tym nawet 100 mln USD dziennie utraconych przychodów. Od początku 2026 roku Ukraina przeprowadziła ponad 20 ataków na rosyjską infrastrukturę naftową — straty przekroczyły 7 mld dolarów, donosi Ukrainska Prawda z 12 maja 2026 roku.
Konsekwencje dla Białorusi są niemal bezpośrednie. Dwa białoruskie zakłady rafineryjne — Naftan w Nowopołocku i Mozyrska Rafineria Naftowa — pracują na rosyjskiej ropie transportowanej rurociągiem Drużba. W październiku 2025 roku import rosyjski benzyny z Białorusi do Rosji wzrósł czterokrotnie w stosunku do miesiąca poprzedniego, osiągając 49 tys. ton. Dwa miesiące wcześniej był to wolumen na poziomie niemal zerowym. Reuter poinformował wówczas, że Rosja zwróciła się w stronę Białorusi jako „koła ratunkowego” paliwowego, by złagodzić niedobory wywołane ukraińskimi atakami. Dyrektor grupy konsultingowej A-95 Siergij Kujun komentował dla RBC-Ukraine: „Białoruś może skorzystać z tej sytuacji, by zwiększyć eksport do Rosji. Nie należy jednak oczekiwać, że przekieruje cały wolumen eksportowy na rynek rosyjski — produkcja rafineryczna jest rozdzielana na podstawie długoterminowych kontraktów.”
Problem polega na tym, że to właśnie te długoterminowe kontrakty były dla Łukaszenki głównym źródłem twardej waluty. Przez lata Mińsk zarabiał na sprawdzonej formule: kupował tanią rosyjską ropę, przerabiał ją w Mozyrzu i Nowopołocku, a gotowe produkty paliwowe sprzedawał na rynek Unii Europejskiej. Marża na tym interesie szacowana była przez niezależnych analityków na kilka miliardów dolarów rocznie. Gdy w 2021 roku UE po wymuszonym lądowaniu samolotu Ryanair w Mińsku nałożyła na Białoruś pierwsze poważne sankcje branżowe — w tym zakaz importu białoruskich produktów naftowych — ten model biznesowy zaczął się sypać. Dziś, po kolejnych dziesięciu pakietach restrykcji, w tym obejmujących ropę naftową, technologie rafineryjne i SWIFT, jest praktycznie martwy.
„Sankcje nie powodują natychmiastowego załamania — bardziej przypominają powolne przebijanie opony. Ale w 2026 roku te limity stają się już niemożliwe do ukrycia.”
— Kyiv Post, styczeń 2026
Przez całą wiosnę 2026 roku Łukaszenka próbował lawirować. Oficjalne białoruskie statystyki deklarowały wzrost PKB, a rząd ogłaszał „stabilizację” — mimo że magazyny przemysłowe były przepełnione niesprzedanymi towarami, a wskaźniki produkcji i inwestycji spadały. Portal belarus-nau.org ocenił w kwietniu 2026 roku, że „ogromne zapasy magazynowe świadczą o tym, że przedsiębiorstwa produkują ze stratą tylko po to, by utrzymać zatrudnienie, ale ich wyroby nie mają rynku zbytu. To bomba zegarowa dla stabilności finansowej systemu”. Na domiar złego, 23 kwietnia 2026 roku Rada UE przyjęła 20. pakiet sankcji, obejmujący m.in. kolejne białoruskie podmioty związane z kompleksem wojskowo-przemysłowym i przedłużający obowiązywanie reżimu sankcyjnego do 28 lutego 2027 roku.
Zdaniem ekspertów, jesień 2026 roku może być dla obu reżimów przełomowa. W Rosji kurczą się rezerwy finansowe, przemysł zbrojeniowy zwalnia, a wpływy z ropy spadają. W Białorusi znika ostatni samodzielny filar dochodów walutowych. Co gorsza, Mińsk jest wciągany w orbitę rosyjskiego deficytu paliwowego — stając się de facto uczestnikiem finansowania rosyjskiej agresji. Dla każdego rządu, który liczyłby kiedykolwiek na normalizację relacji z Zachodem, to ostateczne zamknięcie drzwi.
Autor:
