Białoruś i Kreml przeciwko Polsce. Wojna hybrydowa na granicy.

Pogranicznicy polscy pilnują nielegalnych migrantów w pobliżu granicy z Białorusią, 1 września 2021 / Fot. DPA

Kryzys migracyjny w Polsce z kierunku białoruskiego wybuchł w sierpniu. Nie ulega wątpliwości, że to jest nowy front hybrydowych działań reżimu Łukaszenki wobec zachodnich sąsiadów przy wsparciu Kremla. Teraz ostre zimne uderzenie doprowadziło do pierwszej śmierci nielegalnych migrantów, uciekający z totalitarnej Białorusi do Polski bez możliwości wjazdu na terytorium UE. Nowa rzeczywistość będzie wymagała od Warszawy wyważonych podejść i nietypowych rozwiązań.

W czwartek Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią o 60 dni. Podczas wieczornego głosowania posłowie poparli wniosek w tej sprawie, który do Sejmu skierował prezydent Andrzej Duda. Wcześniej o przedłużenie stanu wyjątkowego do prezydenta zaapelował rząd. Wniosek o przedłużenie stanu wyjątkowego poparła natomiast Monika Pawłowska. Chwilę później w czasie debaty ogłosiła swoje odejście.

Droga przez Białoruś czy Ukrainę do UE nigdy nie była priorytetem dla migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, co jest łatwe do zrozumienia na pierwszy rzut oka. Nielegalni migranci z Iraku, Syrii czy Afryki zawsze trafiali do Europy najkrótszą drogą: przez Grecję, Włochy i Maltę. Zawsze było bliżej i taniej. Nowy szlak migracyjny – przez Białoruś – przynajmniej wygląda dziwnie i sugeruje, że jest to czyjeś szczególne zainteresowanie.

Putin i Łukaszenka oczywiście dobrze przemyśleli wszystkie plusy i minusy operacji hybrydowej, aby stworzyć presję migracyjną na Polskę i Litwę. „Polska nie ukrywa, że z jej terytorium ułatwia się nielegalną migrację” – napisał w mediach społecznościowych Państwowy Komitet Graniczny Białorusi. Jak dodano, w ciągu ostatniego miesiąca w Polsce zatrzymano blisko 100 osób, które pomagały migrantom w przekroczeniu polskiej granicy. Podkreślono, że są dowody na „istnienie sieci organizatorów nielegalnej migracji na terytorium Polski”. Media białoruskie i rosyjskie mówią nawet, że jest to specjalna operacja Polski i „zgniłego Zachodu” – odesłać tych nieszczęśników z powrotem i udawać, że oni są uchodźcy. Białoruś wzrusza ramionami, mówiąc, że nic nie wie, że Polska wymyśliła coś dla siebie.

Wielu naszych aktywistów, studentów i mediów podkreśla, że ​​pomimo polityki, ci ludzie pozostają ludźmi. Według nich Polska powinna pomóc nieszczęśnikom, którzy odważą się na niebezpieczną podróż. Organizacje pozarządowe i niezależne media wielokrotnie opisywały sytuacje, w których polscy pogranicznicy odmawiali uchodźcom azylu, żywności i a służby graniczne zmusiły uchodźców do powrotu do strefy neutralnej lub na terytorium Białorusi.

Na Uniwersytecie Warszawskim w piątek odbyła się celebracja nowego roku akademickiego 2021/2022. Szefowa Kancelarii Prezydenta Grażyna Ignachak-Bandych odczytała list Andrzeja Dudy – w tym czasie dwoje młodych ludzi postanowiło wyrazić swój sprzeciw wobec działań rządu. Młoda kobieta nalegała, aby uniwersytet nie tylko nauczał studentów pewnych dyscyplin, ale także bronił praw człowieka i idei humanitarnych. Wspaniale! Taka troskliwa reakcja świadczy o nas jako o szlachetnym narodzie, który nie może przymykać oczu na cierpienie innych. Ale czy nie tego chcą nasi wrogowie? Może to pułapka?

W gruncie rzeczy podopieczni Kremla postawili Polskę w sytuacji, w której jeśli nie pomożemy uchodźcom, zostaniemy przez Kreml i białoruskie media przedstawieni jako okrutny i bezduszny kraj, który rzuca ludzi na śmierć na swoim progu. Z drugiej strony nie możemy przyjąć wszystkich zewsząd. To po prostu niemożliwe, bo kraj nie jest gumowy. I mogą wysyłać coraz więcej nieznanych osób. I nigdy nie dowiemy się, pomagając uchodźcy, czy przyjmujemy terrorystę…

Autor: Karyna Koshel

About Post Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com