Stanowisko Słowacji może upodobnić się do polityki Viktora Orbána

Robert Fico może wrócić do władzy (zdjęcie archiwalne) Jaroslav Novák/TASR/dpa/picture alliance

Na Słowacji opozycja pod przywództwem byłego nacjonalistycznego premiera Roberta Fico może we wrześniu wygrać przedterminowe wybory. W tym przypadku istnieje zagrożenie, że kraj powróci na kurs prorosyjski, antyzachodni.

We wrześniu 2023 r. w kraju odbędą się nadzwyczajne wybory powszechne. Za faworyta uważa się obecnie SMER-SD (Partię Socjaldemokratyczną) na czele z byłym premierem Robertem Fiсo. Nominalnie socjaldemokrata, w rzeczywistości jest nacjonalistą wyznającym w większości skrajnie prawicowe poglądy konserwatywne i pod wieloma względami przypomina premiera sąsiednich Węgier Viktora Orbána. Podobnie jak Orban, od początku wojny Rosji z Ukrainą Fico wypowiadał się prorosyjsko. Jeśli wybory wygrają SMER-SD, Orbán po raz pierwszy będzie miał sojusznika wśród krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Robert Fico, który ma szansę zostać kolejnym premierem Słowacji, obiecał natychmiastowe wstrzymanie wszelkich dostaw pomocy wojskowej na Ukrainę, sprzeciwia się chęci Ukrainy do członkostwa w NATO i potępia sankcje UE wobec Rosji. Jest także byłym członkiem Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Fico był premierem od 2012 do 2018 roku. Odsunięty od władzy w wyniku antyrządowych protestów, które wybuchły po zabójstwie dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej.

W sondażach przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 30 września prowadzi partia Smer-SD byłego premiera Słowacji Roberta Fico, która sprzeciwia się wspieraniu zbrojeń dla Ukrainy. Świadczy o tym badanie przeprowadzone przez firmę AKO, na które powołuje się słowacka gazeta SME. Z sondażu wynika, że ​​wybory wygrałaby partia Smer-SD, zdobywając 19,4% głosów.

Na Słowacji narastają nastroje antyzachodnie, co Fico chce wykorzystać. Może podważyć jedność krajów Zachodu w obliczu geopolitycznej konfrontacji z Moskwą. Fico obiecał wstrzymać dostawy broni na Ukrainę w przypadku swojego zwycięstwa. Były premier nalegał na to od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę.

Polityk ten otwarcie opowiada się za prorosyjską i antyamerykańską polityką zagraniczną. Nazwał umowę o współpracy obronnej między Słowacją a USA „zdradą interesów narodowych”. Fico nazwał także prezydent Zuzanę Czaputową „amerykańskim agentem” za jej wsparcie dla Ukrainy.

Do tej pory Słowacja należała do tych krajów w UE, które domagały się wsparcia Ukrainy na szeroką skalę. Co więcej, w ubiegłym roku jako jedno z pierwszych państw NATO przekazało Ukrainie radziecki system przeciwlotniczy S-300. Wiosną Słowacja przekazała Ukrainie także całą flotę myśliwców – trzynaście samolotów MiG-29. Kraj oddał ochronę swojej przestrzeni powietrznej Czechom, Węgrom i Polsce, a za obronę przeciwrakietową odpowiada teraz niemiecka jednostka NATO z systemem Patriot.

Z drugiej strony nastroje społeczeństwa w ciągu ostatniego roku znacząco zmieniły się na korzyść Rosji. Jak wynika z niedawnego badania Globsec przeprowadzonego wśród ośmiu krajów UE w Europie Środkowej i Wschodniej, Słowacy są najbardziej prorosyjscy i antyzachodni w Europie Środkowej.

W obliczu możliwego zwycięstwa Fico w wyborach nawet prezydent Słowacji Zuzana Čaputova, która na co dzień trzyma się neutralności, teraz zdecydowanie przestrzega przed reorientacją Słowacji z Zachodu na Moskwę.

„Stanowisko Słowacji” – stwierdziła Chaputova w niedawnym wywiadzie dla Politico – „może bardziej upodobnić się do polityki zagranicznej Viktora Orbána”.

Komentarz na ten temat przedstawił znany ekspert Daniel Veselý, redaktor internetowego dziennika „Britské listy”:

Wielu dziennikarzy ostrzega przed prawdopodobnym zwycięstwem kontrowersyjnej partii SMER-SD, która ma zasadniczo zmienić klimat polityczny na Słowacji i rzekomo zwrócić Bratysławę w stronę Kremla. Niektórzy nawet dostrzegają ciemne siły rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej stojące za popularnością SMER-SD i agresywnym dążeniem do władzy, choć nie ma na to dowodów.

Wzrost sił populistycznych na Słowacji, symbolizowany przez SMER-SD, można przypisać ogromnemu rozczarowaniu i frustracji zwykłych Słowaków z powodu gospodarczego i politycznego upadku kraju pod Tatrami, złości wobec obojętnych (neo)liberalnych elit i strachu postrzeganych, jeśli nie nieistniejących, zagrożeń pochodzących z liberalnego Zachodu.

W swoim przedwyborczym programie SMER-SD pisze o „niezastąpionym” członkostwie Słowacji w UE i wspiera „realizację obowiązków wynikających z członkostwa w NATO”. Alarmistyczne ostrzeżenia o „zwrocie w stronę Moskwy” wynikają z oświadczenia szefa SMER-SD Roberta Fico, że jego rząd nie wyśle ​​już „ani jednej kuli” na Ukrainę, ponieważ konieczne jest „negocjowanie pokoju”. SMER-SD wyraża zaniepokojenie faktem, że ewentualne członkostwo Ukrainy jest „gwarancją wybuchu trzeciej wojny światowej”.

Nie można jednak tego stanowiska nazwać „prorosyjskim”, skoro zajmują je także kraje neutralne, takie jak Indie i Brazylia. Niemniej jednak fakt, że SMER-SD najprawdopodobniej utworzy nowy słowacki rząd, zostanie odebrany na Zachodzie jako zdrada Ukrainy przez Słowację, która wspierała zarówno bezprecedensowe sankcje gospodarcze wobec Rosji, jak i uzbrojenie Ukrainy.

Karyna Koshel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com